"Narzekać zawsze można, krytyka jest mile widziana, wszyscy chcielibyśmy mieć reprezentację, która w pięknym stylu wygrywa, ale to nie jest problem tylko naszej drużyny, proszę zobaczyć, co dzieje się w naszej grupie" - tak o stylu gry biało-czerwonych w ostatnich meczach Ligii Narodów mówi Zbigniew Boniek. Gość Porannej rozmowy w RMF FM pytany o przyszłe pojedynki reprezentacji z Hiszpanią i Szwecją w Euro, podkreśla, że "nie mamy żadnych gwarancji, że będą to spotkania lepsze". Prezes PZPN uważa, że dobrze byłoby, żeby nasza piłka była bogatsza, by nasi piłkarze mogli zostawać w naszych klubach. "Puchacz, Karbownik, Jóźwiak… mogą za chwilę wyjechać do klubów zagranicznych" - zauważa Boniek.

Robert Mazurek pytał też swojego gościa o sądowy zakaz pisania o Bońku nałożony na Piotra Nisztora. Mój próg wytrzymałości na krytykę jest bardzo wysoki, ale pan Nisztor i "Gazeta Polska" zrobiła sobie serial z nieprawidłowych informacji. Boniek ze służbami nie tylko nie jest związany, ale był solą w oczach służb. Zrobiłem pozew w czterech tematach. Pięć razy powtórzona nieprawda jest prawdą - tłumaczył prezes PZPN.

W internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM padły pytania o firmę Mikrotel prowadzoną przez brata Zbigniewa Bońka Romualda. Według "Gazety Polskiej" przedsiębiorstwo miało korzystać z kontaktów PZPN zarządzanego przez Zbigniewa Bońka. Zostawmy to. To jest firma, która działa od 20 lat, która stawia stelaże na imprezach sportowych, na koszykówce, na siatkówce, na żużlu - tłumaczył prezes PZPN. Jak zadeklarował, Mikrotel "nie ma żadnych kontaktów z PZPN w jakiejkolwiek materii". Zapewnił, że spółka nie dostaje ze związku "ani grosza". Nie ma innej firmy bardziej transparentnej niż PZPN - ocenił Boniek.

Gość RMF FM odpierał zarzuty o to, że ułatwił swojemu bratankowi karierę sędziowską w FIFA. Kiedy przyszedłem w 2012 roku, miałem bratankowi powiedzieć: "słuchaj, ty od 10 lat jesteś sędzią, teraz już nie będziesz, bo ja przyszedłem jako prezes"? - pytał.

Rozmowa dotyczyła też stanu polskiej piłki klubowej i tego, że największe talenty opuszczają Polskę na wczesnym etapie kariery. Świat się zmienia. Dzisiaj w piłkę gra się m.in. po to, że jeżeli ma się ten dar od Boga, żeby w wieku 20 - 21 lat wyjechać jak najwcześniej, zarobić jak najwięcej pieniędzy, ustawić się na całe życie - mówił prezes PZPN. Natomiast problem jest taki: jeżeli pan ze swojego garażu będzie sprzedawał najlepsze samochody i kupował trabanty, wartburgi i polonezy, to pewnie wielkich wyścigów pan nie wygra - tłumaczył Robertowi Mazurkowi Boniek. To jest troszeczkę taka dyskusja o psie, który chce złapać się za ogon. Kręci się w koło, natomiast o rezultaty jest ciężko - podsumował.

Robert Mazurek: Światowy Dzień Marzyciela dzisiaj. Można sobie pomarzyć, że rozbiliśmy Bośnię 8:0 i po pięknym zwycięstwie 3:0 nad Holandią prowadzimy w grupie.

Zbigniew Boniek: 3:0 to my z Holandią zazwyczaj przegrywaliśmy. Nawet najlepsza nasza drużyna w historii - Kazimierza Górskiego - w Holandii przegrała 0:3 i Polsce nigdy nie udało się w Holandii meczu wygrać. Zremisowaliśmy w rozgrywkach eliminacji do mistrzostw Europy...

Wiem, wiem. Ale w końcu Dzień Marzyciela, a nie realisty. 

Bardzo dobrze, bo pomarzyć to jest fajna rzecz. Wszyscy mamy marzenia. Czy one się spełniają? Zobaczymy.

Czy zna pan kogoś, komu się podobała ostatnio gra Polaków?

Pewnie. Narzekać zawsze można i absolutnie się z tym zgadzam. Krytyka jest mile widziana. Wszyscy chcielibyśmy mieć reprezentację, która mecze wygrywa w pięknym stylu, przepycha. Natomiast powiem jedną rzecz, że to nie jest tylko problem naszej reprezentacji, ale wszystkich reprezentacji, bo jak byśmy zobaczyli, co się stało, zdarzyło w naszej grupie - Włochy remisują u siebie z Bośnią i trener mówi, że jest zadowolony z postawy drużyny. My przegrywamy w kiepskim stylu z Holandią, natomiast Holandia potem przegrywa u siebie z Włochami, a to Bośnia, która we Włoszech remisuje, przegrywa z nami.

Jeśli chce pan powiedzieć, że wszyscy mają kłopoty, to ja jestem gotów się nawet zgodzić. Ja tylko chcę spytać, czy jest pan przekonany, że za rok z Hiszpanią i Szwecją w grupie w mistrzostwach Europy poradzimy sobie lepiej? 

Absolutnie nie. Nie tylko jestem przekonany, wiem że są ciężkie spotkania, jeszcze z następnym przeciwnikiem, który dołączy do nas. Natomiast nie mam żadnej gwarancji, że to będą spotkania lepsze i jakby był jakiś sposób na to, żeby być przekonanym w 100 proc., że my pokonamy Hiszpanów, Szwedów czy trzeciego przeciwnika, to byśmy reagowali. Piłka taka nie jest, że jedyną metodą to jest, że tak powiem, podejmowanie jakichś dziwnych ruchów.

Wie pan, ale jednak jak się patrzy na ranking UEFA, ja wiem, że to nie rankingi wygrywają mecze, tylko piłkarze, jednak jak się patrzy na ranking UEFA, w którym Polska zajmuje dwudzieste dziewiąte miejsce na 55 drużyn, a przed nami takie potęgi jak Azerbejdżan, Kazachstan czy Izrael... 

Mówi pan o piłce klubowej w tej chwili, o rankingu, który jest stworzony poprzez wyniki klubów w europejskich pucharach.

To jest jednak znaczna część polskiej piłki, pan jest prezesem PZPN, a nie tylko reprezentacji. 

To dwa zupełnie inne tory. Muszę panu powiedzieć, że dzisiaj most pomiędzy piłką światową to otrzymuje PZPN w naszej reprezentacji, bo niestety nasze kluby - to jest wytłumaczalne - mają bardzo trudną drogę do europejskich pucharów. Proszę wziąć pod uwagę jedną rzecz, ja z panem dzisiaj rozmawiam, jest Dzień Marzyciela. A u nas jest tak, że za chwilę: Puchacz, Karbownik, Jóźwiak, Kamiński, Bochniewicz za pięć minut mogą wyjechać do klubów zachodnich i znowu będziemy w rozgrywkach klubowych jeszcze słabsi. Natomiast myśmy kiedyś osiągali sukcesy, graliśmy w półfinałach, finałach pucharów europejskich, bo wszyscy polscy zawodnicy grali w Polsce. Świat się zmienił, dziś jest wolny rynek, my szkolimy na eksport. W wieku 18, 19, 20 lat wszyscy nasi zawodnicy wyjeżdżają, w związku z tym ja bym zadał pytanie...

Ale Holendrzy czy Belgowie też szkolą na eksport, a są to kraje znacznie mniejsze od Polski, a jednak gdzieś tam grają. Nie mówię, że zdobywają tytuły w Lidze Mistrzów, ale grają.

Oczywiście. Możemy się zgodzić. Natomiast dobrze by było, żeby nasza piłka była bogatsza. Przede wszystkim, żeby w naszych klubach nasi piłkarze mogli zostawać, grać. I wtedy na pewno bylibyśmy... Nie zaczynalibyśmy rozgrywek europejskich w pucharach od pierwszej fazy eliminacyjnej, tylko byśmy byli bezpośrednio w rozgrywkach grupowych. Oczywiście nad tym trzeba popracować. Ale to już jest strategia każdego.

O piłce możemy bez końca i obiecuję, że jeszcze do tego tematu wrócimy, ale stał się pan ostatnio bohaterem doniesień z zupełnie innych dziedzin. Proszę mi powiedzieć, dlaczego pan nalegał, by Piotr Nisztor, cała "Gazeta Polska" i "Gazeta Polska Codziennie" nie mogli przez rok pisać ani o panu, ani o pańskich powiązaniach z władzami komunistycznymi, ze Służbą Bezpieczeństwa, oficerami prześladującymi Jana Pawła II, o niegospodarności w PZPN, itd.?

Z prostej przyczyny. Mój próg wytrzymałości na krytykę jest bardzo wysoki, mam 64 lata, nigdy nie zdarzyło mi się, żebym z kimkolwiek, przeciwko komukolwiek zrobił pozew do sądu, natomiast muszę panu powiedzieć... No pan Nisztor i "Gazeta Polska" zrobiła sobie serial. Codzienny serial z nieprawidłowych informacji i w pewnym sensie muszę dbać o siebie.

Ale bez wątpienia ma pan prawo do tego, by wystąpić przeciwko nim na drogę sądową, tylko że pan, a właściwie za pańskim poduszczeniem sąd, stosuje klasyczną cenzurę prewencyjną.

Nie, nie. Nie stosuję żadnej cenzury prewencyjnej...

Jakże to tak? Przez rok nie pisać o Bońku? 

Ale nie ma pan racji. O Bońku może pisać, ile pan chce i jak pan chce. I może pan Bońka krytykować. Natomiast proszę pana -  nie może pan pisać o Bońku, że Boniek jest związany ze służbami i chce pan powiedzieć, że to jest wolność słowa? Boniek ze służbami nie tylko nie jest związany, ale Boniek był solą w oczach służb esbeckich, i to jest we wszystkich dokumentach, które znamy. Pisanie o tym, że Boniek...

Ale umówmy się - pan opowiada nam teraz o tym, że pan był solą w oczach służb...

Niech mi pan da dokończyć... Ja zrobiłem pozew poprzez kancelarię adwokacką w czterech tematach. I w tych czterech tematach sąd prewencyjnie powiedział, że jeżeli... Ja panu powiem: jeżeli ktoś będzie przez rok pisał o tym i pisał nieprawdę, to świadomość społeczna będzie taka, że pięć razy powtórzona nieprawda jest prawdą.

Dobrze. Panie prezesie. Monopolistą na kontrakty PZPN, na kontrakty marketingowe, na prawa telewizyjne, et cetera, jest firma pana Andrzeja Placzyńskiego.

Nie ma pan absolutnie racji...

Pozwoli pan, że dokończę. Andrzej Placzyński w latach osiemdziesiątych był oficerem Służby Bezpieczeństwa pod nazwiskiem Kafarski. On nie był tajnym współpracownikiem, od razu powiedzmy. On był normalnym, regularnym oficerem. I przez lata jego firma obsługuje medialnie PZPN. A jeżeli pan zaprzecza, że jest monopolistą, to panu powiem tak: niech pan porozmawia z pańskim przyjacielem Andrzejem Placzyńskim, dlatego że on o tym pisze na swojej stronie internetowej. 

To ja panu wytłumaczę. Czy PZPN, kiedy ja przyszedłem, miał dziesięcioletni kontrakt z firmą Lagarde, jedną z największych firm marketingowych na świecie? Myśmy ten kontrakt całkowicie przerobili na korzyść PZPN.

W 2005 roku w tygodniku "Wprost" ukazał się artykuł pt. "Bezpieka rządzi polskim futbolem" właśnie o Andrzeju Placzyńskim. 

A jeżeli pan da dokończyć - w PZPN wszyscy członkowie zarządu zostali zlustrowani, musieli podprowadzić dokumenty. Natomiast kogo zatrudnia firma Lagarde? Koło zatrudnia, to proszę porozmawiać z firmą Lagarde.

Nie, nie, nie. Wyście mieli kontrakt z panem Placzyńskim wtedy, kiedy nie był w Lagarde.

Nie wydaje mi się, żeby pan Placzyński chociaż miał 1 proc. własności w firmie Lagarde. O czym my mówimy? Ja mam się tłumaczyć... Ja z panem rozmawiam, nie wiem, jaką ma pan przeszłość, prawda?

Naturalnie. 

Natomiast polskie prawo nie zabrania...

I pan podejrzewa, że byłem przez 10 lat oficerem Służby Bezpieczeństwa, brałem udział w inwigilacji Jana Pawła II, tak?

Nie, to jest absolutnie nie do...

Ale nawet gdyby tak było, to rozumiem - by to panu nie przeszkadzało? Bo pan utrzymuje bliskie kontakty z Andrzejem Placzyńskim.

Pan Andrzej Placzyński pracuje w firmie, która z nami współpracuje. Natomiast niech pan porozmawia z tamtą firmą, dlaczego z nim pracuje.