"Jestem na to gotowy, żeby grubą kreską odciąć złe emocje, złe spory i skupić się na tym, co jest w tym momencie najważniejsze: zdrowie, życie, gospodarka" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. Stwierdził, że partyjne spory doprowadziły politykę do ściany. "Wszyscy się martwią o bliskich, siebie, dzieci, o pracę swoją, a polska polityka jest w tradycyjnej koleinie ostrej polaryzacji" - mówił. Siemoniak pochwalił w tej kwestii Adama Niedzielskiego. "Nowy minister zdrowia inaczej się zachowuje niż inni politycy z jego rządu. Stara się w dobrym, technokratycznym stylu się komunikować. Tego właśnie trzeba. Potrzeba informacji, spokoju i pokazywania, że to są takie problemy, które obiektywnie są trudne do rozwiązania. Inaczej będziemy mieli do czynienia z tradycyjną polską wojną polityczną, która absolutnie jest nie na miejscu. Notowania wszystkich czołowych polityków spadają, bo ludzie mają tego dosyć" - powiedział gość Roberta Mazurka.

Senat zbierze się w poniedziałek, nie we wtorek. Wczoraj wiele godzin śledziłem pracę komisji zdrowia i chcę powiedzieć, że pośpiech jest złym doradcą. To są szalenie poważne sprawy, które dotyczą ważnych obszarów - funkcjonariuszy służb mundurowych, żołnierzy. One nie mogą zostać załatwiane w atmosferze takiego szybkiego tempa - powiedział Siemoniak, pytany o kwestię procedowania ustawy covidowej.

Wiceprzewodniczący PO powiedział także, że Mateusz Morawiecki często nawoływał do pojednania. Taka sytuacja miała już miejsce wiosną, sam uczestniczyłem w spotkaniach. Szybko, po trzech spotkaniach zostały one zarzucone, bo wybory podzieliły politykę - powiedział. Zawsze w takich sprawach jesteśmy gotowi do rozmów, jeszcze kilka tygodni temu żyliśmy tym, co się dzieje na Białorusi, były tu elementy współpracy rządu i opozycji - mówił.

Ocenił także, że wyjście Mateusza Morawieckiego na mównicę, by odtworzyć film z wywiadu z Borysem Budką było "w bardzo złym stylu". Pan Mateusz jest premierem, ma całą władzą w Polsce i odpowiedzialność. Od niego należy wymagać więcej - powiedział. 

Siemoniak o ekspertyzach PO ws. pandemii: Przepraszam za błędy, za niewłaściwe prognozy

Przepraszam za PO, za opozycję, za błędy, za jakieś niewłaściwe prognozy - mówił w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Tomasz Siemoniak. Wiceszef Platformy Obywatelskiej był pytany o kwestię ekspertyz, jakimi dysponowała jego partia w kwietniu. Mówiły one o tym, że epidemia ma zakończyć się na jesieni. Jak sądzę, wszystko to wynikało zawsze w naszym przypadku z dobrych intencji, a być może z niepełnej wiedzy - tłumaczył gość Roberta Mazurka. Podkreślał, że "warto zawsze przepraszać i mówić: popełniliśmy błąd". To, co jest nieznośne w obecnej ekipie, także u premiera Morawieckiego to to, że nigdy się nie mylą i nigdy nie przepraszają. Zawsze są najlepsi - powiedział.

Polityk opozycji odpowiadał na pytania o ewentualną zmianę nazwy PO w kolejnych miesiącach. To nie jest dobry moment - ocenił Siemoniak. Nie rozmawialiśmy o tym ostatnio. Szykujemy się na styczeń (...) żeby przedstawić nową deklarację ideową PO, żeby przedstawić nowy program - mówił. Kwestie zmiany nazwy, logo, trochę mniej są żywe w tej dyskusji - zaznaczył gość RMF FM.

Robert Mazurek, RMF FM: Mateusz Morawiecki mówi tak: "Czas na zgodę. Wyciągam rękę do opozycji. To test dla nas wszystkich, dla nas, dla rządzących, ale też dla opozycji, czy potrafimy chociaż raz współpracować. To jest oczywiście pytanie także do pana. Czy opozycja raz jeden, tej jednej jedynej sprawie może współpracować z rządem?

Tomasz Siemoniak: To nie jest raz jeden, bo taka sytuacja miała miejsce już wiosną. Sam uczestniczyłem w spotkaniach, na które zapraszał premier Morawiecki. Szybko po trzech spotkaniach spotkania zostały zarzucone, bo wybory podzieliły na nowo politykę, więc zawsze w takich sprawach jesteśmy gotowi. Pewnie tak samo w sprawach Białorusi - jeszcze kilka tygodni temu bardziej żyliśmy tym, co się tam dzieje i tutaj też były elementy współpracy rządu i opozycji, więc oczywiście tak: szkoda, że premier Morawiecki mówiąc te słowa jednocześnie... No trochę już w innym stylu atakował i są wątpliwości czy te intencje są szczere.

Tylko, że bądźmy uczciwi, stało się to po tym, jak wyszedł na mównicę Borys Budka i niejako w imieniu Platformy Obywatelskiej odrzucił właściwie propozycję premiera. Zarzucił mu kłamstwa i właściwie było to wystąpienie w takim starym, dobrze nam znanym w duchu totalnej opozycji. Czy Platforma chce być nadal totalną opozycją, mimo że mówiła, że już nie, ale jednak w tej sprawie twardo: "nie, rząd nie ma racji. Rząd kłamie. My się temu rządowi przeciwstawimy"?

Ja tak tego wystąpienia Borysa Budki nie odebrałem, a premier Morawiecki już takie akcenty przeciw opozycji przemycał w swoim pierwszym wystąpieniu, a potem to było bardzo złym stylu, że Prezes Rady Ministrów z komórką w ręku wskakuje na mównicę i pokazuje...

Pokazuje kłamstwa lidera opozycji. Wie pan, no...

Ale to ja nie chcę tutaj jak bronić takiego stylu debaty. Uważam, że sytuacja jest tak poważna, że rzeczywiście jeśli cała polityka nie wyciągnie wniosków z sytuacji, to będzie tak, że zaufanie do władzy, opozycji, całej polityki, będzie raptownie spadać.

Ale właśnie ja też chciałem to panu powiedzieć i o to pana spytać. Czy nie ma pan takiego wrażenia, i teraz mówię śmiertelnie poważnie, że bez względu na to, kto wczoraj pierwszy zaczął, to tak naprawdę przestaje to już mieć znaczenie. Ludzie nie patrzą na to, czy bardziej niegrzeczny był pan Borys czy bardziej grzeczny był pan Mateusz, bo patrzą na to jak na kłótnię dzieci w piaskownicy, kto pierwszy komu zabrał łopatkę. A tak naprawdę sprawa jest poważna i to nie jest jakaś telenowela, to nie jest normalny spór w parlamencie, do jakiego się przyzwyczailiśmy. To jest tak naprawdę sprawa... wiem, że zabrzmi to patetycznie i dramatycznie, ale tak. To jest sprawa życia i śmierci.

Zgadzam się. Natomiast, używając tutaj pańskiej nomenklatury, pan Mateusz jest premierem. Ma całą władzę w Polsce i całą odpowiedzialność, więc od niego należy wymagać, więcej.

Toteż on wyciąga rękę. Ale zostawmy teraz spory, kto wyciąga, a kto jej nie podejmuje.

Przyjmijmy, że wyciąga. Ja to przyjmuję za dobrą monetę.

Ja mogę panu powiedzieć, że takim samym głosem mówi np. wasz były minister, pański kolega z rządu Ewy Kopacz, minister zdrowia Marian Zembala. Pan prof. Zembala powiedział: proszę, abyśmy problem walki z pandemią traktowali ponad podziałem, jako wyzwanie stojące przed każdym z nas. On apelował do wszystkich, by w tej sprawie zjednoczyli się wokół premiera.

No jestem na to gotowy czy jesteśmy na to gotowi, żeby grubą kreską odciąć się te wszystkie złe emocje, złe spory. I rzeczywiście skupić się na tym, co w tym momencie jest dla wszystkich najważniejsze - zdrowie, życie, gospodarka, funkcjonowanie, bo zgadzam się z tymi komentatorami, którzy uważają, że taka polityka doszła do jakiejś ściany, że są ważne rzeczy, wszyscy się martwią o bliskich, siebie, dzieci, o pracę swoją, a w tej tradycyjnej koleinie takiej ostrej polaryzacji jest polska polityka. Zgadzam się z prof. Zembalą i oby więcej takich głosów, po wszystkich stronach politycznego sporu. Tutaj nowy minister zdrowia jednak inaczej się zachowuje niż inni politycy z jego rządu, stara się właśnie w takim dobrym technokratycznym stylu się komunikować. Tego właśnie potrzeba. Potrzeba informacji, potrzeba spokoju i potrzeba też pokazywania, że to są takie problemy, które są obiektywne trudne do rozwiązania. Bo inaczej będziemy mieli do czynienia właśnie w taką tradycyjną polską wojną polityczną, która absolutnie jest nie na miejscu i - jak mówiłem wcześniej - notowania wszystkich czołowych polityków spadają, bo ludzie mają tego dosyć.

Czy gestem, który pokazałby rzeczywiście, że za tym, co pan mówi, idą jakieś czyny, byłoby np. to, by Senat przyspieszył prace nad ustawą, którą jak rozumiem dzisiaj przyjmie Sejm?

Senat przyspieszył, bo zbierze się w poniedziałek, a nie we wtorek. Wczoraj wiele godzin śledziłem prace komisji zdrowia nad tym projektem i chcę powiedzieć, że tutaj pośpiech jest złym doradcą. To są szalenie poważne sprawy, które dotyczą często ważnych obszarów, funkcjonariuszy służb mundurowych, żołnierzy, które są regulowane. One nie mogą być załatwiane w atmosferze takiego tempa. Jeśli tam rzeczywiście są takie sprawy, które na już muszą być, to niech będą wyjęte do odrębnej ustawy. Sejm może przecież błyskawicznie to przyjąć . Natomiast ja chcę uniknąć sytuacji takich, że deweloperzy budują w otulinie parku narodowego osiedle z ustawy covidowej. To potrzeba paru godzin czy paru dni na tego rodzaju regulacje, więc ustawa najpierw miała być w zeszły piątek, została skierowana w poniedziałek. Dziś jest czwartek jeszcze jej nie przejęliśmy.