„Z dużym szacunkiem do Włodzimierza Czarzastego, ale nie byłem nigdy i nie będę (wypchaną marionetką – przyp. RMF FM). To, że wyrażałem swój pogląd i swoją opinię, to, że ja mam swoje zdanie na temat pewnych sytuacji dziejących się wokół nas, zmusiło mnie do podjęcia takiej, a nie innej decyzji” – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Riad Haidar. Lider chełmskiej listy Koalicji Obywatelskiej, który wcześniej był związany z SLD, w ten sposób skomentował słowa Włodzimierza Czarzastego, który powiedział, że „wszyscy, którzy głosują na Lewicę, głosują na SLD, nie ma innej lewicy, są tylko wypchane marionetki”.

Pediatra zadeklarował też, że jest "jest człowiekiem lewicy". Podkreślił również, że swoich wartości nie zmieni.

"Nie mam zamiaru przystąpić do żadnej partii politycznej"

W tamtej sytuacji, w tamtym okresie moje słowa miały uzasadnienie. Człowiek się uczy na swoich błędach, Platforma też się nauczyła, mam nadzieję, a z drugiej strony nie jestem członkiem Platformy. Powiem jeszcze więcej, nie mam zamiaru przystąpić do żadnej partii politycznej - w ten sposób Riad Haidar tłumaczył się ze swoich słów sprzed sześciu lat. Kiedy w urzędzie wojewódzkim pracę dostały żony działaczy z Platformy Obywatelskiej, Haidar oskarżał tę partię o nepotyzm. Dziś jest liderem chełmskiej listy Koalicji Obywatelskiej.

"Zarządzając służbą zdrowia trzeba sobie ustawiać wysoko poprzeczkę"

60 minut to jest poprzeczka, bo zarządzając służbą zdrowia, trzeba sobie ustawiać wysoko poprzeczkę - mówił o pomyśle Koalicji Obywatelskiej na skrócenie czasu oczekiwania na SOR-ze do 60 minut Riad Haidar.

Dopytywany czy spytał członków Platformy o to, dlaczego nie udało się zrealizować postulatów dotyczących zdrowia tej partii w czasie jej rządów, odpowiedział: "Jak będę miał okazję spotkać się z nimi twarzą w twarz, to o to spytam".

Pediatra stwierdził też, że "system ochrony zdrowia trzeba rozbudować od postaw".

"Program 500 plus należy zmodyfikować"

Internetową część Porannej Rozmowy w RMF FM Robert Mazurek rozpoczął od odczytania swojemu gościowi sms-a od... Włodzimierza Czarzastego. Riad Haidar nie był jednak zadowolony z jego treści i nie chciał jej komentować. Kandydat Koalicji Obywatelskiej do Sejmu tłumaczył też, dlaczego i jak chciałby zmodyfikować program 500 plus i zadeklarował poparcie dla małżeństw homoseksualnych i adopcji przez nie dzieci. Jeżeli spełniają warunki do adopcji, ustalone przez organy państwa, to dlaczego nie? - powiedział Haidar.

Robert Mazurek zapytał też o pochodzenie swojego gościa, aktualną sytuację w Syrii, a także, co znaczy, że jego gość jest druzem.

POSŁUCHAJ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z RIADEM HAIDAREM

Gość: Riad Haidar

Robert Mazurek: Jest pan lekarzem w Polsce, od ho ho, 40 lat.

Riad Haidar:
Tak jest, od ponad 40 lat jestem lekarzem i pracuję w Szpitalu Wojewódzkim w Białej Podlaskiej, jestem ordynatorem oddziału neonatologii.

Riad Haidar to nie najczęściej spotykane polskie imię i nazwisko. Wyjaśnijmy, że pochodzi pan z Syrii.

Tak jest.

Ale jest pan politykiem i spotkała pana teraz, między innymi pana, taka oto sytuacja: Włodzimierz Czarzasty, czyli szef partii, do której pan jeszcze do niedawna należał, powiedział, że wszyscy, którzy głosują na Lewicę, głosują na SLD. Nie ma innej Lewicy, są tylko wypchane marionetki. Czy pan jest wypchaną marionetką?

Z dużym szacunkiem do kolegi niedawno, Włodzimierza Czarzastego - nie byłem i nigdy nie będę. To, że wyrażałem swój pogląd i swoją opinię, że mam swoje zdanie na temat pewnych sytuacji dziejących się wokół nas i wokół nas w kraju, zmusiło mnie do podjęcia takiej, a nie innej decyzji, więc...

Ale nadal jest pan człowiekiem Lewicy? 

Panie redaktorze, aktualnie jestem bezpartyjny. 

Ale nie, pytam o poglądy, o  serce...

Jak najbardziej jestem człowiekiem Lewicy, jak najbardziej wartości, które posiadałem i posiadam, i ich nie zmienię... 


No dobrze, ale dlaczego Czarzasty mówi, że tacy jak pan albo cała reszta, to są wypchane marionetki? No jest pan po prostu marionetką w rękach Grzegorza Schetyny, który postawił sobie z lewej strony Riada Haidara z SLD, z prawej - Pawła Poncyliusza z PiS-u. No i teraz chłopaki, bawcie się, a ja mam wszystko...

No to z tym poglądem się nie zgodzę. I nie zgadzam się absolutnie. To nie są wypchane marionetki, to są ludzie, którzy coś sobie reprezentują i coś też chcą zrobić.

Ale poszedł pan do PO. Czy Platforma jest jak arabski klan?

W ogóle nie należałem do żadnego klanu arabskiego i też nie należę do...

To ja panu przypomnę: 6 lat temu, kiedy w urzędzie wojewódzkim okazało się, że pracę dostają... No któż, proszę Państwa, miał dostać pracę w urzędzie wojewódzkim, pracę dostały żony urzędników z PO, to pan właśnie mówił, że u nas jest jak w arabskich klanach: wujek ma gdzieś dojścia, to pociągnie mnie za sobą, potem ja się jej odwdzięczę i pomogę ciotce... I pan do tej partii, która tak postępowała, teraz wstępuje i mówi: Tak jest, głosujcie na nas, jestem jedynką. 

Panie redaktorze, w tamtej sytuacji, w tamtym okresie, to moje powiedzenie miało swoje uzasadnienie. 

A teraz Platforma już taka nie jest?

Człowiek uczy się na swoich błędach i Platforma też się nauczyła. Mam nadzieję, na swoich błędach, które popełniła... To z jednej strony. A z drugiej strony, nie jestem członkiem Platformy i i powiem jeszcze więcej: nie mam zamiaru przystąpić do żadnej partii politycznej...

Wie pan, jak pan kandyduje z tej listy, to umówmy się, że stał się pan politykiem pełną gębą, już wcześniej, bo pan przecież jest, był radnym sejmiku... Przypomnę panu, bo może pan zapomniał, pan kandydował do Parlamentu Europejskiego, także pan jest politykiem, panie doktorze.

Panie redaktorze, zgadza się, kandydowałem i jak pan widzi, nadal kandyduję z nadzieją, że...

Że się wreszcie dostanę?

Nie to, że się wreszcie dostanę. Aktualnie jest moja trzecia kadencja w sejmiku wojewódzkim... I chcę tutaj (powiedzieć - przyp. red.) koledze Czarzastemu, że jestem jedynym radnym sejmiku wojewódzkiego z Lewicy. To jest jedno...A jeśli chodzi o kandydowanie, 34 lata temu, gdyby nie ten mariaż z ówczesnym Palikotem, to uzyskałbym mandat. Zabrakło wtedy pół punktu procentowego.

Dobrze, zostawmy to. Zostawmy pana "przekomarzanki" - nazwijmy to delikatnie - z SLD. Ja chcę pana spytać o program Platformy Obywatelskiej. Platforma obiecuje, że na lekarza będziemy czekać w SOR-ze, czyli Szpitalnym Oddziale Ratunkowym - wyjaśnijmy naszym słuchaczom, że jak teraz państwo pójdą na pogotowie, to trafią państwo do SOR-u no i tam teraz państwa czeka czekanie, czekanie, czekanie, godziny całe - a Platforma obiecuje...

Do 60 minut.

I pan patrząc mi prosto w oczy jest w stanie obiecać, że jak pan będzie rządził, to do 60 minut będę czekał na SOR-ze, tak?

Panie redaktorze, właśnie dlatego startuję w wyborach nie jako polityk, a jako fachowiec, który się zna na problemach służby zdrowia.


I jest pan w stanie złożyć tę obietnicę teraz naszym słuchaczom?

Oczywiście, że tak. Trzeba zrobić wszystko, żeby rozbudować system ochrony zdrowia od podstaw. Podstawowej Opiece Zdrowotnej trzeba nadać priorytety...

Panie doktorze, w takim razie, czy pan wie, w ilu krajach tak jest, że czeka się na SOR-ze do 60 minut? Bo ja nie znam żadnego europejskiego państwa, a miałem to szczęście i nieszczęście być w paru... Ostatnio nawet byłem w czasie wakacji na SOR-ze, proszę pana, nic mi się strasznego nie stało, proszę się nie martwić, w Portugalii. Czekałem krótko, akurat było pusto. Ale tam nie ma tak. Tam dostaje się opaskę i pacjent, który nie ma jakichś tam specjalnych problemów, on może czekać do trzech godzin.

60 minut to jest...

A wy chcecie 60 minut...

... to jest poprzeczka, bo panie redaktorze, w rządzeniu w służbie zdrowia, trzeba postawić sobie wysoką poprzeczkę.

To ja zadam panu pytanie, przepraszam. Pan był lekarzem przez te ostatnie 40 lat w Polsce. I za rządów SLD, rozumiem, ostatnich, było dużo lepiej, prawda, w szpitalach? Czekało się na SOR-ach ile? Trzy kwadranse?


Zupełnie inaczej była zorganizowana służba zdrowia.

Proszę pana, ale przecież wszyscy nasi słuchacze w tej chwili wiedzą, że jeszcze pięć lat temu np. mieli takie same problemy z dostaniem się do specjalisty. Wie pan, co wy obiecujecie, jeśli chodzi o kontakt ze specjalistą? 21 dni, trzy tygodnie. Przecież internet był zalany skierowaniami, zdjęciami skierowań do lekarza. Za trzy lata. A wy mówicie nie trzy lata, tylko trzy tygodnie? Szanujmy się.

Panie redaktorze, jeżeli my zaczniemy od podstawowej historii. Liczba lekarzy - zwiększa się liczba lekarzy, specjalistów, zmniejszają się procedury biurokratyczne, które są w służbie zdrowia. Czas leczenia, czas pracy lekarza - 80 proc. czasu to jest biurokracja.

Panie doktorze, nie spytał pan Bartosza Arłukowicza albo Ewy Kopacz, dlaczego tego nie zrobili?

Jak będę miał okazję face to face z nimi się spotkać, to na pewno o to zapytam.

No to trzeba była spytać, wie pan. Sławomir Neumann - człowiek, którego pan pewnie miał okazję poznać, szef klubu Platformy, był wiceministrem zdrowia. Nie spytał go pan, powiedział: "Sławek, słuchaj, dlaczego wyście tego nie zrobili?"

No dlatego mówię, panie redaktorze, że nauka uczy... Oni się nauczyli się na swoich błędach i mam nadzieję, że moja obecność w Sejmie, jeżeli mi się uda, będzie dążyła do tego, żeby ten problem został rozwiązany. Ja nie powiem 60 minut, 21 dni, ale jak najmniej, jak najkrócej.