Autorem grudniowej akcji w Sejmie była Nowoczesna - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak. "Dla mnie nie ma żadnych wątpliwości, bo tuż przed posiedzeniem plenarnym odbyło się spotkanie wszystkich przedstawicieli klubów poselskich z panią Agnieszką Kaczmarską na temat stosunku do dziennikarzy i samych dziennikarzy, doszliśmy do konsensusu, wyszliśmy zadowoleni i pani Wielgus (Joanna Scheuring-Wielgus - red.) wyskoczyła wtedy na trybunę z kartką, już wcześniej wydrukowaną - potem dodrukowano tych kartek "wolne media" - i mówiła o czymś, czego zagrożenia już dawno nie było" - tłumaczył polityk. "Ona rozkręciła aferę" - dodawał.

Posłuchaj całej rozmowy!

Robert Mazurek: Panie pośle, wszyscy się zastanawiają, czy dzisiaj normalne posiedzenie Sejmu czy znowu rozrywka.

Marek Jakubiak: A to i my się pytamy, bo coraz częściej zaskakiwani jesteśmy. Z tego co wiem, nie ma żadnych planów destrukcyjnych wobec spokoju i ciszy parlamentarnej. Mamy wiele zmian konstrukcyjnych w Sejmie, które coraz bardziej zaczynają zadziwiać.

To znaczy mówi pan o kotarze na razie?

Nie wiem, może o zimno chodzi, jest zima, to musi być zimno.

Zmiany, zmiany, zmiany.

Tak, ale takie w ukryciu, takie dziwne, powiem.

Pan się nie spodziewa awantury? To znaczy, że co? Że wreszcie będzie normalnie?

I proszę zobaczyć, do czego to wszystko doprowadziło, że rozmawiamy na temat tego, że w Sejmie jest normalnie. Sejm jest powołany do tego, żeby stanowić prawo, żeby dyskutować na temat prawa, żeby "baboli" prawniczych nie robić, a tymczasem jakieś takie wojenki, kłótnie naprawdę destabilizują nawet posłów. Ja sam jestem już rozpieszczony tym ciągłym...

Pan jest zdestabilizowany, tak?

Jestem zdestabilizowany i powiem, że powaga Sejmu oraz sama godność posła nakazuje jednak bardziej konstruktywne myślenie, czyli jednak gdzieś zginęła nam w tych wojenkach partyjnych Polska.

A te zmiany w regulaminie Sejmu, które mają zwiększyć kary, to jest dobry pomysł czy raczej represje niepotrzebne?

Ja tu podpowiadam marszałkowi Kuchcińskiemu, że jest takie stare rozwiązanie, że jak poseł na mównicy coś bredzi, to taką zapadnię zrobić i chlast go do piwnicy i będzie z głowy.

To jest oczywiście pomysł, który moim zdaniem w referendum zyskałby większość, ale porozmawiajmy poważnie.

Poważnie wygląda to tak, że mamy regulamin, który jest pewną tradycją, w regulaminie przewidziane są kary, chodzi o to, żeby umieć zarządzać w sytuacjach kryzysowych, chodzi o to, żeby pan marszałek Sejmu - ktokolwiek by nim nie był - umiał korzystać z tego, co ma.

A wie pan, jakby to było, gdyby marszałek Kuchciński wtedy np. kazał wyprowadzić posła Szczerbę - awantura byłaby jeszcze większa.

Panie redaktorze, gdybym ja był marszałkiem Sejmu w owym czasie, to ja bym nie opuszczał fotelu marszałka, tylko zarządziłbym głosowania, po prostu. I oni sami szybko by poszli na swoje miejsca. Ta cała lawina wychodzących na mównicę nastąpiła wtedy, kiedy marszałek opuścił salę plenarną.

Pan mówił zresztą, że to była zaplanowana akcja.

Nie tyle zaplanowana, co autorem tej akcji była Nowoczesna, dla mnie nie ma żadnych wątpliwości, dlatego że tuż przed posiedzeniem plenarnym odbyło się spotkanie wszystkich przedstawicieli klubów poselskich z panią Agnieszką Kaczmarską, panią minister, na temat stosunku do dziennikarzy i samych dziennikarzy w Sejmie i doszliśmy tam do konsensusu, zadowoleni żeśmy wyszli, a pani Wielgus (Joanna Scheuring-Wielgus - red.) wyskoczyła wtedy na trybunę z kartką, już wcześniej wydrukowaną - potem dodrukowano tych kartek "wolne media" - mówiła o czymś, czego zagrożenia już sytuacji nie było, a ona rozkręciła aferę.

Moim zdaniem Joanna Scheuring-Wielgus jest niesterowalna, ale niech panu będzie.

Nie, tu przyznaję panu rację, dlatego że najprawdopodobniej o tej akcji nie powiadomiła wcześniej, ponieważ idąc na trybunę zakrzyknęła sobie koło mnie: "popierajcie mnie teraz".

Pokłosiem tej akcji są sondaże i w tych sondażach wychodzi, że z jednej strony Polacy mówią, że liderem opozycji jest Kukiz'15, z drugiej strony na tego lidera opozycji nie chcą głosować - spada wam poparcie w sondażach i to powinno chyba was martwić?

Ja powiem tak, że - oczywiście niepopularne jest to, co powiem teraz - że ja nie wierzę w sondaże, bo mówi się, że fajnie, ale jak rosną, a jak nie rosną, to zazwyczaj wszyscy mówią, że nie wierzą w sondaże. Ale powiem tak, że ja na spotkaniach różnego rodzaju odnoszę inne wrażenie.

Dobrze, ale jesteście partią opozycyjną? Może od tego zacznijmy?

Po pierwsze nie partią, ale z całą pewnością - to jest ważne dla nas - ruchem.

Czy jesteście klubem opozycyjnym?

Wie pan, my przede wszystkim nie jesteśmy w opozycji i nie jesteśmy w koalicji. Naszym koalicjantem jest naród i suweren. My przyszliśmy do Sejmu parę spraw załatwić, przede wszystkim ordynację wyborczą.

To pan mówił o tym, że wiele chce załatwić - ułatwienia dla przedsiębiorców. I co z tego się panu udało?

Nie jest to łatwe, nie jest to łatwe. Nie jest to łatwe, dlatego że proste rzeczy trzeba tłumaczyć parokrotnie. Za mało przedsiębiorców jest i to, jak pan przed chwilą powiedział, że my jesteśmy z innej planety, to taki przedsiębiorca jak ja jest z innej planety zupełnie.

Grzegorz Schetyna wczoraj powiedział tutaj, w tym studiu, że Paweł Kukiz nigdy nie będzie liderem opozycji, bo też nim nie chce być.

Bo nie aspiruje.

Dobrze, ale to chyba każdy polityk chciałby być liderem, czy to opozycji, czy premierem. To nie jest naturalna droga?

Jest to naturalna droga, taka pewnie ambicjonalna, natomiast jeżeli chodzi o Pawła Kukiza, to Paweł Kukiz podobnie jak wszyscy posłowie Kukiz'15, przyszli załatwiać sprawy, a nie być za wszelką cenę liderem, czy tam pchać się na pierwsze strony gazet.

O polityce jeszcze porozmawiamy, ale i tak wszyscy kojarzą pana z browarnictwem. Ile piwa pan nawarzył?

O to ciekawe pytanie, miliony litrów.

84 proc. gimnazjalistów piło, 10 proc. 14-, 15-latków upija się do nieprzytomności. Co zrobił z tym Parlamentarny Zespół do spraw Rozwiazywania Problemów Uzależnień, którego jest członkiem.

Ja jestem członkiem, oczywiście to należy się. Piwowarstwo wyjątkowo dokłada się do problemu alkoholowego, choć ciężko jest mi uwierzyć w to.

Pan zwalcza problem, który sam tworzy.

Widzi pan, bo picie, w ogóle sama nazwa "piwo" jest od picia, zwykłego picia. I piwo w tych normalnych warunkach, to jest napój nie tyle alkoholowy, co napój, który krzepi. Natomiast alkohol jest po prostu konserwantem zwykłym.

Dobrze, ale młodzież jednak pije to piwo nie dlatego, żeby się pokrzepić, tylko po prostu dla efektu.

Nie zgadzam się na to, żeby robić piwa, takie powszechne piwa, które mają zawartość alkoholu 8-9 proc. To już nie jest piwo.

Ale to nie ma znaczenia...

Nie, tym się pan upije, natomiast jak pan pilsa będzie pił, to nie wierzę, żeby...

Wolałbym, byśmy się nie skupiali na reklamowaniu konkretnych gatunków czy rodzajów.

Nazw nie wymieniam.

Natomiast to są jednak przerażające dane. 10 procent 14-, 15-latków upiło się do nieprzytomności.

Ja się bardzo cieszę z tego, że profil spożycia się zmienia, że alkohole mocne w stylu wódka, spirytus, odchodzą gdzieś w niepamięć razem z pamięcią o okupantach rosyjskich, a zaczyna być polska tradycja picia piwa.

Skoro pan mówi o tradycji - pan jest zwolennikiem "huzarii". Powinna stać taka warta honorowa husarska przed Pałacem Prezydenckim?

Ale pozwoli pan, że "husaria", bo "huzaria" to jest zupełnie co innego. To węgierska jazda lekka. Natomiast oczywiście, to jest 300 lat potęgi polskiej, którą można by po prostu zwyczajnie pokazać.

Był pan w Londynie i się naoglądał tych wartowników w czapach niedźwiedzich.

W czapach niedźwiedzich - proszę bardzo. I to nie jest śmieszne, i to jest wszystko w porządku. Kirasjerzy francuscy, którzy wzorowali się na zbrojach husarskich mogą stać, a w Polsce husaria nie, dlatego że złomotała Rosjan i opanowała Moskwę.

Czyli pan chciałby, żeby przed Pałacem Prezydenckim czy przed Grobem Nieznanego Żołnierza stali husarze?

Tylko tyle, że ja to widzę w ten sposób, że jest to poczet husarski, a nie warta. Nie mylmy tych dwóch rzeczy.

Jedno tylko pytanie - z jakich piór były skrzydła husarzy?

Często gęsina. Na orle nie było stać wszystkich. Orle raczej w czapy wsadzano. Natomiast przede wszystkim barwione na czarno bądź na biało. Ale to też jest na odrębną historię.


Nie mam czasu na bieganie, nie mam czasu na jakieś uprawianie sportów, natomiast grałem w ping ponga. Wszyscy, którzy byli w wojski wiedzą, co znaczy "ping pong" - stwierdził w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Marek Jakubiak pytany o działalność w parlamentarnym zespole tenisa stołowego. "To jest po godzinach, pomiędzy sesjami, to są takie bardzo koleżeńskie spotkania. Ale nie odbyło się jeszcze żadne spotkanie treningowe" - tłumaczył poseł Kukiz’15.

Robert Mazurek pytał o to, czego można się nauczyć od Donalda Tuska. "Sprytu, białych rękawiczek, dyplomacji. Dokładnie te przywary różnią Tuska od innych. To, że potrafi w białych rękawiczkach załatwiać sprawy, które normalnie PiS prawie że za pomocą siekiery załatwia. Trzeba nabrać dystansu do tego wszystkiego i zacząć delikatnie działać w ramach polityki i realizować własne cele" - mówił Jakubiak dodając, że posłowie Kukiza "lobbują - to jest ta opozycja merytoryczna, która działa w tym kierunku, żeby PiS zmieniło zdanie".