"Spełnili nasze postulaty, ale za późno. Dwa tygodnie im zajęło przepisanie ustawy prof. Przemysława Czarnka" - powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Tobiasz Bocheński, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. "To jest niepoważny rząd, za który wszyscy płacimy" - dodał, odnosząc się to spóźnionych - jego zdaniem - działań rządu zmierzających do obniżenia cen paliw.
W sobotę w Dzienniku Ustaw opublikowano ustawy umożliwiające obniżkę cen paliw. Nowe przepisy pozwolą na ograniczenie wzrostu cen m.in. przez obniżkę akcyzy na paliwo i wprowadzenie ceny maksymalnej. Oba akty prawne weszły w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia, czyli w niedzielę, ale niższe ceny na stacjach zobaczymy najwcześniej we wtorek ze względu na dostosowanie kas fiskalnych do nowych przepisów. Obniżki mają sięgnąć 1,2 zł na litrze.
Do galopujących cen paliw odniósł się w Porannej rozmowie w RMF FM Tobiasz Bocheński, wiceszef PiS. Polityk PiS przyznał, że działania rządu zostały zainicjowane za późno. To niepoważna sytuacja. Jak profesor Przemysław Czarnek występuje z projektem ustawy, to rząd przez dwa tygodnie chodzi i się zastanawia. Dwa miliardy złotych zostało wyciągnięte z kieszeni wszystkich, którzy tankowali - powiedział.
Rząd nic nie robi, jak zawsze jest zaspany. W sytuacji nadzwyczajnej trzeba działać - zaznaczył europoseł.
Bocheński został też zapytany o frakcję tzw. "harcerzy" w PiS i czy istnieje możliwość ich wyjścia z ugrupowania. Za "harcerzy" uważa się bliskie otoczenie Mateusza Morawieckiego, w tym m.in. Michała Dworczyka, Piotra Mullera i Waldemara Budę. Za ich przeciwników uważa się tzw. "maślarzy", do których zalicza się m.in. Tobiasza Bocheńskiego, Jacka Sasina czy Przemysława Czarnka.
Nie sądzę, żeby ktośkolwiek wychodził z PiS - ocenił polityk. Na pytanie Tomasza Terlikowskiego, czy słyszał o nowym stowarzyszeniu Mateusza Morawieckiego, europoseł odpowiedział, że "różni ludzie wyrządzają Morawieckiemu krzywdę, opowiadając, że chce być rozłamowcem".
Ktokolwiek będzie rozłamowcem na prawicy szeroko pojętej, ten doprowadzi do większych podziałów, zatem będzie odsuwał perspektywę wyrzucenia Donalda Tuska z rządu, zatem będzie uznawany za zdrajcę. Więc wszyscy ci, którzy w ten sposób próbują opowiadać o Morawieckim, robią mu krzywdę - podkreślił Bocheński i dodał, że nie wierzy w żadne tego typu pogłoski.
Bocheński zaznaczył, że należy się obecnie przyglądać cenom gazu. Według niego im dłużej będzie trwał konflikt i im więcej będzie problemów z transportem przez cieśninę Ormuz, tym ceny będą rosły. A według europosła konflikt potrwa długo.
Patrząc na interesy państw, które są zaangażowane albo są największymi graczami w regionie, czyli Stany Zjednoczone, Iran, Izrael, Arabia Saudyjska, to każde z tych państw ma inny cel geostrategiczny, mimo że niektóre z nich są sojusznikami w tym konflikcie. I te rozbieżności moim zdaniem będą powodowały przeciąganie się konfliktu - powiedział Bocheński.
Tomasz Terlikowski zapytał swojego gościa także o sytuację na Węgrzech. Przypomnijmy, Budapeszt blokuje 20. pakiet sankcji UE wobec Rosji oraz unijną pożyczkę dla Kijowa o wartości 90 mld euro. Blokuje też środki, które miały trafić do Polski, za zaangażowanie na rzecz Kijowa.
Jedną z najzabawniejszych rzeczy naszej debaty publicznej w ogóle jest opowiadanie, że Viktor Orban jest największym problemem Polski. Największy problem Polski jest Donald Tusk - podkreślił Bocheński.
Polityk PiS przyznał, że Orban podejmuje decyzje w interesie Węgrów, co nie zawsze musi się podobać. Dodał, że jest politykiem obróconym w stronę Azji i prowadzącym politykę w tym zakresie, niezgodną z polską racją stanu. Jednak działania Orbana w UE są już jak najbardziej z nią zgodne według Bocheńskiego.
Mamy dwa zagrożenia. Rosja Putina jest zagrożeniem egzystencjalnym. Ursula von der Leyen jest zagrożeniem politycznym i gospodarczym - powiedział Bocheński.
Wkrótce pełne omówienie rozmowy.


