„Jeszcze nie wiemy, jak to będzie wszystko wyglądało. Nie wiem, czy mamy zaproszenie na okrągły stół” - mówi w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Małgorzata Kidawa Błońska, wicemarszałek Sejmu. “Związek Nauczycielstwa Polskiego się nie wybiera. Dzisiejszy dzień, dzisiejsze demonstracje i rozmowy które nie posunęły się o krok w rozwiązaniu spraw, nie budzą nadziei. (..) Z mojego punktu widzenia ten okrągły stół w tym momencie jest absolutnie bez sensu. (..) Jeżeli nie idą nauczyciele - niepotrzebni także są posłowie opozycji” - mówi gość Marcina Zaborskiego.

Posłanka była też pytana o to, czy w razie wygrania wyborów parlamentarnych przez Platformę Obywatelską, trzynasta emerytura będzie utrzymana. Trzynasta emerytura to była nasza propozycja - to jest coś, na co w danym momencie było nas stać, żeby taką pomoc emerytom dać, ale to nas nie zadowala, bo chodzi nam o cały system - mówi. W tym budżecie Prawo i Sprawiedliwość zaproponowało taką kwotę nie mając jeszcze zapewnionych tych pieniędzy w budżecie, bo musieli znaleźć na to pieniądze. (...) Jak Platforma dojdzie do władzy, podliczymy budżet i na pewno zrobimy tak, żeby (pomoc dla emerytów - przyp.red.) była jak największa. Najwięcej powinni dostać ci, którzy mają najmniejsze emerytury, żeby odczuli tę pomoc - zadeklarowała Kidawa-Błońska.

Kidawa-Błońska: Donald Tusk jest naturalnym kandydatem na prezydenta

Donald Tusk jest naturalnym kandydatem na prezydenta, ale w polityce rok to bardzo dużo - mówi w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska o zbliżających się wyborach prezydenckich. Dodaje też: Z przyjemnością usłyszałabym od niego, że jest gotów na tę funkcję. Marcin Zaborski pytał, czy Platforma Obywatelska przygotowana jest na "plan B" i innego kandydata do urzędu prezydenta, gdyby Donald Tusk nie zdecydował się na start w wyborach. Jest kilka osób w Platformie Obywatelskiej, które świetnie mogłyby się ubiegać o funkcję prezydenta - powiedziała wicemarszałek sejmu i zadeklarowała: Platforma Obywatelska na pewno wystawi swojego kandydata na prezydenta RP.

Gość: Małgorzata Kidawa-Błońska

Marcin Zaborski: Zaskoczył panią Jan Vincent Rostowski wybierając się do europarlamentu?

Małgorzata Kidawa-Błońska: No przeczytałam te informację dzisiaj. Zawsze był bardzo aktywny, ma duszę polityka, ma duże doświadczenie, więc...

I nie widzieliście tego wcześniej, kiedy układaliście swoje listy wyborcze? Bo na listach Koalicji Europejskiej zabrakło dla wicepremiera Rostowskiego miejsca. 

Dla wielu świetnych moich kolegów i koleżanek zabrakło miejsca. Ja przypominam, że to są listy bardzo szerokiej koalicji i naprawdę wielu świetnych polityków, świetnych posłów na tych listach nie ma. Ale...

I dlatego Jacek Rostowski startuje z Londynu. Ma szansę zostać brytyjski europosłem.

Ale bardzo mi się to podoba i pokazuje, że w Europie można wszystko i ja mam nadzieję, że kampania pana premiera będzie ciekawa i liczę, że mandat może zdobyć.

Pani marszałek, po co politycy PO pójdą w piątek na Stadion Narodowy, gdzie rząd organizuje oświatowy okrągły stół?

Jeszcze nie wiemy, jak to będzie wszystko wyglądało...

Znaczy nie wiecie, czy pójdziecie?


Ja nie wiem, jak to będzie wyglądało, nie wiem, czy nawet mamy zaproszenie na ten okrągły stół...

Krystyna Szumilas, Jan Grabiec, wasi posłowie w Sejmie ogłaszali urbi et orbi - "idziemy, rozmawiamy".


Ale zdaje się, że środowiska, ZNP się nie wybiera... Wydaje mi się, że dzisiejszy dzień, dzisiejsze demonstracje, dzisiejsze rozmowy, które nie posunęły się o krok w rozwiązaniu spraw, nie budzą nadziei. Ja dzisiaj na to pytanie nie odpowiem, bo za mało wiem jeszcze na ten temat. Z mojego punktu widzenia ten okrągły stół w tym momencie jest absolutnie bez sensu. Bo jeżeli chce się reformować oświatę, a przecież przez ostatnie trzy lata PiS reformowało oświatę bardzo dogłębnie, dlatego z niepokojem myślimy o 1 września i wtedy okrągły stół nie był potrzebny. Ani do stawiania diagnoz, ani do szukania szerszego porozumienia. Teraz w sytuacji, kiedy nauczyciele upomnieli się o swoją godność i o lepsze zarobki, proponuje się, zamiast usiąść z nimi i rozmawiać - okrągły stół. 

Nie no, rząd właśnie chce rozmawiać, a związkowcy na to mówią, że nie idą, bo to będzie wiec polityczny, to będą igrzyska na stadionie i to będzie humbuk. Pani marszałek, czy wasza decyzja zależy od decyzji związkowców - jeśli oni nie idą, to wy też nie idziecie?

Przecież trudno, żebyśmy sami szli rozmawiać z rządem na temat jak uratować oświatę po reformie pani Zalewskiej. Do tego potrzebni są nauczyciele, bez nauczycieli, bez rodziców - nic nie zrobimy. 

Jeśli związkowcy nie idą, to PO też nie idzie?

Znaczy, ja powiem - jeżeli nie idą nauczyciele, niepotrzebni są także posłowie opozycji.

Czy rząd powinien przygotować pilnie przepisy, które uchronią tegorocznych maturzystów przed blokadą egzaminów?

Rząd nie powinien ratować uczniów przed nauczycielami, bo nauczyciele chcą aby matury się odbyły. Z tego co słyszałam - wszędzie tam gdzie są klasy maturalne, będą rady pedagogicznie - nauczyciele chcą by uczniowie mogli przystąpić do matur.

Taki jest apel Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego "Zróbcie rady pedagogiczne", ale to nie znaczy wcale, że te rady wszędzie się odbędą.

Odbyły się egzaminy gimnazjalne, odbyły się egzaminy w podstawówkach - nauczyciele są odpowiedzialni. Ale proszę zobaczyć od grudnia wiadomo, że nauczyciele przygotowywali się do protestu. Chcieli rozmawiać z rządem. I tych rozmów nie ma. Skoro przychodzi pani minister Zalewska i wygłasza monolog, informuje co może zrobić i nie posunęła się ani o krok.

Za chwilę powie "zaproponowaliśmy rozmowy", na piątek na Stadionie Narodowym, zaproponowaliśmy je, a związkowcy przyjść nie chcą.

Zbyt długo żyjemy, widzieliśmy jak wyglądały rozmowy ze strajkującymi. Muszą obie strony chcieć rozmawiać. W tym wypadku rząd nie ma ochoty na rozmowy z nauczycielami. Gdyby wykazał odrobinę dobrej woli, a nie tylko upokarzał nauczycieli, na pewno bylibyśmy zupełnie w innym punkcie. To jest niestety dramatyczna sytuacja, w której rząd pokazuje, że nie zależy mu na nauczycielach i czasami mam takie wrażenie, że w ogóle nie zależy im na edukacji w naszym kraju.

Ale podpisze się pani pod takim apelem do nauczycieli "zawieście na moment strajk i zróbcie te rady pedagogiczne, na których zatwierdzicie oceny maturzystów"?

Taką decyzję muszą podjąć nauczyciele i z tego o słyszałam to zrobią.

Ja rozumiem, ale pytam panią - przedstawicielkę opozycji - czy pani dołącza do apelu Ogólnopolskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego?

Zgadzam się z nimi - matury powinny się odbyć, maturzyści powinni zdać te egzaminy - ale sytuacja byłaby kompletnie inna, gdyby rząd traktował przez te ostatnie miesiące nauczycieli poważnie i chciał z nimi rozmawiać. Naprawdę rozmowy okrągłego stołu na stadionie, jednodniowe wydarzenie, nie rozwiąże żadnego problemu.

Już wiemy, że nie będzie jednodniowe tylko wiele razy, przez kilka tygodni.

Na razie w Centrum Dialogu spotykają się wiele razy i nic się nie wydarzyło. Jeżeli słyszy się opinie nauczycieli i pracodawców - rząd nie chce porozumienia.

Ustawa o 'trzynastej emeryturze" już z podpisem prezydenta. Gdyby Platforma Obywatelska wygrała jesienią wybory i odebrała PiS-owi władzę, to czy za rok emerycie dostaną trzynasta emeryturę?

Platforma przygotowywała wiele rozwiązań dla emerytów, dlatego, że jednorazowa pomoc nie rozwiązuje ani tego, że większość emerytów nie ma środków na zakup leków, ani to żeby chodzić na rehabilitacje, że już nie wspomnę o korzystaniu z dóbr kultury...

Pytam o tę konkretną propozycję. Konkretne rozwiązanie.

Zgłaszaliśmy propozycję. Mówiliśmy o trzynastej emeryturze, mówiliśmy także o tym, żeby była emerytura bez podatku, ale kiedy tworzony był tegoroczny budżet, te wszystkie propozycje opozycji lądowały w koszu. 

Czyli gdybyście przejęli władzę, za rok emeryci dostaną trzynastą emeryturę?

Na pewno dostaną wsparcie. Nie wiem, czy to się będzie nazywało trzynasta emerytura, bo zależy nam na szerszym wzmocnieniu emerytów niż tylko jednorazowa pomoc.

Ale Grzegorz Schetyna już wiele miesięcy temu rzeczywiście zapowiadał trzynastą emeryturę.

To była nasza propozycja, żeby rzeczywiście co roku emeryci dostawali takie środki.

Pytam o ten przyszły rok nieprzypadkowo, dlatego że rozmawiałem już wtedy, gdy ta propozycja, padła z waszym gospodarczym ekspertem, profesorem Rzońcą i on mówił, że najpierw to trzeba te pieniądze zarobić, żeby je potem rozdawać. Więc pytanie, czy trzynastka dla emerytów w przyszłym roku jest możliwa? 

Trzynasta emerytura to była nasza propozycja, Grzegorz Schetyna mówił o tym już dwa i pół roku temu i zauważyliśmy, że to jest coś, na co w danym momencie na było stać, żeby taką pomoc emerytom dać. Ale to nas nie zadowala, bo to nie jest coś, cały system, o jaki nam chodzi. 

Do konkretów wciąż dążę, bo zastanawiam się, czy każdy dostałby od Platformy Obywatelskiej tyle, ile proponuje teraz PiS. Rozmawiamy o obietnicach wyborczych Platformy Obywatelskiej, które wciąż wracają. I moje pytanie jest takie, czy ta trzynasta emerytura, od rządu Platformy, to jest dla wszystkich po równo, te 1100 złotych brutto jak dzisiaj, czy trzynasta emerytura, czyli każdy tyle ile dostaje co miesiąc, dostanie więcej. Jeśli mam dwa tysiące emerytury, to dwa tysiące trzynastki, jeśli pięć tysięcy, to pięć tysięcy.    

Pomysł trzynastej emerytury, czyli jednorazowej pomocy raz w roku dla emerytów wyszedł ze strony Platformy Obywatelskiej. 

Ja konkretnie pytam.  

W tym budżecie PiS zaproponowało taką kwotę, nie mając jeszcze zapewnionych tych pieniędzy w budżecie, bo musi na to pieniądze...

To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Ile trzynastki dla emerytów?

Jak dojdziemy do władzy, podliczymy budżet, na pewno zrobimy tak, żeby był jak największy. 

Ale dla wszystkich po równo, czy proporcjonalnie do emerytury?

Musi być sprawiedliwie. Najwięcej powinni dostać ci, którzy mają najmniejsze emerytury, by odczuli tę pomoc.