„Wierzyłem i wierzę, że uda się w Polsce uruchomić młodych ludzi, żeby oni zechcieli być w polityce, żeby zechcieli swoją obecność zaznaczyć. Ilość głosujących młodych wciąż jest na bardzo niskim poziomie, to jest w ogóle problem polskiej polityki, dlatego, że jeżeli ktoś nam jest w stanie obiecać, że zarobi nam na emerytury, to tylko młodzi ludzie. Jeżeli ktoś jest w stanie podjąć wyzwanie i zbudować nowoczesną gospodarkę XXI wieku, to tylko młodzi ludzie. Jeżeli oni trzymają się z boku od polityki, to źle wróży” - powiedział w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Zbigniew Bujak, opozycjonista w czasach PRL i były kandydat Wiosny w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

To, na czym należy się skoncentrować, to na Senacie. Gdyby udało się opozycji mieć większość w Senacie, to jest szansa na to, że do polskiej polityki wróci konieczność porozumiewania się, pewnej ugody - stwierdził opozycjonista. Na pytanie Marcina Zaborskiego, czy Wiosna może się porozumieć z Koalicją Europejską co do list do Senatu, odparł: Tak jest. Jestem wielkim zwolennikiem tego typu porozumienia. Robert Biedroń prowadzi tego typu rozmowy. Ja tego typu podejście bardzo mocno popieram  - zadeklarował.

Zbigniew Bujak: Opozycja nie zrozumiała charakteru Kaczyńskiego. Płaci za to wysoką cenę

"Dobrze, żeby opozycja w ogóle rozumiała, kim jest Jarosław Kaczyński. Chciałbym, żeby ona rozumiała, jaki on jest, bo oni chyba tego nie rozumieją" - stwierdził Zbigniew Bujak w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM. Były poseł i działacz opozycji demokratycznej w PRL podkreślał, że prezes PiS "jest analitykiem, świetnym kombinatorykiem, ale tu jeszcze chodzi o charakter. Opozycja nie zrozumiała charakteru Jarosława Kaczyńskiego i płaci za to wysoką cenę. Jak zrozumieją, z kim mają do czynienia, jakaś szansa (na zwycięstwo - red.) się wtedy pojawi" - ocenił.

Kandydat Wiosny do PE, który nie zdobył w ubiegłotygodniowych wyborach mandatu, był też pytany o przyszłoroczne wybory prezydenckie. Kogo by wybrał - Andrzeja Dudę czy Roberta Biedronia? "Od razu wybieram Biedronia, bez zastanowienia" - zadeklarował. Gdyby postawiono go przed wyborem Donald Tusk - Andrzej Duda, Bujak zawahał się dłużej. "Proszę mnie nie męczyć. Dla mnie to jest kłopotliwe pytanie. (...) Zapewne oczywiście oddam głos wtedy na Tuska, dlatego że Tusk ma wtedy już pewnego rodzaju kapitał w Europie. To nie jest dobry kapitał" - mówił. Według Bujaka, ogromnym ciężarem w kampanii prezydenckiej będzie brexit, do którego ma dojść podczas kadencji Tuska jako szefa Rady Europejskiej.  

Gość: Zbigniew Bujak

Marcin Zaborski, RMF FM: Dlaczego Polacy nie pokochali Roberta Biedronia tak, jak on sam by tego chciał?

Zbigniew Bujak: Wie pan, zrobiliśmy nasz program minimum i to jest to, od czego Wiosna startuje. Z tego punktu widzenia nie jest to zły wynik.

Ale dlaczego wyszło tylko minimum?

Dlaczego wyszło tylko minimum? To jest w większej mierze i moje zmartwienie, dlatego że ja wierzyłem - i nadal zresztą wierzę - że uda się w Polsce uruchomić młodych ludzi. Żeby zechcieli być w polityce, żeby zechcieli tę swoją obecność zaznaczyć...

I Robertowi Biedroniowi, i wam razem, nie udało się porwać młodych ze sobą?

Tak, ilość głosujących młodych jest wciąż na bardzo niskim poziomie. To oczywiście nie tylko nasz problem, to jest w ogóle problem Polski, problem polskiej polityki. A to dlatego, że jeżeli ktoś nam jest dzisiaj w stanie obiecać, że nam zarobi na emerytury, to tylko ci młodzi ludzie. Jeżeli ktoś jest w stanie podjąć wyzwanie i zbudować nowoczesną gospodarkę XXI wieku, to tylko młodzi ludzie. I jeżeli oni trzymają się z boku polityki, to źle wróży.

Robert Biedroń liczył na kilkanaście procent poparcia. Mówił, że będzie dwucyfrowy wynik i stwierdził jeszcze, że dużym sukcesem byłoby zdobycie 10 miejsc w europarlamencie.

Lider musi być optymistą, bo jakby nie był optymistą, to byśmy dla niego nie pracowali.

Ale on wciąż jest optymistą. Widział pan jak się cieszył w niedzielny wieczór z tego 6-procentowego poparcia, które daje 3 mandaty? On mówił: "Wygraliśmy, zrobiliśmy to, daliśmy radę". I ciągle powtarza, że Wiosna osiągnęła wielki sukces i zdobyła wielki mandat zaufania.

Wie pan, ma nie tylko obowiązek, ale i prawo tak mówić, dlatego że...

Ale pan też tak powie? Pan tez krzyczał razem z nim "wygraliśmy"?

Nie. Ja powiedziałem: zrealizowaliśmy plan minimum i to jest w związku z tym dobry punkt startu. Wiemy już o swoich słabościach, wiemy co i jak robić dalej. Natomiast, dlaczego mówię, że to jest jednak wciąż sukces? Dlatego, że dysproporcja jeśli chodzi o środki, jakimi dysponowaliśmy, jest po prostu gigantyczna. Ja nie wiem czy inne te główne sztaby miały tysiąc razy więcej czy 10 tysięcy razy więcej środków. Ja w ostatnim okresie kampanii na pytanie, czy Wiosna ujawni... Ja ujawnię, proszę bardzo: w naszym regionie 22 tysiące złotych. 

Ale kiedy Robert Biedroń mówi: "Przełamaliśmy duopol POPiS-u", to przecież to jest najzwyczajniej w świecie nieprawda. Już tak słyszałem Janusza Palikota, który to mówił. Słyszałem Ryszarda Petru, który tak mówił. Ale duopol jak był, tak jest.

No i to jest oczywiście takie pytanie o jakość polskiej polityki, dlatego że i Ryszard Petru, i Palikot - oni mieli coś istotnego do powiedzenia o polskich problemach. I oni rozumiejąc, i znając te problemy wystąpili z pewną ofertą polityczną.

I w zasadzie ich już nie ma. Ryszard Petru jest w Sejmie, ale nie jest już liderem Nowoczesnej.

Ale problemy zostały. Rzeczywiście - Wiosna jest tą kolejną formacją polityczną, która stara się podjąć te największe problemy naszego kraju i wychodzi z ofertą. Jak powiedziałem: my zaczynamy od 6 proc.

No właśnie, a propos tego początku. Jakiś czas temu mówił pan, że na konwencji założycielskiej Wiosny czuł się pan jak w początkach Solidarności - że znów miał pan te swoje 25 lat. Dzisiaj, widząc wynik Wiosny w tych wyborach, wciąż pan ma te 25 lat i czuje się pan jak młody bóg?

Młody bóg...

Któremu skrzydła opadły.

Może nie opadły, ale którego troszkę za rękę wzięli, ściągnęli w dół. Może rzeczywiście ściągnęli trochę na ziemię, ale w dalszym ciągu...

Pytanie, kto was ściągnął. Czy Joanna Scheuring-Wielgus położyła waszą kampanię na finale tego maratonu wyborczego?

Wie pan, nie umiem na to pytanie...

Nie wierzę, że się pan nad tym nie zastanawiał.

...odpowiedzieć, dlatego że ja byłem także kandydatem.

I ona też była kandydatką.

Wie pan, jak się kandyduje, to jest się skoncentrowanym na swoim okręgu wyborczym, na swoich wyborach...

Nie, nie, nie, panie pośle. Z jednej strony mamy kandydatkę zaangażowaną w walkę o prawa osób z niepełnosprawnościami, a z drugiej strony wychodzi na jaw, że oddała swoje psy do schroniska. Jak ma to odczytać wasz wyborca, wyborca Wiosny?

Jest bardzo wymagający, to prawda...

I jak słyszy coś takiego, to co może sobie pomyśleć?

Jest bardzo wymagający - chciałbym, żeby był jeszcze jakoś tam wyrozumiały, dlatego że my w Polsce mamy problem nie z tymi, którzy oddają psy do schroniska, tylko z tymi, którzy wyrzucają psy do lasu.

My w Polsce mamy problem z wiarygodnością polityków.

To jest zachowanie, które ja jestem w stanie zrozumieć.

Naprawdę?

Gdyby wyrzuciła psy do lasu, to nie. I tych, którzy wyrzucają psy do lasu, nie jestem w stanie zrozumieć i nie zrozumiem.

W marcu mówił pan tak: "Mam swoje lata, to jest moja ostatnia akcja, zrobię wszystko - oddam czas i resztkę życia, zainwestowałem w Wiosnę, chcę tu przekazać całą swoją wiedzę i doświadczenie". Te wybory to była ostatnia pana akcja w polityce?

Z pewnego punktu widzenia tak, dlatego że to jest kampania o to, jakie idee, jakie wartości będą reprezentowane na forum Europy. Ja wiem, że na forum Europy, na forum świata Polska istnieje tylko poprzez historię i tradycję Solidarności i Okrągłego Stołu. Więc w momencie, w którym tej tradycji tam brakuje albo ona jest bardzo słabo reprezentowana, to dla mnie z tego punktu widzenia jest to niepowetowana strata i tego się już odrobić nie da.

Nie będzie pan w Parlamencie Europejskim, ale pytam raczej o to, czy pan już więcej z Wiosną nie startuje - czy będzie pan szedł z Wiosną do polskiego Sejmu?

W Wiośnie jest fantastyczne grono tych młodych ludzi, ja teraz się tylko martwię, żeby oni się nie zniechęcili - nie ja, bo ja uważam, że startujemy z przyzwoitego poziomu, bo w tych warunkach politycznej rywalizacji, jakie mamy, 6 procent i trzy mandaty do europarlamentu to jest przyzwoity wynik.

Ale startuje pan w wyborach do Sejmu?

Proszę pana, popracuję z młodymi ludźmi i przede wszystkim chciałbym...

Nie odpowiada pan na moje pytanie i dobrze pan o tym wie, bo się pan uśmiecha. 

Bo ja w tym gronie młodych ludzi widzę fantastycznych kandydatów do polskiego parlamentu. 

Ja rozumiem, ale pytam o to pana. Czy pan widzi siebie na listach Wiosny w wyborach do parlamentu?

Ja chcę wiedzieć, czy oni się widzą, czy oni się zaangażują. A jeżeli oni mi powiedzą: "Tak! Widzimy szansę, chcemy się zaangażować, chodź z nami" - to pójdę.

A Wiosna powinna iść w wyborach parlamentarnych osobno? Bez Koalicji Europejskiej? Obok Koalicji Europejskiej?

Proszę pana, o ile dobrze rozumiem, rozmowy które były i są kontynuowane... To rzeczywiście, biorąc pod uwagę też wynik ostatecznie jaki mamy, czyli bardzo silny PiS, to to, nad czym należy się skoncentrować, to na Senacie. I gdyby się udało opozycji mieć większość w Senacie, to tak - to jest szansa na to, że do polskiej polityki wróci konieczność porozumiewania się, pewnej ugody, dogadania się i tak dalej.

A to znaczy, że Wiosna może się chcieć porozumieć z KE co do list do Senatu? 

W sprawie Senatu.

To znaczy, żeby sobie nie przeszkadzać i wyznaczać jednego kandydata opozycji w okręgu wyborczym?

Tak jest. Tu ja liczę, nawet więcej - jestem wielkim zwolennikiem tego typu porozumienia.

I namówi pan do tego Roberta Biedronia?

Robert Biedroń tego typu rozmowy prowadzi. Nie mam wątpliwości, że jest to nie tylko mój pogląd. Ale ja tego typu podejście bardzo mocno popieram.