Strzelec zwycięskiej bramki dla Bayernu Monachium w finale piłkarskiej Ligi Mistrzów Arjen Robben jest bohaterem pierwszych komentarzy zamieszczonych tuż po końcowym gwizdku na stronach internetowych niemieckich gazet. Bawarczycy pokonali na londyńskim stadionie żółto-czarnych 2:1.

Robben wystrzelił Bayern na Olimp Wembley - pisze "Sueddeutsche Zeitung". To nic, że po ciężkiej pracy. Wszystko jedno - Bayern pokonał Borussię w niemieckim finale 2:1, a decydującą bramkę strzelił w 88. minucie Arjen Robben. Własnie Arjen Robben - czytamy w "SZ".  

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" komentuje z kolei: Strzał Robbena prowadzi Bayern do zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Gdy wszyscy myśleli już o dogrywce, nadeszła wielka chwila Robbena.

Zdaniem "Die Welt" finał ze względu na intensywność przeżyć i poziom gry był "prawdziwym spektaklem". Robben przezwycieżył na krótko przed końcem meczu prześladujące go "przekleństwo finału" i zdecydował o wyniku.

W "Bildzie" zaś czytamy, że Robben jest królem Wembley. Bayern jest zwycięzcą Ligi Mistrzów, a BVB zdobył serca - pisze tabloid i podkreśla, że kanclerz Angela Merkel uścisnęła dłoń prezesa klubu Uli Hoenesa, którego wcześniej krytykowała w związku ze skandalem podatkowym.

O "dramatycznym finale" pisze "Der Tagesspiegel". Najpierw naciskali gracze z Dortmundu, Bawarczycy wytrzymali jednak napór. Gdy po dwóch bramkach wydawało się, że dojdzie do dogrywki, do bramki trafił Robben, przesądzając o zwycięstwie - relacjonuje komentator gazety.

"Berliner Zeitung" cieszy się zaś: FC Bayern powraca na futbolowy tron Europy.  Tygodnik "Der Spiegel" zachwyca się natomiast: Cóż to był za finał. FC Bayern wygrał pasjonujący mecz. Noszonym na rękach zawodnikiem był Robben, który na krótko przed końcem zdobył bramkę decydującą o zwycięstwie - można przeczytać na stronie internetowej magazynu.