Natalia Maliszewska i Rafał Anikiej, oboje z Juvenii Białystok, wygrali klasyfikację wielobojową Mistrzostw Polski w short tracku, które w niedzielę zakończyły się na lodowisku w białostockim Zwierzyńcu. Oboje do złotych medali zdobytych w sobotę, w ostatnim dniu zawodów dołożyli kolejne.

Natalia Maliszewska - medalistka mistrzostw świata i Europy - była bezkonkurencyjna na lodowisku BOSiR w swoim rodzinnym mieście. Do trzech złotych medali z soboty (500, 1500 metrów i sztafeta mieszana), w niedzielę dorzuciła jeszcze zwycięstwo na 1000 metrów (na mistrzostwach kraju w 2019 roku zdobyła brąz na tym dystansie) i wraz koleżankami jako zespół Juvenia I - w sztafecie.


Nie wygrała jedynie tzw. superfinału na 3000 metrów, gdzie po dziewięciu okrążeniach i zdobyciu premii punktowej przesądzającej o jej zwycięstwie wielobojowym, pozostałą część dystansu przejechała spokojnie, zajmując ostatecznie w tym biegu 5. miejsce.

Ten dystans wygrała Kamila Stormowska (Stoczniowiec Gdańsk), która jednak mistrzostw w Białymstoku chyba nie zaliczy do udanych.

20-letnia zawodniczka, która w lutym - niedługo przed wybuchem pandemii koronawirusa - zajęła trzecie miejsce w Pucharze Świata na 500 m w holenderskim Dordrechcie, w sobotę w Białymstoku nie zdobyła bowiem medalu, biegi na 500 i 1500 metrów kończąc tuż za podium; w niedzielę na 1000 metrów była piąta i dopiero na najdłuższym z dystansów udało jej się sięgnąć po medal indywidualnie, do tego od razu po złoty. Ten wynik wydatnie pomógł jej w zajęciu drugiego miejsca w wieloboju.

Najlepsi wśród mężczyzn

Wśród mężczyzn najlepszym wieloboistą kraju został Rafał Anikiej, zdobywca złotych medali na 500, 1000 i 3000 metrów; do tej kolekcji dorzucił też tytuł w sztafecie. 21-latek miał pecha w sobotnim biegu na 1500 metrów, w którym prowadził, ale półtora okrążenia przed metą potknął się i ukończył tę rywalizację na 5. miejscu.

Ten bieg wygrał niespodziewanie 18-letni Mateusz Krzemiński (AZS Politechnika Opolska), który w niedzielę zdobył też brąz w superfinale na 3000 metrów; jego wyniki dały mu ostatecznie wicemistrzostwo kraju w wieloboju.

Pierwotnie mistrzostwa Polski w short tracku planowano na połowę marca, ale w związku z rozwojem epidemii koronawirusa walkę o medale trzeba było przesunąć o kilka miesięcy. Zawody trwały od piątku do niedzieli, odbyły się bez udziału publiczności. Dyrektor sportowy Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Konrad Niedźwiedzki podkreślił wagę tego, że w ogóle mistrzostwa w Białymstoku udało się przeprowadzić.

W związku z pandemią koronawirusa, odwołane są tegoroczne zawody Pucharu Świata na krótkim torze.

Na styczeń planowane są w Gdańsku mistrzostwa Europy, ale PZŁS chce zorganizować także więcej imprez krajowych, by dać szanse rywalizacji zawodnikom. Mamy nadzieję, że koronawirus nie pokrzyżuje nam planów. Naszym zadaniem jest stworzenie zawodnikom z short tracku możliwości rywalizacji do tych mistrzostw, bo same treningi nie wystarczą. Dlatego staramy się wypchać ten kalendarz najbardziej, jak tylko możemy - dodał Niedźwiedzki.

Sami zawodnicy mają świadomość nadzwyczajnej sytuacji. Staram się spokojnie podejść do tego sezonu, tym bardziej, że nie miałem możliwości wyjazdu do Kanady, gdzie zazwyczaj się przygotowuję. Staram się nie nakładać na siebie presji, potraktować ten sezon bardziej treningowo - mówił Anikiej, cytowany w komunikacie Związku.

Maliszewska również przyznała, że lepiej nie wybiegać za bardzo w przyszłość. Bo sytuacja jest bardzo dynamiczna, zmienia się z dnia na dzień. To będzie trudny sezon, ale myślę, że jak go przetrwamy, to będziemy dużo silniejsi - powiedziała multimedalistka mistrzostw Polski.