Niepokojące doniesienia z Włoch. Legenda narciarstwa alpejskiego Lindsay Vonn upadła w trakcie zjazdu w igrzyskach olimpijskich w Cortinie d'Ampezzo. Rywalizacja na kilkadziesiąt minut została przerwana.

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Vonn przy zawrotnej prędkości nie opanowała nart i przekoziołkowała kilka razy na stoku. Zawody przerwano natychmiast, szybko pojawiła się pomoc medyczna. Na miejsce przyleciał śmigłowiec lotniczego pogotowia, który zabrał Amerykankę do szpitala. 

Na razie nie jest znany jej stan zdrowia, ale prawdopodobnie był to ostatni występ w karierze czterokrotnej zdobywczyni Pucharu Świata.

Po kilkudziesięciu minutach przerwy i uprzątnięciu trasy, rywalizacja została wznowiona. Niedługo później doszło do kolejnego wypadku. Miała go zawodniczka z Andory - Cande Moreno. 

Ostatecznie najlepsza okazała się Amerykanka  Breezy Johnson. Druga była Niemka Emma Aicher, a trzecia Sofia Goggia.

Miała poważną kontuzję

41-letnia Vonn wystartowała w olimpijskiej rywalizacji, mimo że doznała zerwania więzadła krzyżowego przedniego wskutek upadku podczas zawodów Pucharu Świata w szwajcarskiej Crans-Montanie 30 stycznia. We wtorek zapowiedziała jednak, że zanim podejmie ostateczną decyzję o starcie, musi przetestować kolano na stoku.

"Nic nie cieszy mnie bardziej! Nikt by nie uwierzył, że tu będę... Ale udało mi się!" - napisała na Instagramie Amerykanka po piątkowym treningu.

W sukces swojej podopiecznej wierzył jej trener Aksel Lund Svindal.

Z tego, co widziałam, myślę, że może zdobyć medal. Na treningu były rezerwy. Wyglądała symetrycznie. Widzieliście już wcześniej w tym sezonie, że kiedy dobrze jeździ na nartach, to może wygrać. Będzie ciężko, ale myślę, że w niedzielę może to pokazać - powiedział dziennikarzom były norweski alpejczyk.