Igrzyska olimpijskie to sportowe wydarzenie, które uwielbia wielkie historie. Szansą na zapisanie się w pamięci kibiców są zdobywane medale. We Włoszech mamy sportowców, którzy chcą wielokrotnie stawać na olimpijskim podium. Najchętniej na jego najwyższym stopniu. Kto może okazać się królem a kto królową tych igrzysk?

  • Najnowsze informacje sportowe znajdziesz na RMF24.pl.

Zimowe igrzyska nie dają takich możliwości jak olimpijska pływalnia. Na śniegu i lodzie nie znajdziemy drugiego Michaela Phelpsa. Amerykanin na igrzyskach w Pekinie w 2008 roku wywalczył osiem złotych medali w pływaniu. Bilans całej jego kariery wygląda wręcz absurdalnie. To 28 olimpijskich medali. W tym 23 złote!

Najlepszą zimową olimpijką w historii jest norweska biegaczka narciarska Marit Bjoergen. Jej dorobek to 15 medali (8 złotych, 4 srebrne i 3 brązowe). Jeden raz mniej na olimpijskim podium stał norweski biathlonista Ole Einar Bjoerndalen. 13 medali ma w dorobku legendarna holenderska panczenistka Ireen Wust a 12 biegacz narciarski z Norwegii Bjorn Daehlie. Być może w tym zestawieniu namiesza w najbliższych dniach włoska łyżwiarka, specjalistka od short-tracku Arianna Fontana. 35-latka olimpijskie medale zaczęła kolekcjonować w 2014 roku w Soczi. Ma ich 11.   

Pytanie jednak, kto może stawać wielokrotnie na podium podczas igrzysk Mediolan-Cortina? Łatwo odgadnąć, że multimedalistów możemy szukać w biegach narciarskich i biathlonie. Zawodnikiem, który planuje zdobyć we Włoszech sześć medali jest Norweg Johannes Klaebo. Przed rokiem zdominował mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym. W Trondheim w biegach narciarskich wywalczył sześć złotych medali i udowodnił, że to możliwe. Norwegowi nie robiło różnicy czy rywalizuje w sprincie, czy w biegu na 50 kilometrów. Styl klasyczny czy dowolny? I tak wygrywał. Dotychczas Klaebo stawał 7-krotnie na olimpijskim podium. Ma w dorobku 5 złotych medali. Jeśli zrealizuje ambitny plan, zostanie nie tylko królem włoskich igrzysk, ale też zdobywcą największej liczby złotych medali w historii zimowych igrzysk. Pod względem ich ogólnej liczby nie wyprzedzi jednak Bjoergen.

U pań kandydatką do sporej liczby medali jest na pewno francuska biathlonistka Lou Jeanmonnot. Występ we Włoszech będzie jej olimpijskim debiutem. A to mimo wszystko każe poczekać na pierwsze rezultaty, bo choć trasy w Anterselvie są doskonale znane biathlonistom, to jednak olimpijska otoczka może okazać się obciążeniem. A Francuzi liczą na sporą liczbę medali także w męskim biathlonie za sprawą Erica Perrota. Dziś szansa na pierwsze, bo dwie biathlonowe gwiazdy pobiegną we francuskiej sztafecie mieszanej. Pierwsze złoto już wczoraj wywalczyła szwedzka biegaczka narciarska Frida Karlsson. Wygrała bieg łączony na 20 kilometrów i na pewno nie powiedziała na igrzyskach ostatniego słowa.

Cztery lata temu w Pekinie co najmniej dwa olimpijskie medale zdobyło aż 105 sportowców! Rekordziści wywalczyli wtedy po pięć medali. W tym gronie znaleźli się reprezentanci biathlonu: Marte Olsbu Roiseland, Johannes Boe i Quentin Fillon Maillet oraz biegacz narciarski Alexander Bolszunov.

Jedną z bohaterek tamtych igrzysk była reprezentantka Chin Eileen Gu. To niekwestionowana gwiazda sportu, ale u nas mniej popularna, bo i narciarstwo dowolne nie cieszy się u nas dużym zainteresowaniem. We Włoszech Gu może dołożyć kolejne krążki do swojej kolekcji. W łyżwiarstwie szybkim sporo medalowych okazji powinni mieć Amerykanin Jordan Stolz (główny rywal Damian Żurka na 500 i 1000 metrów) czy Holenderka Jutta Leerdam. Szansą na większy, medalowy dorobek jest też z całą pewnością short-track.

Do historii przejść mogą także niemieccy saneczkarze. Tobias Wendl i Tobias Artl to prawdziwi olimpijscy dominatorzy. Na igrzyskach mają dwie medalowe szanse: występ w saneczkarskiej dwójce oraz w rywalizacji drużynowej. I mają świetną skuteczność. Wywalczyli po dwa złote medale w Soczi, Pjongczangu i Pekinie. Jeśli na torze w Cortinie d’ Ampezzo dołożą kolejne dwa, to pod względem liczby złotych medali dogonią wspomnianą już Bjoergen.

Na osobną wzmiankę zasługuje na pewno rodzina Prevców. Nika i Domen mają pokazać kunszt na skoczni narciarskiej w Predazzo. Oboje są niekwestionowanymi faworytami do złotych medali, ale jak przekonała się Nika faworyci nie zawsze na igrzyskach wygrywają. Słowenka wczoraj w konkursie na skoczni normalnej wywalczyła "tylko" srebro. Przegrała o 1,1 punktu z Anną Odine Stroem. Zostały jej jeszcze dwie olimpijskie szanse. Domen będzie miał cztery okazje podium. Oprócz dwóch konkursów indywidualnych i rywalizacji drużyn mieszanych dochodzi jeszcze walka w męskich duetach.