Pracownik kopalni węgla brunatnego w wielkopolskich Galczycach odkrył na terenie kopalni nieznanego drona. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że otrzymał już meldunek w tej sprawie od Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. Dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada ustalił nieoficjalnie, że maszyna wygląda tak, jak drony, które we wrześniu ub.r. wleciały do Polski przez wschodnią granicę. Śledztwo przejęła żandarmeria wojskowa.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Zgłoszenie o odnalezieniu drona wpłynęło do służb w czwartek po godz. 11:00.

Na miejsce pojechali policjanci z Konina i Poznania, którzy zabezpieczyli teren. W sprawę zaangażowała się także żandarmeria wojskowa.

Miejsce jest teraz sprawdzane przez prokuratora. Wszystko nadzoruje dział do spraw wojskowych poznańskiej prokuratury.

O zdarzeniu powiadomiono m.in. prokuratury w Koninie i Kole.

Na razie nie ma informacji, żeby ktokolwiek ucierpiał.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych przekazał mu meldunek w sprawie znaleziska.

Ta sprawa podlega wyjaśnieniu przez żandarmerię wojskową i policję - powiedział Kosiniak-Kamysz w rozmowie z dziennikarzami. Przed chwilą minister Szwecji Pal Jonson mówił mi o naruszeniu szwedzkiej przestrzeni przez dron, najprawdopodobniej realizujący misje na rzecz naszych adwersarzy ze wschodu - dodał.

Maszyna znaleziona w Galczycach ma przypominać rosyjskiego drona typu Gerbera - ustalił nieoficjalnie dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. W nocy z 9 na 10 września 2025 r., w trakcie rosyjskiego ataku na Ukrainę, nawet dwadzieścia kilka dronów tego typu mogło przekroczyć polską granicę.

Ich fragmenty znajdowano później w wielu miejscach kraju.