Zamiast specyfiku do odsiarczania spalin mieli sprzedać Elektrowni Bełchatów milion litrów wody z kranu. Prokuratura Regionalna w Łodzi skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko prezes spółki z woj. zachodniopomorskiego i jej mężowi. Straty elektrowni przekraczają 21 mln zł.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Oskarżonych w sumie 12 osób

Prokuratura skierowała do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim akt oskarżenia przeciwko 46-letniej prezes zarządu spółki z województwa zachodniopomorskiego i jej 56-letniemu mężowi. Zarzuty obejmują kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, oszustwa na szkodę Elektrowni Bełchatów w kwocie ponad 21 mln zł, zbrodnię fakturową i uszczuplenia podatkowe.

Oskarżonych zostało jeszcze 10 innych osób. Podejrzani to 6 kobiet i 4 mężczyzn w wieku od 41 do 72 lat, w tym 3 "podstawionych" prezesów spółek kontrolowanych przez małżonków. Usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Postępowanie wszczęliśmy w oparciu o ustalenia ABW, a zawiadomienie o przestępstwie złożył pełnomocnik bełchatowskiej elektrowni - mówi prokurator Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Innowacyjny płyn, który w rzeczywistości był kranówką

Zebrane dowody pozwoliły na postawienie małżonkom zarzutów kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i oszustwa na szkodę elektrowni Bełchatów na łączną kwotę 21 mln zł oraz prania brudnych pieniędzy.

Proceder trwał kilka lat i sprowadzał się o przede wszystkim do sprzedaży pokrzywdzonej spółce ponad 1 mln litrów wody kranowej z dodatkiem niewielkiej ilości chloru i kwasu fosforowego. Płyn dostarczany do elektrowni miał być innowacyjnym, biologicznym, rzekomo opatentowanym preparatem do minimalizowania wytrącania się osadów w absorberze instalacji odsiarczania spalin - powiedział Kopania.

Oskarżeni wprowadzili władze elektrowni w błąd przy wykorzystaniu poświadczających nieprawdę dokumentów. W rzeczywistości woda kranowa stanowiła około 99,9 proc. sprzedawanego "specyfiku", a umowa z dostawcą pozbawiała kupującego możliwości przeprowadzenia własnych badań właściwości płynu.

Według prokuratury w spółce zarządzanej przez 46-latkę, dochodziło do fałszowania prowadzonych przez firmę zewnętrzną badań, dotyczących rzekomej skuteczności sprzedawanej substancji. Dlatego też aktem oskarżenia objęte zostały trzy jej byłe pracownice.

Twierdziła, że ukończyła prestiżowy uniwersytet - w rzeczywistości miała wykształcenie podstawowe

Ustaliliśmy także, że kobieta oskarżona o kierowanie grupą przestępczą proponując m.in. Elektrowni Bełchatów produkty chemiczne swojej firmy, czy występując na konferencjach branżowych, prezentowała się jako wysokiej klasy chemik, podając przy tym nieprawdziwe informacje, że ukończyła prestiżowy moskiewski uniwersytet. Faktyczne nie była ona absolwentem żadnej szkoły o profilu chemicznym, a ma wykształcenie podstawowe - powiedział Kopania.

Dodał, że według współpracowników oskarżonej, wykorzystywała tę "legendę" do prowadzenia sprzedaży. Zarówno oskarżona, jak i jej mąż ukrywali się i prokuratura poszukiwała ich Europejskim Nakazem Aresztowania. Oboje oskarżeni zostali zatrzymani w Hiszpanii, a po przewiezieniu do Polski, trafili do aresztu tymczasowego.

Obecnie areszt jest stosowany wobec 56-latka, natomiast z uwagi na stan zdrowia 46-letniej kobiety, który - jak wynika z opinii biegłego - uniemożliwia jej pobyt w jednostce penitencjarnej, konieczne było zastąpienie aresztu kilkoma wolnościowymi środkami zapobiegawczymi - powiedział prokurator.

Czego dotyczą zarzuty dla pozostałych osób?

Akt oskarżenia obejmuje także trzech "podstawionych" prezesów spółek kontrolowanych przez małżonków, którzy będą odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz tzw. zbrodnię fakturową. Mieli wystawiać i wprowadzać do obrotu faktury, bez pokrycia w rzeczywistości.

Miało to zawyżać koszty funkcjonowania zachodniopomorskiej spółki oskarżonych, co przekładało się na wysokość należności podatkowych. Łączna kwota brutto wystawionych faktur przekracza 20 mln. zł. Można mówić o uszczupleniach podatkowych na kwotę ok. 2,2 mln zł - wyjaśnił Kopania.

Pozostali oskarżeni to byli pracownicy elektrowni, pełniący funkcje kierownicze. Dwóm kobietom zarzuca się przyjęcie korzyści w kwotach 20 i 4 tys. zł oraz perfum, alkoholu, opłacenia pobytów w hotelach oraz wyjazdu zagranicznego, w zamian za nadużycie udzielonych im uprawnień i niedopełnienie obowiązków. Ich działania prokurator ocenił jako czyn nieuczciwej konkurencji i niedopuszczalne czynności preferencyjne.

Wobec dwóch kolejnych członków byłego kierownictwa, którzy sprzyjali firmie oskarżonych, sformułowane zostały zarzuty wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w kwocie ponad 18 milionów złotych - powiedział rzecznik łódzkiej prokuratury regionalnej.

W śledztwie zabezpieczony został majątek podejrzanych - pieniądze i nieruchomości, w tym wyceniony na 4 mln zł zabytkowy pałacyk, w którym siedzibę miała spółka należąca do podejrzanej.