Już wiadomo, dlaczego wczoraj w okolicach Chrzanowa, Trzebini i Oświęcimia mocno zatrzęsła się ziemia. To był wstrząs w Kopalni Janina w Libiążu - mocno odczuwalny właśnie w tamtych regionach. Informację o poranku potwierdził nam Wyższy Urząd Górniczy.
- Wczoraj wieczorem w okolicach Chrzanowa, Trzebini i Oświęcimia silnie zatrzęsła się ziemia.
- Przyczyną był wstrząs w Kopalni Janina w Libiążu - potwierdził Wyższy Urząd Górniczy.
- Chcesz być na bieżąco z informacjami z kraju i ze świata? Wejdź na rmf24.pl.
W czwartek wieczorem w okolicach Chrzanowa, Trzebini i Oświęcimia bardzo mocno zatrzęsła się ziemia. Pierwsze zgłoszenie w tej sprawie przyszło o godzinie 20:37 - przekazał Przemysław Jaśko, dyrektor Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Chrzanowie. W sumie było ich około 30, pochodziły z różnych miejscowości - Zagórza, Libiąża, Chrzanowa, Wygiełzowa, Żarek.
W piątek o poranku dyspozytor Wyższego Urzędu Górniczego potwierdził nam, że powodem był wstrząs w Kopalni Janina w Libiążu. Jak zaznaczył, załoga kopalni jest bezpieczna, nikomu nic się nie stało.
Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego na swojej stronie internetowej przekazało, że doszło do trzech wstrząsów. Pierwszy o godz. 17:31 miał magnitudę 2,21, drugi o godz. 18:27 miał magnitudę 2,13. Ostatni wstrząs był o godz. 20:37. Był najsilniejszy - miał magnitudę 3,10. Wstrząsy pochodziły z obszaru górniczego ZG "Janina" w Libiążu - potwierdziło centrum.
Nie ma zagrożenia dla zdrowia i życia mieszkańców - zapewniają władze Południowego Koncernu Węglowego, do którego należy kopalnia Janina.
Jak podkreśla Paulina Mikołajczyk z Południowego Koncernu Węglowego, wczorajsze wstrząsy miały siłę górniczej siódemki, a poszkodowani mogą zgłaszać szkody związane z wstrząsami.
Otrzymaliśmy tylko dwa zgłoszenia szkód i to są zgłoszenia dotyczące jakichś drobnych rys, spękań, okładzin na ścianach wewnętrznych. Nie mamy w tej chwili żadnych zgłoszeń odnośnie uszkodzeń poważnych, aczkolwiek jeżeli mieszkańcy stwierdzą jakiekolwiek uszkodzenia w swoich nieruchomościach, to należy się skontaktować z kopalnią Janina - mówi Mikołajczyk.
Wszelkie opracowania mówią o tym, że taki wstrząs górniczy, jeżeli budynek jest utrzymywany w należytym stanie technicznym i posadowiony zgodnie ze sztuką, to taki wstrząs górniczy nie ma prawa doprowadzić do takiej szkody, która doprowadzi do jakiejś katastrofy budowlanej - dodaje.
Całe domy się trzęsły. Mieszkańcy uskarżali się na możliwe uszkodzenia konstrukcji dachów - mówił nam wczoraj przedstawiciel Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Chrzanowie.
"To nie były żadne lekkie drgania - to było jak trzęsienie ziemi. Dom zatrząsł się tak, że ludzie wybiegali z domów meble się poruszały, ściany drżały. Przez moment człowiek naprawdę myślał, że budynek może tego nie wytrzymać. To był czysty strach" - napisała pani Aneta z Zagórza. "Tak wygląda codzienność mieszkańców w cieniu kopalni. Wstrząsy się powtarzają, a my jesteśmy traktowani jak problem drugiej kategorii. Nikt nie zapyta, jak mamy spać, jak wychowywać dzieci, jak żyć, gdy każda taka sytuacja kończy się paniką" - dodała słuchaczka RMF FM.
"Spadały rzeczy z półek... dzieci się obudziły... jestem zrozpaczona, ponieważ inwestuję w dom, który ciągle jest niszczony" - napisała nam z kolei mieszkanka Żarek. I dodała: "boję się o swój dom".
Motyw codziennego poczucia strachu powrócił też w kolejnym mailu. "To są chore sytuacje, wstrząsy są mocno odczuwalne i budzą strach. Ja mieszkam od 4 lat w Chrzanowie i nie mieści mi się w głowie że nikt z tym nic nie robi, usypiam w łóżku i nagle czuję jak łóżko faluje, szok i po spaniu. To ogromy stres. Czasem potrafi zatrząść szklankami, otworzyć szafkę... Zróbcie coś z tym, prosimy" - napisała pani Anna.
Mieszkańcy Libiąża, z którymi rozmawiał rano dziennikarz RMF FM Paweł Konieczny, podkreślają, że do takich wydarzeń się przyzwyczaili. Telewizor się zatrząsł, meble, wszystko - mówiła jedna z kobiet. Żyłem na kopalni tyle lat, człowiek jest przyzwyczajony, ale nowe domy pękają i nic z tego nie ma. Kopalnia nie płaci odszkodowań - dodał inny mężczyzna. Ale jakby zamknęli kopalnię, to nie ma pracy - zauważyła natomiast kolejna rozmówczyni Pawła Koniecznego.


