Roger Federer zdradził przyczyny kontuzji łąkotki, która sprawiła, że musiał poddać się pierwszemu w karierze zabiegowi chirurgicznemu. Kolano uszkodził w łazience, podczas… kąpieli córek. „To był prosty ruch, odwróciłem się i usłyszałem 'kliknięcie'”- mówi 34-letni tenisista, który dziś wraca na korty.

Roger Federer /CRISTOBAL HERRERA /PAP/EPA

Szwajcar urazu lewego kolana doznał dzień po odpadnięciu w półfinale z wielkoszlemowego Australian Open. Z tego powodu pauzował cały luty i początek marca, opuszczając starty w turniejach w Rotterdamie, Dubaju i Indian Wells.

Dziś wraca na korty, wcześniej niż planował, w turnieju ATP w Miami Open. Pierwotnie szykował się dopiero na kwietniowe zawody w Monte Carlo.

Przypuszczam, że taki ruch kolanem wykonywałem milion razy w życiu. Kiedy mi "chrupnęło" nie zastanawiałem się długo, co się stało, co będzie dalej. Nie mam zbyt wielkich oczekiwań co do turnieju w Miami - to miła zmiana. Po prostu chcę zobaczyć, w którym momencie jestem, jaką mam formę - powiedział 17-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych.

34-letni Szwajcar w drugiej rundzie na Florydzie zmierzy się z Argentyńczykiem Juanem Martinem del Potro. W turnieju w Key Biscayne wystąpi po raz 16. w karierze. Trenował przed występem przez dziewięć dni, bez żadnych ograniczeń.

Federer, obecnie trzeci w rankingu ATP w 2005 r. po kontuzji stopy pauzował sześć tygodni, a trzy lata później zmagał się z mononukleozą i kontuzją pleców.


(dp)