Brytyjskie władze pozbawiły obywatelstwa 19-latkę, która przez cztery lata przebywała w Państwie Islamskim. Po upadku kalifatu i urodzeniu dziecka starała się wrócić do Wielkiej Brytanii. Prawnicy wynajęci przez jej rodzinę zamierzają odwołać się od decyzji ministerstwa spraw wewnętrznych. Twierdzą, że władze postąpiły niezgodnie z prawem.

Obowiązujące na Wyspach Brytyjskich prawo zezwala w określonych przypadkach na pozbawienie obywatelstwa, ale tylko wówczas, gdy osoba, której to dotyczy, nie zostanie w efekcie tej decyzji bezpaństwowcem. Ministerstwo spraw wewnętrznych dokonało tego w wielu przypadkach islamskich bojowników, wobec których istniała pewność, że posiadali dwa paszporty.

Shamima Begum urodziła się w Wielkiej Brytanii, a jej matka przybyła na Wyspy z Bangladeszu. Prawnicy kobiety uważają, że nie posiada obywatelstwa tego kraju, w związku z tym pozbawienie jej brytyjskiego paszportu było nielegalne.

Begum nigdy nie była w Bangladeszu. Nawet jeśli ma do tego prawo, musiałby złożyć w tej sprawie wniosek do tamtejszych władz.

Nastolatka miała 15 lat, gdy zainspirowana ideologią kalifatu wraz z dwoma przyjaciółkami wyjechała z Wielkiej Brytanii. Jej celem było wspieranie bojowników ISIS, zajmowanie się domem, gotowanie obiadów i rodzenie dzieci. Nie przeszkadzało jej, że barbarzyńcy spod znaku czarnej flagi ścinali głowy zakładnikom - tak powiedziała, udzielając wywiadu w telewizji.

Bez prośby o przebaczenie

Bardzo prawdopodobne, że arogancja młodej kobiety i brak okazania skruchy odegrały decydującą rolę w podjęciu decyzji przez brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych. Na razie na czas nieokreślony Brytyjka wraz z dzieckiem pozostanie w obozie dla uchodźców w Syrii. Procedura prawna może potrwać wiele miesięcy i nie ma pewności, że skończy się dla niej sukcesem.

Begum pragnie powrócić do Londynu dla dobra dziecka. Na Wyspach, jej zdaniem, będzie mogło otrzymać lepszą opiekę medyczną niż w Syrii. Jak powadziła w wywiadzie, oczekuje od ludzi zrozumienia.

"Nie" dla przemocy

Komentatorzy zauważają, że powinna raczej prosić o litość. Słowo "przepraszam" z trudnością przechodziło jej przez gardło, gdy udzielała wywiadów. Zapytana przez dziennikarzy, czy przed opuszczeniem Wielkiej Brytanii wiedziała o aktach przemocy popełnianych przez bojowników kalifatu, odparła, że tak. Nie przeszkadzało mi to specjalnie, byłam przekonana, że islam na to zezwala - stwierdziła. Ten komentarz spotkał się na Wyspach z ostrą reakcją muzułmańskim imamów, którzy podkreślają, że Koran nie promuje bestialstwa.

Lekcja na przyszłość

Niektórzy komentatorzy kwestionują intencje dziennikarzy, którzy przeprowadzili z nią wywiady. Zadawali jej bezpardonowe pytania, na które młoda kobieta odpowiadała z dziecinną szczerością.

Jak zauważają inni obserwatorzy, Shamima Begum nie jest już dzieckiem i musi brać odpowiedzialność za swoje słowa i czyny.

Przypadek Brytyjki jest ważny z punktu widzenia prawa i etyki. Jego ostateczne rozstrzygniecie może mieć wpływ na przyszłe decyzje brytyjskiego MSW w podobnych sprawach.