Przed rokiem zadebiutował w siatkarskiej kadrze i – jak sam przyznaje – drżały mu ręce. Teraz ponownie znalazł się na liście powołanych przez Nikolę Grbicia. Rozgrywający Marcel Bakaj sezon spędził w drużynie z Siedlec. W rozmowie z Patrykiem Serwańskim z redakcji sportowej RMF FM opowiedział o tym, jak dojrzał w ostatnim roku. Przyznał też, że rozgrywającym został właściwie przez przypadek.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Marcel Bakaj dostał szansę od Nikoli Grbicia już przed rokiem. Trenował z reprezentacją i zagrał nawet w meczu towarzyskim. Dla młodego zawodnika, który nie grał jeszcze w Plus Lidze, to było duże przeżycie. Teraz, po roku, Bakaj ponownie ćwiczy na zgrupowaniu w Spale pod okiem serbskiego szkoleniowca.
Czuje się pewniej. Pierwsze kroki już mam za sobą. Wiadomo, ekscytacja ciągle jest wysoka. Ręce już nie drżą. Jestem spokojniejszy - relacjonował w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Patrykiem Serwańskim.
Dzięki doświadczeniu z poprzedniego roku mogę podpowiadać kolegom: jak wygląda zgrupowanie, jak trener prowadzi zajęcia - podkreślał młody siatkarz.
Bakaj urodził się w 2004 roku. Gdy Polacy niespodziewanie zostawali na turnieju w Japonii wicemistrzami świata, miał tylko dwa latka. Gdy w 2009 roku byliśmy mistrzami Europy, chodził do przedszkola. Jaki pierwszy siatkarski sukces zapadł mu w pamięć?
Nie wiem, czy trenowałem już wtedy siatkówkę, ale pierwsze wspomnienie to rok 2014 i Mistrzostwa Świata. Mariusz Wlazły, Michał Winiarski. Paweł Zagumny na rozegraniu. Finał z Brazylią - mówił RMF FM. Wcześniej nie oglądałem za bardzo siatkówki. Królowała chyba piłka nożna albo nie byłem jeszcze na tyle świadomy, żeby oglądać sport - przyznał.
Bakaj podkreślał, że jego siatkarskie początki nie były proste. Od dziecka chciał być sportowcem, ale odstawał od rówieśników.
Byłem zawsze tym niższym, tym trochę słabszym. Dopiero w wieku 13-14 lat zacząłem kwitnąć fizycznie. Od zawsze chciałbym być zawodowym sportowcem, ale zawsze byłem gdzieś z tyłu. Przychodziłem na treningi, starałem się rozwijać. Wierzyłem, że to zaprocentuje - wspominał Bakaj w RMF FM.
Myślę, że przełom podstawówki i liceum to był czas, gdy zaczynałem się wyróżniać. Początkowo brakowało mi warunków fizycznych na inne pozycje. Libero było już zajęte i tak zostałem na rozegraniu - tłumaczył.
Dziś ta historia brzmi jak sympatyczna anegdota, ale to także kolejny przykład tego, że zawodnicy, którzy nieco później dojrzewają, mogą odnosić sukcesy w sporcie. Trzeba tylko dać im czas.
Bakaj wie, że siatkówka to sport drużynowy, ale jest nastawiony także na własny, osobisty rozwój. Ważne są dla niego także wyróżnienia indywidualne.
Kiedyś usłyszałem od jednego z trenerów, że jeśli każdy z zawodników będzie lepszy o dwa procent to cała drużyna będzie lepsza o te dwa procent. Musisz starać się iść do przodu. Dla mnie to super, że jestem z czołowymi zawodnikami, którzy myślą nie o tym, żeby na dużym turnieju wyjść z grupy. Tutaj celem są medale - podsumował młody siatkarz.


