"Świt Odysei" - od kilku dni te dwa słowa są na ustach wszystkich. Znacznie mniej słyszy się o ELLAMY i MOBILE. Pod tymi kryptonimami kryją się brytyjska i kanadyjska interwencja w Libii.

Według brytyjskiego resortu obrony kryptonim ELLAMY wybrany został losowo przez komputer. Słowo to nie ma żadnego znaczenia, w odróżnieniu od kanadyjskiego MOBILE, które funkcjonuje zarówno po angielsku jak i francusku.

Zdaniem rzecznika ministerstwa, brytyjskie kryptonimy celowo nie mają żadnego związku z konkretną akcją, między innymi ze względów bezpieczeństwa. Słowo ELLAMY, nawet gdyby pojawiło się w obiegu publicznym przed atakiem na Libie, nie zdradziłoby niczego na temat planowanej interwencji.

Amerykanie nadali akcji kryptonim "Świt Odysei", a według rzecznika ministerstwa, nawet oni robią to zgodnie z zasadą, która wyklucza zbyt egzotyczne lub obraźliwe dla wroga nazwy. Co ciekawe, pozostali członkowie koalicji: Belgia, Dania, Norwegi Włochy i Katar nie ustanowiły własnych kryptonimów.

Natomiast operacja w Libii, którą w poniedziałek NATO oficjalnie przejmie od koalicji Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Kanady ma się nazywać "United Protector", czyli Zjednoczony Obrońca.