"To jest góra o wielkim wyzwaniu, tym bardziej dla narciarzy. Co trzeci przeciętny śmiertelnik wchodzący na wierzchołek statystycznie z tej góry nie schodzi. A tu jeszcze Jędrek zjeżdża na nartach!" - tak o Andrzeju Bargielu, K2 i próbie dokonania historycznego zjazdu na nartach z tego ośmiotysięcznika mówi himalaista Piotr Snopczyński. Zna on Bargiela i zna "górę gór", w ubiegłym roku towarzyszył zakopiańczykowi podczas jego pierwszej próby na K2. Teraz w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Bartoszem Styrną opowiada o tym, jakie trudy czekają na Bargiela w czasie zjazdu - ale też natychmiast podkreśla: "Jest przygotowany fizycznie, ma mocną psychikę i jest superprofesjonalistą".

Andrzej Bargiel, który na koncie ma już zjazdy na nartach z trzech ośmiotysięczników: Shishapangmy, Manaslu i Broad Peaka, tym razem wyruszył na podbój tego uważanego za najtrudniejszy: K2. W niedzielny poranek, około 08:25, stanął na wierzchołku "góry gór" i wkrótce potem rozpoczął zjazd na nartach do bazy!

Andrzej Bargiel łączy się ze szczytu K2 z bazą: "Jest dobrze, właśnie zaczynam zjazd!"

Nasz dziennikarz Bartosz Styrna zapytał himalaistę Piotra Snopczyńskiego o to, jakie trudności i przeszkody musi pokonać w czasie zjazdu 30-letni narciarz.

Przede wszystkim Andrzej powinien się szybko zregenerować - ale tak się nie da! Wejście na 8 600 metrów to duży ubytek energii, a tam nie ma oczywiście czasu na regenerację. Organizm się nie regeneruje, ale trzeba przynajmniej wzmocnić się przed zjazdem i uzupełnić płyny - zaznaczył Snopczyński.

Początkowe 60-80 metrów zjazdu jest dosyć proste - ale później zaczynają się pionowe uskoki i jest to odcinek bardzo trudny - relacjonował.

Zauważył również, że Andrzej Bargiel "będzie musiał korzystać z poręczówek (...), ponadto będzie towarzyszyło mu duże zmęczenie: on szybko chodzi, szybko się regeneruje, ale to jest wysokość, która mu na tę regenerację nie pozwoli".

Kolejnym etapem trasy jest - jak mówił Piotr Snopczyński - trawers pod wielkim serakiem.

Tu też jest wyzwanie, ponieważ seraki zachowują się różnie: mogą się urwać, posypać - zauważył himalaista.

Następnie zjazd butelką: to jest taka formacja najczęściej zalodzona. Były przypadki, że  ludzie bez liny sobie tam nie radzili, ale jest (tam) szeroko i myślę, że (Bargiel) tu sobie poradzi - stwierdził.

Zdaniem Piotra Snopczyńskiego, "najważniejsze jest, żeby (Bargiel) dotarł do obozu czwartego na 7 900 metrów - bo to już jest taki moment, gdzie największe trudności miałby za sobą".

Jędrek jest przygotowany fizycznie, ma mocną psychikę i jest superprofesjonalistą (...) Ale, jak wspomniałem, ta góra jest wielkim wyzwaniem, tym bardziej dla narciarzy. Co trzeci przeciętny śmiertelnik wchodzący na wierzchołek statystycznie z tej góry nie schodzi. A tu jeszcze Jędrek zjeżdża na nartach! - podsumowuje doświadczony himalaista.

(bs, e)