"Aby rozruszać gospodarkę po kryzysie, chcemy jak najwięcej płynności wpompować w sektor przedsiębiorstw i gospodarstw domowych" - zadeklarował w rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister finansów Tadeusz Kościński. "Część ekonomistów powie, że powinniśmy obniżyć stawki VAT, jak Niemcy. Ale przecież to rozwiązanie to korzyść dla wszystkich, także bogatszych, którzy nie zwiększą swoich wydatków" - dodał. "Już obniżyliśmy VAT punktowo, np. do zera w odniesieniu do płynów do dezynfekcji rąk i części wyrobów medycznych. Ale o obniżce wszystkich stawek VAT nie ma dyskusji" - tłumaczył.

"Aby rozruszać gospodarkę po kryzysie, chcemy jak najwięcej płynności wpompować w sektor przedsiębiorstw i gospodarstw domowych" - zadeklarował w rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister finansów Tadeusz Kościński. "Część ekonomistów powie, że powinniśmy obniżyć stawki VAT, jak Niemcy. Ale przecież to rozwiązanie to korzyść dla wszystkich, także bogatszych, którzy nie zwiększą swoich wydatków" - dodał. "Już obniżyliśmy VAT punktowo, np. do zera w odniesieniu do płynów do dezynfekcji rąk i części wyrobów medycznych. Ale o obniżce wszystkich stawek VAT nie ma dyskusji" - tłumaczył.
Zdj. ilustracyjne /pixabay.com /Pixabay

Kościński w rozmowie z "Rzeczpospolitą" tłumaczył, że rząd chce stymulować gospodarkę przede wszystkim poprzez inwestycje. Będziemy kontynuowali duże projekty inwestycyjne, jak budowa CPK i przekop Mierzei Wiślanej - stwierdził. Ale równie ważne są inwestycje lokalne: w drogi, mosty, szpitale, szkoły. Wtedy wykonawcami będą lokalne firmy, co będzie miało duże przełożenie na lokalne rynki pracy, konsumpcję - wyliczał szef resortu finansów. 

Minister był też pytany o to, czy w związku z pandemią koronawirusa wzrośnie szara strefa i luka VAT. Mocno wzrosła w ostatnich miesiącach ilość gotówki w obiegu. To nie będzie sprzyjało ograniczaniu szarej strefy. Dlatego będziemy dążyli do tego, żeby tę gotówkę z rynku ściągnąć - zapowiedział. Planujemy produkt oszczędności powiązany z loterią. Chodzi o to, żeby ludzie zamienili gotówkę na formę bonu lub rachunku oszczędnościowego, który dawałby szansę na jakąś nagrodę - zdradził. 

Kościński odpowiedział też na pojawiające się w przestrzeni publicznej zarzuty dotyczące prowadzenia przez rząd i jego resort "kreatywnej księgowości" w czasach, gdy wydatki publiczne rosną w niespotykany wcześniej sposób. Tego rodzaju zarzuty biorą się z rozumienia roli ministra finansów jako swego rodzaju księgowego - ocenił. Ja swoją rolę rozumiem inaczej. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby finanse państwa były stabilne. To, co się dzieje w finansach publicznych, jest podyktowane potrzebami. Jestem w stałym kontakcie z rynkiem, z biznesem i z innymi ministrami, aby wiedzieć, jakie te potrzeby są - podsumował szef resortu finansów.