Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump powiedział, że rozważa "ograniczony" atak na Iran, nie podając jednak żadnych szczegółów. Amerykanie od paru tygodni gromadzą na Bliskim Wschodzie potężne siły - przerzucili m.in. dziesiątki samolotów bojowych różnego typu, co jest największą koncentracją amerykańskiego lotnictwa od czasu inwazji na Irak w 2003 roku.

  • Donald Trump rozważa ograniczony atak na Iran, by skłonić Teheran do porozumienia ws. programu nuklearnego.
  • USA zgromadziły największe od 2003 roku siły wojskowe na Bliskim Wschodzie.
  • Mimo pewnych postępów w negocjacjach, stanowiska USA i Iranu pozostają bardzo rozbieżne.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

W ostatnich tygodniach prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wielokrotnie ostrzegał Iran przed możliwą interwencją, w tym atakiem militarnym, jeśli nie dojdzie do porozumienia w sprawie ograniczenia irańskiego programu jądrowego. W odpowiedzi na rosnące napięcie, Stany Zjednoczone znacząco wzmocniły swoją obecność wojskową na Bliskim Wschodzie.

W piątek, odpowiadając na pytania dziennikarzy w Białym Domu, amerykański prezydent przyznał, że rozważa ograniczony atak na Iran, który miałby skłonić Teheran do zawarcia umowy w sprawie programu nuklearnego. Chyba mogę powiedzieć, że rozważam - powiedział, nie rozwijając jednak swojej wypowiedzi. Chwilę później skomentował z przekąsem: "Co to jest za osoba, która pyta, czy rozważam atak?".

Preferuje rozwiązanie dyplomatyczne, ale...

We wtorek w Genewie odbyły się rozmowy pomiędzy wysłannikami prezydenta Donalda Trumpa - Steve'em Witkoffem i Jaredem Kushnerem - a irańskim ministrem spraw zagranicznych Abbasem Aragczim. Tematem spotkania było ograniczenie irańskiego programu nuklearnego. Obie strony przyznały, że odnotowano pewien postęp, jednak - jak podaje portal Axios - różnice stanowisk pozostają znaczące, a amerykańscy urzędnicy nie są optymistyczni co do możliwości ich przezwyciężenia.

Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, podsumowując negocjacje w Genewie, podkreśliła, że mimo pewnych postępów stanowiska obu krajów są wciąż bardzo rozbieżne. Zaznaczyła również, że amerykański przywódca stoi przed decyzją dotyczącą ewentualnego uderzenia na Iran.

W czwartek, podczas inauguracyjnego posiedzenia Rady Pokoju, Trump podkreślił, że ma nadzieje na wypracowanie porozumienia z Iranem i że przekona się, czy jest to możliwe w ciągu 10 dni. Potem określił ten horyzont czasowy na 10-15 dni. Komentatorzy przypominali, że przed czerwcowym uderzeniem na instalacje jądrowe Iranu Trump zapowiadał podjęcie decyzji w ciągu dwóch tygodni, podczas gdy atak nastąpił trzy dni po tej zapowiedzi.

Według dziennika "Wall Street Journal", powołującego się na własne źródła, choć Trump wciąż preferuje rozwiązanie dyplomatyczne, rozważa także przeprowadzenie ograniczonego ataku na Iran. Jeśli Teheran nie zastosuje się do żądań Waszyngtonu dotyczących zakończenia wzbogacania uranu, Stany Zjednoczone mogą rozpocząć szeroko zakrojoną kampanię przeciwko irańskim obiektom rządowym, co - według źródeł "WSJ" - może mieć na celu nawet zmianę władzy w Teheranie.

Potężne siły na Bliskim Wschodzie

Amerykanie od kilku tygodni gromadzą na Bliskim Wschodzie potężne siły - mowa m.in. o największej od 2003 roku koncentracji amerykańskiej floty powietrznej, składającej się z kilkudziesięciu samolotów bojowych F-22 Raptor, F-16 Fighting Falcon i F-35A Lightning II, sześciu maszyn wczesnego ostrzegania Boeing E-3 Sentry oraz samolotu szpiegowskiego U-2 Dragon Lady.

To w powietrzu, natomiast na wodach Zatoki Perskiej Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych ma obecnie 12 okrętów nawodnych, w tym grupę uderzeniową lotniskowca Abraham Lincoln, siedem niszczycieli klasy Arleigh Burke oraz trzy okręty Littoral Combat Ships, a w drodze jest kolejny lotniskowiec USS Gerald R. Ford z własną eskortą.

W regionie znajduje się również kilka atomowych okrętów podwodnych, ale amerykańskie siły zbrojne tradycyjnie nie ujawniają ich liczby ani lokalizacji.

Zajmujący się obronnością portal The War Zone ocenił, że łącznie siły gromadzące się na Bliskim Wschodzie, w połączeniu z potencjałem sił powietrznych Izraela, wystarczyłyby do przeprowadzenia dużej operacji, która mogłaby trwać tygodnie. Według TWZ, Amerykanie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i prawdopodobnie rozmieszczą w najbliższych dniach dodatkowe siły.