Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uznał, że prezydent Donald Trump przekroczył swoje uprawnienia, nakładając szerokie taryfy celne na podstawie ustawy przeznaczonej do stosowania w sytuacjach nadzwyczajnych. Decyzja ta ma istotne konsekwencje dla globalnej gospodarki i amerykańskiej polityki handlowej.
- Sąd Najwyższy USA zakwestionował globalną politykę taryfową Donalda Trumpa.
- Co to oznacza dla amerykańskiej gospodarki?
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W piątek Sąd Najwyższy USA w stosunku 6 do 3 podtrzymał wcześniejsze orzeczenia sądów niższej instancji, uznając, że Donald Trump nie miał prawa wykorzystywać ustawy z 1977 roku (International Emergency Economic Powers Act, IEEPA) do nakładania taryf celnych bez wyraźnej zgody Kongresu. Sędzia naczelny John Roberts podkreślił, że prezydent musi mieć "jasne upoważnienie Kongresu", by podejmować tak daleko idące decyzje.
Trump wykorzystał taryfy jako kluczowe narzędzie polityki gospodarczej i zagranicznej, rozpoczynając globalną wojnę handlową po objęciu drugiej kadencji.
Taryfy dotknęły niemal wszystkich partnerów handlowych USA, wywołując napięcia międzynarodowe i niepewność na rynkach finansowych. Szacowano, że w ciągu dekady przyniosą one amerykańskiemu budżetowi biliony dolarów, jednak po decyzji Sądu Najwyższego część tych środków może wymagać zwrotu.
Konstytucja USA przyznaje Kongresowi, a nie prezydentowi, prawo do nakładania podatków i taryf. Trump, powołując się na IEEPA, nałożył cła bez zgody Kongresu, argumentując, że jest to konieczne dla bezpieczeństwa gospodarczego kraju. Sąd uznał jednak, że ustawa ta nie daje prezydentowi tak szerokich uprawnień - historycznie była wykorzystywana do nakładania sankcji, a nie taryf.
Administracja Trumpa zapowiedziała, że będzie szukać innych podstaw prawnych, by utrzymać część taryf, m.in. powołując się na zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego lub nieuczciwe praktyki handlowe partnerów. Jednak żadne z tych rozwiązań nie daje tak szerokiej swobody działania, jak IEEPA.
Decyzja Sądu Najwyższego oznacza, że USA będą musiały zweryfikować swoją politykę celną, a firmy, które ucierpiały na skutek taryf, mogą domagać się zwrotu części opłat.
Orzeczenie to kończy również praktykę wykorzystywania stanu wyjątkowego do wprowadzania szerokich zmian w polityce handlowej bez udziału Kongresu.
Rzecznik Komisji Europejskiej poinformował w piątek, że Bruksela przyjęła do wiadomości orzeczenie Sądu Najwyższego USA i dokładnie je analizuje. Pozostajemy w bliskim kontakcie z administracją amerykańską, oczekując jasności co do dalszych kroków po tym wyroku - przekazał rzecznik, cytowany przez agencję Reutera.
Unia Europejska podkreśla, że przedsiębiorstwa po obu stronach Atlantyku potrzebują stabilności i przewidywalności w relacjach handlowych. Dlatego nadal opowiadamy się za niskimi taryfami i pracujemy nad ich dalszym obniżaniem - dodał rzecznik.
Rzecznik brytyjskiego rządu podkreślił natomiast w piątkowym oświadczeniu, że Wielka Brytania cieszy się obecnie najniższymi wzajemnymi taryfami na świecie w handlu z USA. W każdym scenariuszu oczekujemy, że nasza uprzywilejowana pozycja handlowa z USA zostanie utrzymana - zaznaczył.
Londyn zapowiedział, że będzie współpracować z administracją amerykańską, by zrozumieć, jak wyrok Sądu Najwyższego wpłynie na taryfy wobec Wielkiej Brytanii i reszty świata.


