Paweł Fajdek nie zakwalifikował się do finału olimpijskiej rywalizacji w rzucie młotem w Rio de Janeiro. To wielkie rozczarowanie dla dwukrotnego mistrza świata, ale także dla polskich kibiców, którzy w jego występie upatrywali szans na złoty medal. Do finału z wynikiem 77,64 awansował za to drugi Polak - Wojciech Nowicki!

Aby być pewnym miejsca w finale, w gronie czołowych 12 zawodników, należało uzyskać co najmniej 76,50. Nowicki jest jednym z zaledwie dwóch młociarzy, którzy pokonali tę granicę. Drugim jest Białorusin Iwan Cichan - 76,51. W finale dołączy do nich 10 zawodników z najlepszymi rezultatami. Nie będzie wśród nich dwukrotnego mistrza świata Pawła Fajdka, który w eliminacjach uzyskał 72,00 m, zajął 17. miejsce i niespodziewanie pożegnał się z rywalizacją. 

Paweł Fajdek już po ostatniej kolejce eliminacyjnej wiedział, że jego szanse na awans są niewielkie. Położył się na rozgrzanym tartanie, ukrył głowę i długo nie wstawał. Później zmienił pozycję. Usiadł na kolanach i w rękach trzymał głowę, na której znajdowała się czapka z daszkiem. Nie mógł uwierzyć w to, co się stało, tym bardziej, że w rzutach próbnych spokojnie młot leciał na odległość powyżej 77 metrów. 

Dwukrotny mistrz świata po ostatniej grupie eliminacyjnej nie zatrzymał się u mediów. Kręcił tylko głową i przeszedł przez tzw. strefę mieszaną. Na pytanie PAP, czy zostaje na stadionie, by obserwować, jak rzucają jego rywale w grupie B, odparł: Nie, jadę przebukować bilet lotniczy.

To nie pierwsza "wpadka" Fajdka w igrzyskach. Cztery lata temu w Londynie w eliminacjach spalił trzy podejścia. To się więcej nie powtórzy. Jestem całkowicie innym zawodnikiem. Dojrzałem - mówił jeszcze kilka dni temu.

(mal)