"Mój mąż ma 52 lata i mówi, że coś takiego widzi pierwszy raz na oczy. Coś takiego ma miejsce pierwszy raz w historii Grecji. Przez te ostatnie lata było gadanie o kryzysie w Grecji, ale to było tylko gadanie. Teraz naprawdę się coś dzieje i to tak, że można gęsiej skórki dostać" - mówi pani Dorota, Polka mieszkająca od wielu lat w Kalamacie. W niedzielę premier Grecji ogłosił, że banki będą zamknięte przez tydzień.

Grecja: Banki zamknięte, ograniczenia wypłat z bankomatów

Greckie banki będą zamknięte przez tydzień - do 6 lipca, a bankomaty będą dzisiaj nieczynne. Po południu wznowią funkcjonowanie, ale limit dziennych wypłat wyniesie 60 euro dla jednej osoby - poinformował przedstawiciel rządu w Atenach. Celem restrykcji ma być zahamowanie masowego wycofywania... czytaj więcej

Tomasz Staniszewski: W Polsce pierwszy poniedziałek wakacji. Jak wygląda ten pierwszy poniedziałek po weekendzie w Grecji?

Pani Dorota: Jest bardzo ciężka atmosfera. Banki są zamknięte do następnego poniedziałku. Nawet dzisiaj nie wolno wybierać pieniędzy z bankomatu, bankomaty są nieczynne. Być może wieczorem będzie można coś zrobić, ale na razie nikt nic nie wie.

Jest też limit dziennych wypłat do 60 euro na osobę.

Tak, jeżeli bankomaty zaczną działać, to będzie limit tylko do 60 euro, ale jak ktoś ma kartę kredytową to można normalnie zrobić zakupy. To samo dotyczy turystów, nic się dla nich nie zmieni. Dzisiaj są też wypłacane emerytury. Bardzo dużo jest emerytów, którzy nie posiadają żadnych kart do bankomatu i oni teraz stoją w kolejkach przed bankami i wyczekują co z nimi będzie.  

Premier Grecji zapewnia, że te problemy greckiego sektora finansowego nie będą dotyczyły wypłat dla emerytów i rencistów.

Mówią, że nie będą mieć żadnego problemu, że te emerytury zostały już przelane na ich konta. No ale wiadomo, starsi ludzie wpadli w panikę, co z nimi będzie. Zobaczymy. Wczoraj wieczorem premier mówił, że my się nie wycofujemy i nie będziemy niewolnikami Unii Europejskiej. Z tego co wiem, to wczoraj nawet wieczorem odezwała się Ameryka, żeby coś z tym zrobić.

Nerwowy początek tygodnia na rynkach finansowych; grecki kryzys mocno daje się we znaki nie tylko w Europie. Tanieje złoty, euro i ropa. Drożeje dolar, funt brytyjski (najdroższy od ośmiu lat) i frank szwajcarski (najdroższy od stycznia). Mocno spada też giełda w Warszawie. czytaj więcej

Jak te słowa premiera są przyjmowane przez samych Greków? Te zapewnienie, żeby się nie mieszać do kraju, który jest kolebką demokracji? Tam było trochę narodowej dumy.

To zależy. Ci, którzy go popierają, są za nim, a ci, którzy są przeciwko, wyrażają się brzydko.

Brzydko to znaczy jak? Cipras ma jakiś przydomek, którym Grecy go ochrzcili?

(śmiech) Ma różne. Wolę się nie wyrażać. Wyzywają go ci, którzy za nim nie przepadają.

Pani osobiście się natknęła na jakieś problemy?

My to z mężem przewidzieliśmy i jakoś się zaopatrzyliśmy, żeby troszkę tych pieniędzy w domu było. Nie oczekiwaliśmy jednak, że banki będą zamknięte i to przez cały tydzień.

Czyli decyzja o zamknięciu banków to była dla was niespodzianka?

Tak. Mój mąż ma 52 lata i mówi, że coś takiego widzi pierwszy raz na oczy. Coś takiego ma miejsce pierwszy raz w historii Grecji. Przez te ostatnie lata było gadanie o kryzysie w Grecji, ale to było tylko gadanie. Teraz naprawdę się coś dzieje i to tak, że można gęsiej skórki dostać.

Czyli rozumiem, że państwo wypłacili wcześniej pieniądze i trzymają je gdzieś tam schowane w domu?

Tak, trzymamy, tylko nie przewidzieliśmy, że banki będą zamknięte przez cały tydzień. Zobaczymy, jak sobie damy radę. Miejmy nadzieje, że wszystko się odmieni i się jakoś dobrze potoczy.