Szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere w wywiadzie dla niedzielnego wydania dziennika "Tagesspiegel" wypowiedział się przeciwko tworzeniu w Unii Europejskiej wspólnego europejskiego centrum antyterrorystycznego według niemieckich wzorów. "Niemieckie Centrum do Walki z Terroryzmem (GTAZ) zdało egzamin umożliwiając policji i służbom stałą wymianę informacji" - powiedział de Maiziere. Jak zaznaczył, GTAZ potrzebowało po powstaniu w 2004 r. aż dwóch lat na "dotarcie się", gdyż w pracach tego gremium uczestniczy 40 różnych urzędów i służb.

Modlitwy za ofiary brukselskich zamachów na placu de la Bourse /LAURENT DUBRULE /PAP/EPA

Europejskie centrum antyterrorystyczne musiałoby koordynować działania 28 krajów, z których każdy ma niezliczoną liczbę służb. Wierna kopia niemieckiego systemu nie byłaby zdolna do funkcjonowania w Europie - ocenił szef resortu spraw wewnętrznych.

De Maiziere zaznaczył, że zwiększenie unijnych kompetencji w sprawach dotyczących walki z terroryzmem wymagałoby zmiany unijnych traktatów, co byłoby "bardzo czasochłonne". Należy usprawniać współpracę w oparciu o kompetencje, jakimi obecnie dysponujemy - uważa minister.

Zwrócił także uwagę na opory wśród krajów UE w przekazywaniu informacji o potencjalnych terrorystach.

Europol dostaje 90 proc. swoich informacji o osobach stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa od pięciu krajów, w tym od Niemiec. Wiele krajów jest zainteresowanych takimi informacjami, ale wzbrania się przed udostępnieniem własnych danych. Niektóre rządy myślą zapewne: gdy ujawnimy, że mamy potencjalnych terrorystów, rzuci to negatywne światło na nasz kraj - powiedział niemiecki minister.

Jak dodał, podejście do wymiany informacji stopniowo zmienia się. Obecnie Europol otrzymuje pięć razy więcej danych o terrorystach niż rok temu - podkreślił.

Zdaniem de Maiziere'a największym mankamentem jest brak powiązań między licznymi systemami europejskimi zawierającymi dane o podróżach, migracji i bezpieczeństwie. Istnieje system Eurodac - baza odcisków palców, mamy system informacyjny Schengen, a także system z informacjami o wystawionych wizach - wyliczał minister. Obecnie z każdego systemu trzeba oddzielnie wyszukiwać dane, co powoduje powstanie luk. Potrzebny jest zintegrowany system obejmujący wszystkie te informacje - zaznaczył.

Postulaty powołania wspólnego europejskiego centrum antyterrorystycznego pojawiły się po zamachach w Paryżu i Brukseli. 


(j.)