Czeski prezydent Milosz Zeman, który już kilkakrotnie przestrzegał przed migrantami ekonomicznymi napływającymi do Europy na skalę niespotykaną od II wojny światowej, oskarżył ich o wykorzystywanie dzieci w charakterze "żywych tarcz". W wywiadzie opublikowanym na stronie internetowej poczytnego tabloidu "Blesk" stwierdził, że dzieci "służą jako żywe tarcze ludziom z iPhone'ami, aby usprawiedliwić zalew migrantów".

Uchodźcy po przekroczeniu granicy między Grecją i Macedonią /GEORGI LICOVSKI /PAP/EPA

Ci, którzy chowają się za dziećmi (...), nie zasługują na współczucie - stwierdził Zeman. Zabierają dzieci na małe łodzie, wiedząc, że ryzykują utopienie się - podkreślił.

W ostatnim czasie Zeman wygłaszał już podobne uwagi na temat migrantów - mówił o tym, że "nikt ich tu nie zapraszał", że nowo przybyli "będą respektować szariat zamiast czeskiego prawa" i "kamienować cudzołożne kobiety, a złodziejom obcinać dłonie". Oświadczył również, że muzułmańskie hidżaby i burki "pozbawią nas kobiecej urody", gdyż kobiety będą "okutane od stóp po głowy".

W czwartek wysoki komisarz NZ ds. praw człowieka Zajd Raad Zajd al-Husajn określił wypowiedzi czeskiego prezydenta jako "islamofobiczne". W reakcji na to rzecznik Zemana oświadczył, że najwyraźniej kampania przeciwko Czechom w związku z ich stanowiskiem ws. kryzysu migracyjnego nasila się. Powiedział również, że prezydent podtrzymuje swoje poglądy na temat migracji i islamu i nie zgadza się z krytyką wyrażoną przez wysokiego komisarza. Prezydent od dawna ostrzegał przed islamskim fundamentalizmem. Podtrzymuje swoją opinię i nie zmieni jej pod presją z zagranicy - powiedział rzecznik.

Zajd Raad Zajd al-Husajn skrytykował w czwartek także warunki w ośrodkach, w których Czesi przetrzymują migrantów. W niedzielę prezydent Zeman zaprosił go do przeprowadzenia ich inspekcji osobiście.

(edbie)