Polska nie zgodzi się na automatyzm ws. kwot uchodźców, żąda bardzo mocnej kontroli zewnętrznych granic UE, uważa, że trzeba wyraźnie oddzielić uchodźców o imigrantów ekonomicznych - takie warunki postawiła premier Ewa Kopacz w rozmowie z szefem KE Jean-Claude Junckerem.

Ewa Kopacz /Rafał Guz /PAP

Premier oświadczyła, że Polska jest zbyt ważnym krajem UE, by dzisiaj ulegać jakiejkolwiek presji. Zaznaczyła, że w rozmowie z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem zadeklarowała polską solidarność ws. uchodźców, ale też postawiła twarde i jednoznaczne warunki.

Powiedziałam mu, że będziemy uczestniczyć w rozwiązywaniu tego problemu (kryzysu imigracyjnego), ale jednocześnie postawiłam bardzo twarde warunki. Te warunki są nie tylko twarde, ale też jednoznaczne - powiedziała w poniedziałek szefowa rządu.

Polska nie zgodzi się na automatyzm, Polska również żąda w tej chwili bardzo mocnej kontroli zewnętrznych granic UE i daje za przykład, jak Polska skutecznie broni swojej wschodniej granicy; tu Polska może być wzorem dla pozostałych krajów UE - oceniła Kopacz.

Jak podkreśliła, Polska stoi też na stanowisku, że trzeba wyraźnie rozdzielić uchodźców od imigrantów ekonomicznych.

Szefowa rządu zaznaczyła również, że po rozmowach z ministrami i służbami wie, że "niezwłocznie po tym, gdy otrzyma komunikat o jakiejkolwiek groźbie dla Polski, polskie granice zostaną objęte kontrolą". Przyjmiemy tylu uchodźców, na ilu nas stać. Ani jednego więcej, ani jednego mniej. Obiecuję Polakom, że nie okażemy się ani czarną owcą Europy, ale też nie pozwolimy na to, by nasze interesy były w jakikolwiek sposób lekceważone - podkreśliła.

Powiedziała, że poleciła minister spraw wewnętrznych Teresie Piotrowskiej, aby dokonała inspekcji polskich granic na wschodzie, południu i zachodzie. We wtorek na posiedzeniu Rady Ministrów minister zda bardzo szczegółowy raport - zapowiedziała premier.

(abs)