Wojna w Ukrainie, zagrożenie dla Europy i Polski ze strony Rosji, gwałtowna zmiana geopolityczna i zwrot w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. Wicepremier i szef resortu dyplomacji Radosław Sikorski wygłosił expose w Sejmie. Jego wystąpienie obserwowali prezydent Karol Nawrocki oraz był prezydent RP Aleksander Kwaśniewski. Przemówienia słuchali również w niższej izbie parlamentu premier Donald Tusk, marszałkowie Sejmu i Senatu Włodzimierz Czarzasty i Małgorzata Kidawa-Błońska, parlamentarzyści oraz dyplomaci.

  • Jakie są cele Kremla?
  • Dlaczego Polska powinna pomóc Ukrainie?
  • Jak zmienia się globalny układ sił?
  • Dlaczego musimy uważać na relacje ze Stanami Zjednoczonymi?
  • Dlaczego Unia Europejska jest realnym gwarantem naszej suwerenności?
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Sytuacja jest poważna. Świadomość niebezpieczeństwa może paraliżować lub mobilizować. Na paraliż nie możemy sobie pozwolić, podobnie, jak twierdzenia, że "to nie nasza wojna" - zaczął Radosław Sikorski. Bezpieczeństwo jest warunkiem realizacji wszystkich innych celów państwa - dodał.

W nocy z 18 na 19 listopada na skutek rosyjskiego ataku rakietowego na Tarnopol zginęła wraz mamą siedmioletnia Amelia - obywatelka naszego kraju - powiedział szef MSZ.

Wicepremier przytoczył wypowiedzi urzędników NATO, polityków europejskich i przedstawicieli wywiadów, którzy podkreślają, że nie tylko już znajdujemy się w okresie między pokojem i wojną, ale że Rosja może zaatakować kraje Sojuszu nie za "2-3 lata, ale nawet w tym roku".

Sekretarz generalny NATO - przytaczał minister - przyznał niedawno, że "Rosja przyniosła wojnę z powrotem do Europy", a w związku z tym musimy być przygotowani na konflikt "w skali, jakiej doświadczyli nasi dziadkowie lub pradziadkowie". 

Celem Kremla jest zastraszenie Polaków i wywołanie podziałów

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas czwartkowego wystąpienia zwrócił uwagę na rosnącą liczbę aktów dywersji i sabotażu na terenie całej Europy. Przypomniał, że polską przestrzeń powietrzną naruszyły rosyjskie drony, doszło do podpaleń oraz próby zamachu terrorystycznego na kolei. Zatrzymani sprawcy działali na zlecenie obcego wywiadu.

Sikorski podkreślił, że agresja w przestrzeni informacyjnej oraz kampanie fake newsów i manipulacji w internecie mają na celu dezorientację społeczeństwa. Jak poinformowało Ministerstwo Cyfryzacji, Polska doświadcza od dwóch do trzech tysięcy cyberataków dziennie. Większość z nich udaje się odeprzeć, jednak skala zagrożenia jest niepokojąca.

Według szefa MSZ, celem wroga jest przestraszenie, podzielenie i nastawienie różnych grup Polaków przeciwko sobie oraz osłabienie zaufania do władz politycznych. Wśród wykorzystywanych narzędzi wymienił sieci botów, sztuczną inteligencję do tworzenia fałszywych materiałów, kryptowaluty do finansowania operacji hybrydowych oraz ataki na infrastrukturę krytyczną.

Sikorski zaznaczył, że po wtargnięciu rosyjskich dronów nad Polskę rozpoczęła się szeroko zakrojona kampania dezinformacyjna, która jednego dnia dotarła do ośmiu milionów użytkowników internetu. Sprawcy próbowali zrzucić odpowiedzialność na Ukrainę i NATO. Podobne działania miały miejsce po eksplozji na linii kolejowej Warszawa-Lublin w listopadzie.

Minister podkreślił, że Kreml nie ustąpi i będzie testował kolejne granice. W tej sytuacji kluczowe jest budowanie odporności społeczeństwa - od najmłodszych do najstarszych - na zagrożenia w internecie. Świadomość tego, kto, co i w jakim celu publikuje, a także solidarność w przeciwdziałaniu dezinformacji to nasz zbiorowy, patriotyczny obowiązek - zaznaczył Sikorski. Dodał, że Polska na dotychczasowe prowokacje Rosji reagowała stanowczo - na przykład poprzez zamykanie placówek dyplomatycznych.

Sikorski: Pomoc Ukrainie to polska racja stanu

Minister spraw zagranicznych przypomniał, że w Ukrainie wciąż toczy się wojna, a za agresję odpowiada wyłącznie Rosja. Sikorski potępił ataki na ludność cywilną, budynki mieszkalne, szkoły, pociągi i szpitale, określając je jako pogwałcenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego. Putin nie chce pokoju, tylko kapitulacji - zaznaczył.

Sikorski zwrócił się do przeciwników pomocy Ukrainie, podkreślając, że ich stanowisko jest błędne. Gdyby Ukraina przegrała, zagrożenie ze strony Rosji nie spadnie, ale wzrośnie - powiedział. Przypomniał słowa Jerzego Giedroycia, który już w latach 90. wskazywał, że niepodległość Ukrainy, Litwy i Białorusi leży w żywotnym interesie Polski.

Minister ostrzegł, że w przypadku zwycięstwa Rosji, Polska musiałaby przeznaczać znacznie większe środki na własną obronę. Wyobraźmy sobie, co by było, gdyby czołgi Putina stanęły w Medyce pod Przemyślem - mówił Sikorski.

Szef MSZ podkreślił, że wolna, prozachodnia Ukraina to dla Polski szansa na wzmocnienie bezpieczeństwa, rozwój współpracy gospodarczej i wspólne projekty w przemyśle obronnym. Przypomniał, że Polska jest już dziś drugim pod względem wartości dostawcą towarów na Ukrainę.

Dyplomata przypomniał też o akcji pomocy Polaków dla Ukraińców. Rosja przynosi cierpienie, Polska przynosi ciepło - podkreślił.

Sikorski dodał również, że mówienie o "niepokonywalnej Rosji" jest nieporozumieniem i przytoczył liczne przykłady z ubiegłego wieku, kiedy militarnie Moskwa musiała uznać wyższość swoich przeciwników.

Minister o zmianie globalnego układu sił

Minister spraw zagranicznych zaznaczył, że wynik wojny w Ukrainie zdecyduje o przyszłości nie tylko tego państwa, ale i całej Europy. Ta wojna zdecyduje o tym, który podmiot stanie się trzecim - obok Stanów Zjednoczonych i Chin - filarem nowego, globalnego układu sił. Czy będzie to Rosja czy Unia Europejska? Dla polskiego patrioty wybór powinien być oczywisty - mówił Sikorski.

Szef MSZ przypomniał, że tak jak Unia Europejska wspierała modernizację Polski i innych krajów regionu w latach 90., tak dziś Polska widzi sens w rozwoju Ukrainy i jej dążeniu do integracji z UE. Zwycięstwo Kijowa będzie naszym zwycięstwem - zaznaczył.

Sikorski podkreślił, że koalicja państw wspierających Ukrainę skutecznie hamuje rosyjską ofensywę i osłabia gospodarkę Rosji. Przypomniał o zamrożeniu blisko 340 miliardów dolarów rezerw Rosyjskiego Banku Centralnego i wskazał, że sankcje przynoszą efekty. Gdyby Moskwa nie rozpętała wojny w 2014 roku, jej PKB byłby dziś większy o nawet 20 procent - dodał.

Minister ocenił, że Rosja, prowadząc wojnę, składa na ołtarzu niepotrzebnego konfliktu swoją przyszłość gospodarczą i polityczną. Rosyjski dyktator pomylił miłość własną z interesem kraju - stwierdził Sikorski.

Pogorszenie relacji USA-Europa to wyzwanie dla Polski

Minister spraw zagranicznych zaznaczył, że sojusz i bliskie związki ze Stanami Zjednoczonymi od dekad były filarem polskiej polityki zagranicznej, niezależnie od zmian politycznych po obu stronach Atlantyku. Niestety, pogorszyły się relacje między USA a Europą. To dla Polski szczególne wyzwanie - powiedział Sikorski.

Sikorski zwrócił uwagę na rosnące wątpliwości Polaków dotyczące wiarygodności Stanów Zjednoczonych jako sojusznika. Przypomniał, że według badań z końca stycznia, 54 procent respondentów nie uznaje USA za wiarygodnego partnera, a tylko 35 procent jest przeciwnego zdania.

Minister podkreślił, że bezpieczeństwo Polski wzmacniają dwie organizacje: Unia Europejska i NATO. Każda z nich ma inną rolę - nie konkurują ze sobą, ale wzajemnie się dopełniają - zaznaczył Sikorski.

Sikorski wskazał na rosnące znaczenie współpracy w regionie Morza Bałtyckiego oraz w ramach Bukaresztańskiej Dziewiątki i Inicjatywy Trójmorza. Podkreślił, że Polska wykorzystuje swoje przewodnictwo w Radzie Państw Morza Bałtyckiego do zacieśniania współpracy, zwłaszcza w zakresie ochrony infrastruktury krytycznej, takiej jak gazociągi, ropociągi czy kable energetyczne.

Szef MSZ zwrócił uwagę na konieczność uzgodnienia tzw. "wojskowego Schengen", które pozwoliłoby na szybsze udzielanie pomocy wojskowej bez zbędnych barier prawnych. Pomoc z zagranicy musi nadciągać nie po wielu tygodniach, lecz znacznie szybciej - podkreślił Sikorski.

Sikorski zwrócił uwagę na zmianę w polityce USA, priorytetowo traktującą bezpieczeństwo własnego kraju, regonu Indo-Pacyfiku i zachodniej półkuli. Minister podkreślił, że w aktualnej strategii USA wyszczególniono Rosję jako potencjalnego partnera resetu gospodarczego. Sikorski mówił, że o ile Polska zawsze będzie stabilnym i oddanym sojusznikiem Ameryki, musimy zwrócić uwagę na to, że interesy USA nie zawsze muszą być tożsame z Polskimi.

Nie możemy być frajerami - powiedział dyplomata.

Expose wicepremiera słuchał także ambasador USA w Polsce Thomas Rose.

Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie

Sikorski zaznaczył, że obecność Polski w Unii Europejskiej nie jest dziełem przypadku ani efektem przymusu, lecz wynikiem świadomej decyzji podjętej po upadku komunizmu. Polska racja stanu to obecność w Unii Europejskiej i jej współkształtowanie, bo współpraca daje przewagę - podkreślił.

Szef MSZ zwrócił uwagę, że Europa potrzebuje reform, ale przyszłość kontynentu powinna być budowana w oparciu o Unię Europejską, a nie na jej gruzach. Ostrzegł przed działaniami środowisk, które dążą do paraliżu Wspólnoty, wskazując m.in. na współpracę polskiego Ordo Iuris i węgierskiego Kolegium Macieja Korwina z amerykańskimi nacjonalistami.

Minister stanowczo odrzucił tezy, jakoby członkostwo w Unii Europejskiej zagrażało polskiej suwerenności. To nie członkostwo w Unii prowadzi do utraty suwerenności, lecz odwrotnie, to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do Unii Europejskiej - podsumował Sikorski, który podkreślił także absurd oceniania Unii jako zakamuflowanej dominacji niemieckiej.

Lepiej jest rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach Unii niż z silnymi Niemcami bez więzów i norm, które nakłada na nie Wspólnota. Wyobraźmy sobie słabą bądź rozmontowaną Unię Europejską. Poza jej strukturami biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy rządzone w dodatku przez nacjonalistyczną prawicę. Naprawdę tego chcecie? - pytał Sikorski.

Na 27 krajów UE 23 należą też do NATO, inwestycje w ramach jednego sojuszu wzmacniają i pomnażają możliwości drugiego; dlatego tak ważne jest wykorzystanie potencjału unijnego programu SAFE - mówił szef MSZ Radosław Sikorski.

Polska z najlepszą pozycją wyjściową w negocjacjach budżetu UE na lata 2028-2034

Szef MSZ Radosław Sikorski ocenił w Sejmie, że Polska ma bardzo dobrą pozycję wyjściową w negocjacjach dotyczących przyszłego budżetu Unii Europejskiej. Według propozycji Komisji Europejskiej nasz kraj ma otrzymać największe środki m.in. na politykę spójności i Wspólną Politykę Rolną.

Nasza pozycja wyjściowa jest więcej niż dobra. Według propozycji Komisji Europejskiej Polska ma uzyskać największe środki na realizację polityki spójności, Wspólnej Polityki Rolnej i największy udział w funduszach na rzecz bezpieczeństwa wewnętrznego - podkreślił szef MSZ.

Sikorski zaznaczył, że zamiast walczyć z Unią Europejską, lepiej zabiegać o kluczowe stanowiska, takie jak Komisarz ds. budżetu. Przypomniał, że korzyści z członkostwa w UE wykraczają daleko poza transfery pieniężne.

Na koniec Sikorski zaapelował do prezydenta o podpisanie ustawy dot. SAFE i zwrócił się do wszystkich stron polskiej sceny politycznej o współpracę na arenie międzynarodowej.

Wewnątrz kraju możemy się spierać. To naturalne. Ale w kwestiach fundamentalnych granicą sporu powinna być granica państwa - powiedział minister.