Rywale Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącego Polski 2050 zawarli nieformalny sojusz taktyczny, by zablokować jej zwycięstwo - przekazały PAP źródła zbliżone do partii. Sojusznicy to Ryszard Petru, Paulina Hennig-Kloska, Joanna Mucha i Michał Kobosko.

  • Rywale Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz w wyborach na przewodniczącego Polski 2050 zawarli nieformalny sojusz taktyczny, by zablokować jej zwycięstwo - pisze PAP, powołując się na źródła.
  • W skład sojuszu wchodzą: Ryszard Petru, Paulina Hennig-Kloska, Joanna Mucha oraz Michał Kobosko.
  • Wybory na przewodniczącego Polski 2050 odbędą się w sobotę, 10 stycznia 2026 roku.
  • O stanowisko ubiega się sześcioro kandydatów: Ryszard Petru, Joanna Mucha, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, Paulina Hennig-Kloska, Rafał Kasprzyk i Bartosz Romowicz.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

10 stycznia wybory przewodniczącego Polski 2050

Wybory na przewodniczącego Polski 2050 odbędą się w sobotę 10 stycznia. O to stanowisko ubiega się sześcioro kandydatów: poseł Ryszard Petru, posłanka Joanna Mucha, minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, poseł Rafał Kasprzyk oraz poseł Bartosz Romowicz.

Pod koniec grudnia z udziału w wewnętrznych wyborach zrezygnował europoseł Michał Kobosko. W liście do członków partii napisał, że poprze kandydatów "dążących do transformacji ugrupowania". Podkreślił, że szczególnie trzyma kciuki za Hennig-Kloskę, Muchę i Petru, którzy - jego zdaniem - łączą rozbudowane doświadczenie polityczne, z ambicją wzmacniania organizacji. Kobosko ocenił także, że odkąd obowiązki I przewodniczącej partii przejęła po nim Pełczyńska-Nałęcz - stało się to po tym, jak w 2024 r. objął on mandat europosła - to "władza w partii stała się praktycznie jednoosobowa".

Nieformalny sojusz taktyczny

Jeden z parlamentarzystów Polski 2050 pytany przez PAP o nastroje przedwyborcze w partii ocenił, że kampania wyborcza przybrała charakter spolaryzowany. W konsekwencji mniej popularni kandydaci tacy jak: Petru, Hennig-Kloska i Mucha - mimo różnic programowych i personalnych - zawarli nieformalny sojusz taktyczny, którego celem jest zablokowanie zwycięstwa Pełczyńskiej-Nałęcz. Sojusz ten, polityk określił jako "kwartet".

Ci, którzy prowadzą kampanię widzą, że Pełczyńska-Nałęcz ma największe szanse w wyborach. Z tego powodu, robi się polaryzacja na zasadzie - ci, którzy są za Pełczyńską-Nałęcz, i ci przeciwko niej. Pośród konkurentów chyba najbardziej wyrazisty jest Petru - mówił rozmówca PAP. Dodał, że szansę na wejście do drugiej tury ma też Hennig-Kloska.

Rozmówca PAP przypomniał też, że Hennig-Kloska uzyskała silne poparcie parlamentarzystów, gdy klub Polski 2050 debatował nad rekomendacją na stanowisko wicepremiera w rządzie. Według medialnych doniesień Pełczyńska-Nałęcz wygrała wówczas z Hennig-Kloska przewagą 2 głosów.

"Wielu jeszcze bardziej nie lubi Katarzyny"

Inny z polityków ugrupowania, z którym rozmawiała PAP, powątpiewa jednak, aby znacząco wpłynęło to na wynik wyborów. Poparcie dla szefowej MKiŚ - według niego - wynikało w dużej mierze z "pragmatyki politycznej" i niechęci do Pełczyńskiej-Nałęcz. Hennig-Kloskę poparło wielu ludzi, którzy za nią nie przepadają, ale wielu jeszcze bardziej nie lubi Katarzyny - tłumaczył.

Jeden z rozmówców PAP wskazał, że wspomnianą niechęć i konsolidację można dostrzec w liście Koboski do członków partii. Źródło zwróciło także uwagę, że w mediach społecznościowych członkowie tego "kwartetu" już kilkukrotnie się spotkali i publikowali w mediach społecznościowych relacje z wzajemnych spotkań oraz rozmów o przyszłości ugrupowania. Zastrzegł jednak, że - wbrew medialnym doniesieniom - nie jest to trwały podział frakcyjny, lecz doraźna konsolidacja "przeciw".

W tym "kwartecie" było zbyt dużo ego, by wystawić jednego wspólnego kandydata przeciwko Pełczyńskiej-Nałęcz. Natomiast są oni na tyle rozsądni, patrząc na to stricte politycznie, aby nawiązać współpracę i podebrać jej wyborców - powiedział PAP polityk Polski 2050.

Dlaczego Pełczyńska-Nałęcz ma tylu przeciwników?

Dopytywany przez PAP, o przyczyny "niechęci" pozostałych kandydatów wobec szefowej MFiPR odpowiedział, że u każdego z nich jest to sprawa indywidualna. 

Czasami jest osobista, chyba tak trochę jest w przypadku Michała Koboski. Czasami to jest zupełnie inna wizja polityczna, jak jest w przypadku Ryszarda Petru. Czasem to jest kwestia ambicji, myślę że Hennig-Kloska tak ma. Moim zdaniem Paulina widzi siebie jako lepszą z tych dwóch minister - przekonywał rozmówca PAP.

Parlamentarzysta przyznał też, że zaskoczeniem jest start Romowicza. Według niego, polityk ten nie prowadzi kampanii, a jego start spowodowany jest rezygnacją ze startu innego z prominentnych polityków.

Taktyczny błąd Kobosko?

Inny wysoko postawiony polityk Polski 2050 potwierdził w rozmowie z PAP, że współpraca wyborcza wspomnianych polityków ma miejsce. Zastrzegł jednak, że sojusz ten jest naturalny, gdyż są to kandydaci "bardzo podobni". 

Nie postrzegam tego jednoznacznie jako działania przeciwko Pełczyńskiej-Nałęcz. Nie wiem, czy to sojusz skierowany przeciwko niej, ale raczej w takim kierunku, by docelowo któreś z nich wygrało - ocenił rozmówca.

Dodał, że Pełczyńska-Nałęcz ma "na tyle mocną pozycję" w partii, że może pozwolić sobie na to, by jej sojusze wyborcze dotyczyły głównie członków ugrupowania, którzy nie kandydują. Powiedział też, że nie postrzega listu Koboski jako "wielkiego dramatu". Jego zdaniem pomiędzy szefową MFiPR a europosłem nie ma konfliktu, natomiast jest to kwestia "silnych charakterów i różnic w sposobie zarządzania".

Według rozmówcy PAP, Kobosko popełnił błąd, rezygnując ze startu. Dodał, że po jego rezygnacji, do drugiej tury wejdzie Pełczyńska-Nałęcz, szansę ma również Hennig-Kloska lub Joanna Mucha, która prowadzi "prężną kampanię lokalną". 

Mam nadzieję, że Ryszard nie zbliży się poparciem do tych kandydatur. Byłoby to dla mnie trochę załamujące, przy całej sympatii ludzkiej, ale nie liderskiej, nie formacyjnej - dodał polityk.

Rozmówca zaznaczył przy tym, że poparcie dla szefowej MKiŚ nie odzwierciedli wyników głosowania klubu nad stanowiskiem wicepremiera, ze względu na głosy działaczy lokalnych, które nie muszą być zbieżne z głosami parlamentarzystów.

Lider i założyciel Polski 2050 Szymon Hołownia pod koniec września poinformował, że nie będzie ponownie ubiegał się o funkcję przewodniczącego partii. Później ogłosił, że stara się o funkcję Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. Ostatecznie na stanowisko to został wybrany b. prezydent Iraku - Barham Ahmed Salih.