Nowa Rada Pokoju powołana przez prezydenta USA Donalda Trumpa już w dniu inauguracji wzbudziła ogromne kontrowersje w Europie. Włoska prasa nie szczędzi ostrych słów wobec tej inicjatywy, podkreślając niejasności, globalne ambicje i potencjalne zagrożenia dla dotychczasowego ładu międzynarodowego. Czy „klub pokoju” rzeczywiście zastąpi ONZ, a może stanie się narzędziem politycznej gry największych światowych graczy?
- Włoskie dzienniki jednogłośnie zauważają, że inauguracja Rady Pokoju odbyła się w napiętej atmosferze, dalekiej od międzynarodowego konsensusu i jedności.
- Donald Trump podczas przemówienia zapowiedział wsparcie finansowe dla Strefy Gazy, ale też zagroził Iranowi.
- Włoscy komentatorzy krytykują niejasności dotyczące funkcjonowania Rady, jej globalne ambicje i brak klarowności co do faktycznej władzy w Strefie Gazy.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Włoskie dzienniki, takie jak "La Repubblica", "La Stampa" czy katolickie "Avvenire", zgodnie podkreślają, że inauguracja Rady Pokoju odbyła się w atmosferze dalekiej od konsensusu i międzynarodowej jedności. "Życie Rady Pokoju zaczęło się od groźby wojny" - pisze "La Repubblica".
To bezpośrednie nawiązanie do wystąpienia Donalda Trumpa, który podczas inauguracyjnego przemówienia nie tylko zapowiedział wsparcie finansowe dla Strefy Gazy, ale również zagroził Iranowi. Włoski dziennik nie kryje ironii, pisząc o "paradoksie" nowego organu, który w teorii ma dążyć do pokoju, a w praktyce zaczyna działalność od ostrych słów i politycznych napięć.
Włoska prasa szeroko komentuje także niejasności wokół funkcjonowania Rady Pokoju. "To Rada między wojną i pokojem, zapowiedzią pieniędzy dla Strefy Gazy i groźbami wobec Iranu" - podsumowuje "La Repubblica". Dziennik zauważa, że prezydent Trump "miesza pochlebstwa z ostrzeżeniami i obejmuje nadzorem Organizację Narodów Zjednoczonych".
Nie brakuje również głosów krytyki wobec samej koncepcji nowego organu. "La Stampa" już na pierwszej stronie alarmuje: "Rada Pokoju będzie nadzorować ONZ". Gazeta podkreśla, że Rada ma zająć się najpierw Strefą Gazy, a następnie "resztą świata", co wyraźnie wskazuje na globalne ambicje inicjatywy Trumpa.
"Rada Pokoju, która zebrała się w Waszyngtonie ogłosiła fundusze, potwierdziła zaangażowanie i globalne ambicje. Nie rozwiązała natomiast kluczowej kwestii: kto będzie sprawował faktyczną władzę w Strefie Gazy i na jakich warunkach może naprawdę nastąpić rozbrojenie Hamasu i wycofanie sił izraelskich" - komentuje z kolei włoski dyplomata Ettore Sequi.
Sequi zwraca również uwagę na finansowy aspekt członkostwa w Radzie, określając go mianem "monetyzacji członkostwa". Przypomina, że stałe miejsce w Radzie kosztuje miliard dolarów, co rodzi pytania o dostępność i transparentność tego "klubu pokoju". "W takiej perspektywie pokój nie jest już multilateralnym dobrem publicznym, ale zależy od uznania przewodniczącego" - ocenia dyplomata.
Włoska prasa podkreśla, że Europa nie potrafiła wypracować wspólnego stanowiska wobec Rady Pokoju. "Ta fragmentaryzacja nie jest przypadkiem i staje się skutkiem. Niektórzy przystępują, inni obserwują, jeszcze inni odmawiają" - zauważa Sequi. Szczególnie wymowna jest decyzja Watykanu, który postanowił nie przystępować do Rady, broniąc prymatu ONZ w zarządzaniu kryzysami. "Nieobecność Stolicy Apostolskiej osłabia legitymizację moralną Rady" - podkreśla włoski komentator.
Wiele państw zdecydowało się uczestniczyć w Radzie Pokoju, ale wyłącznie w roli obserwatorów, co jak zauważa dyplomata też nie jest dobrym rozwiązaniem. "Status obserwatora to mniejsze zło, ale ma swoją cenę; legitymizuje Radę bez prawa głosu" - wyjaśnia Sequi.
Katolicki dziennik "Avvenire" również nie kryje sceptycyzmu wobec nowego organu, nazywając Radę "klubem pokoju". Gazeta Konferencji Episkopatu Włoch podkreśla, że Trump otworzył prace Rady w gmachu noszącym jego imię, a całości towarzyszyła atmosfera "na pograniczu szczytu geopolitycznego i firmowego zebrania, z krótkimi wystąpieniami, slajdami i estetyką globalnego spotkania biznesowego".
Wśród członków Rady znajduje się wiele państw rządzonych przez przywódców autorytarnych lub półautorytarnych, co - jak zauważa "Avvenire" - rodzi dodatkowe pytania o rzeczywiste cele i wartości nowego organu.
Włoska prasa nie pomija również symbolicznych gestów towarzyszących inauguracji. Prezydent Donald Trump wszedł na scenę do wspólnego zdjęcia z przywódcami przy dźwiękach piosenki Umberto Tozziego "Gloria" z 1979 roku w wykonaniu Laury Branigan. Ten medialny rozmach podkreśla, że nowa inicjatywa ma nie tylko wymiar polityczny, ale również wizerunkowy.


