30 grudnia grupa działaczy Ruchu Obrony Granic, z Robertem Bąkiewiczem na czele, symbolicznie wbiła słup graniczny na Nysie Łużyckiej. Akcja została nagrana i opublikowana w mediach społecznościowych, wywołując szeroką dyskusję oraz reakcję służb. Sprawą zajmuje się teraz prokuratura.
- Robert Bąkiewicz i działacze Ruchu Obrony Granic wbili słup graniczny na Nysie Łużyckiej, przy granicy z Niemcami.
- Akcja została nagrana i opublikowana w internecie.
- Straż graniczna wszczęła dochodzenie w sprawie naruszenia przepisów dotyczących znaków granicznych.
- Zgromadzony materiał dowodowy przekazano do Prokuratury Rejonowej w Krośnie Odrzańskim.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
30 grudnia Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, opublikował w mediach społecznościowych nagranie z nietypowej akcji na granicy polsko-niemieckiej. Na filmie widać, jak grupa osób niesie biało-czerwony słup graniczny z godłem Polski. Uczestnicy manifestacji, trzymając polskie flagi, wchodzą do rzeki i wbijają słup w ziemię, skandując "Tu jest Polska".
Według Bąkiewicza akcja miała charakter symboliczny i była wyrazem sprzeciwu wobec polityki Unii Europejskiej, migracji oraz - jak podkreślał lider ruchu - "dyktatu Berlina". W swoim wpisie na platformie X Bąkiewicz porównał wydarzenie do historycznych działań Bolesława Chrobrego, podkreślając, że jest to jasny komunikat sprzeciwu wobec polityki Niemiec.
"Tego na granicy jeszcze nie było! Dziś przeprowadziliśmy akcję na granicy z Niemcami. Wzorem Bolesława Chrobrego wbiliśmy symboliczny słup graniczny na Nysie Łużyckiej. To był jasny komunikat: STOP dyktatowi Berlina! Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz!" - napisał.


