NASA opublikowała sensacyjne zdjęcia z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, który z pomocą różnych instrumentów obrazował obiekt przypominający przezroczystą czaszkę z wyraźnie widocznym "mózgiem" w środku. Oficjalnie mgławica ta nosi nazwę PMR 1, zyskała jednak przydomek "Exposed Cranium", czyli "Odsłonięta Czaszka". Jej niezwykły wygląd to efekt zjawisk towarzyszacych końcowemu etapowi życia gwiazdy, która właśnie pozbywa się swoich zewnętrznych warstw.
- Po więcej informacji zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Mgławica PMR 1 to rozległy obłok gazu i pyłu, którego kształt przywodzi na myśl ludzką głowę. Dzięki zaawansowanym instrumentom: NIRCam (kamera w bliskiej podczerwieni) oraz MIRI (instrument średniej podczerwieni), astronomowie mogli przyjrzeć się jej strukturze z niespotykaną dotąd precyzją. Oba urządzenia uchwyciły charakterystyczny, ciemny pas biegnący pionowo przez środek mgławicy, dzielący ją na dwie "półkule" - niczym prawdziwy mózg.
Teleskop Webba pozwolił dostrzec, że ten ciemny pas może być efektem gwałtownego wybuchu lub wypływu materii z centralnej gwiazdy. Takie zjawiska są typowe dla końcowych etapów życia gwiazd, kiedy to z ich biegunów wyrzucane są potężne strumienie gazu. Szczególnie wyraźnie widać to w górnej części mgławicy, gdzie wewnętrzny gaz zdaje się być dynamicznie wyrzucany na zewnątrz.
Mgławica PMR 1 to nie tylko spektakularny widok, to także cenny obiekt do badań nad ewolucją gwiazd. Proces odrzucenia przez gwiazdę zewnętrznych warstw, kiedy kończy się paliwo w jej jądrze, jest niezwykle dynamiczny i w skali kosmicznej trwa zaledwie chwilę. Zewnętrzna powłoka mgławicy składa się głównie z wodoru i została wyrzucona jako pierwsza, podczas gdy wewnętrzna część jest bogatsza w różnorodne pierwiastki i wykazuje bardziej złożoną strukturę.
Odpowiedź zależy od jej masy. Jeśli okaże się wystarczająco masywna, zakończy życie spektakularną eksplozją supernowej. Jeśli jednak jest podobna do naszego Słońca, będzie stopniowo tracić kolejne warstwy, aż pozostanie jedynie jej gęste jądro, czyli biały karzeł.
Białe karły to fascynujące obiekty - choć mają rozmiary zbliżone do Ziemi, ich masa może być setki tysięcy razy większa. Łyżeczka materii z białego karła ważyłaby więcej, niż samochód ciężarowy. Tego typu gwiezdne szczątki nie produkują już własnego ciepła, lecz powoli, przez miliardy lat stygną. Co ciekawe, mimo nazwy, białe karły mogą świecić światłem o różnych barwach, od niebieskobiałej po czerwoną. Często są otoczone dyskami pyłu, szczątkami planet i innymi pozostałościami po wcześniejszych fazach życia gwiazdy. Podobny los czeka nasze Słońce, za mniej więcej 10 miliardów lat, po fazie czerwonego olbrzyma, przekształci się ono właśnie w białego karła.


