W wieku 77 lat zmarła amerykańska aktorka Anne Schedeen. Międzynarodową rozpoznawalność przyniosła jej rola Kate Tanner w kultowym serialu "Alf".
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
"Z ogromnym bólem dzielimy się wiadomością, że Annie odeszła w spokoju" - napisała rodzina Anne Schedeen we wpisie zamieszczonym na portalach społecznościowych.
"Pozostawia po sobie niezwykłe dziedzictwo twórczej energii, błyskotliwego humoru, wielkiej radości z rodziny, uwielbienia dla małych piesków, głębokiej niechęci do Trumpa, pasji do kupowania w lumpeksach i miłości do dobrych opowieści. Bez niej jesteśmy zrozpaczeni. Kochaliśmy ją tak bardzo, podobnie jak wszyscy, którzy ją poznali. (...) Wypijmy margaritę za jej pamięć" - stwierdzili bliscy artystki. Nie ujawniono, co było przyczyną jej śmierci.
W oświadczeniu rodzina poprosiła, aby zamiast kwiatów, fani chcący uczcić pamięć aktorki przekazywali darowizny na rzecz organizacji charytatywnej Habitat for Humanity. Buduje ona nowe, skromne domy oraz remontuje już istniejące budynki dla rodzin w trudnej sytuacji finansowej, które nie mają szans na kredyt hipoteczny czy wynajem na rynkowych warunkach.
W hitowym serialu "Alf" Schedeen grała Kate Tanner. Jej bohaterka razem z mężem i dziećmi gościła w swoim domu sympatycznego, włochatego kosmitę - tytułowego Alfa. Sitcom miał cztery sezony i był emitowany w USA w latach 1986-1990. Stał się globalnym hitem.
Schedeen w rozmowie z magazynem "People" wspominała, że z powodu scen z udziałem kukiełki Alfa nakręcenie 30-minutowego odcinka zajmowało od 20 do 25 godzin. Przyznała też, że niektórzy aktorzy z obsady mieli trudne charaktery, a cała ekipa przypominała "wielką, dysfunkcyjną rodzinę".


