Amerykański komik i prezenter Jimmy Kimmel jest krytykowany za żart, w którym nazwał Melanię Trump "przyszłą wdową". Wypowiedź padła podczas monologu w programie "Jimmy Kimmel Live!" na dwa dni przed trzecią próbą zamachu na prezydenta Donalda Trumpa. Kimmel zapewnił, że jego słowa były jedynie "lekkim żartem" i nie miały na celu nawoływania do przemocy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W czwartek Jimmy Kimmel zażartował, że Melania Trump "promienieje jak przyszła wdowa". Dwa dni później uzbrojony napastnik próbował dostać się na galę Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu, gdzie obecny był m.in. Donald Trump. Agresor został obezwładniony, a prezydent oraz inni politycy bezpiecznie ewakuowani. Według prokuratury celem ataku mogli być członkowie administracji Trumpa oraz sam prezydent.
Słowa Kimmela spotkały się z ostrą reakcją w Waszyngtonie. Donald Trump wezwał stację ABC do zwolnienia komika, a Melania Trump określiła jego wypowiedź jako "nienawistną i brutalną". Pierwsza dama napisała na platformie X, że "tacy ludzie jak Kimmel nie powinni mieć możliwości wchodzenia do naszych domów każdego wieczoru i siania nienawiści", zarzucając prezenterowi tchórzostwo i ukrywanie się za stacją telewizyjną.


