Brytyjska policja poszukuje ludzi, którzy mogli widzieć George’a Michaela przed śmiercią. Wciąż nie wiadomo, co było jej dokładną przyczyną. Piosenkarza znaleziono w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia w jego domu. Brytyjskie media opublikowały dziś kolejną porcję materiałów na temat bujnego życia artysty.

Brytyjska policja poszukuje ludzi, którzy mogli widzieć George’a Michaela przed śmiercią. Wciąż nie wiadomo, co było jej dokładną przyczyną. Piosenkarza znaleziono w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia w jego domu. Brytyjskie media opublikowały dziś kolejną porcję materiałów na temat bujnego życia artysty.
George Michael zmarł pod koniec grudnia ubiegłego roku /PAP/PA/Ben Stevens /

Powołując się na 59-letniego Brazylijczyka mieszkającego w Australii, George Michael uzależniony był od antydepresantów i wypijał codziennie olbrzymią ilość coca-coli. Obaj panowie spotkali się w 2013 roku za pośrednictwem internetu.

Jak donoszą brytyjskie media, piosenkarz skontaktował się z Brazylijczykiem na stronach przeznaczonych dla homoseksualistów. Przyjął go w swojej rezydencji w Sydney. Według tej relacji George Michael już wtedy był wyraźnie nieszczęśliwy.

Jak podkreśla Brazylijczyk, na samą myśl o świętach Bożego Narodzenia dostawał gęsiej skórki.

Również sąsiedzi George’a Michaela z wioski pod Oxfordem przyznają, że w ostatnich tygodniach przed śmiercią nie był w najlepszej formie.

Widziałam go w naszej lokalnej restauracji. Nie wyglądał dobrze. Z szacunku nie zaczepialiśmy go, bo był z przyjaciółmi - mówi sąsiadka piosenkarza.

Wciąż nieznane są przyczyny śmierci artysty. Początkowo mówiono o niewydolności serca, jednak sekcja zwłok nie przyniosła definitywnych rezultatów. Zlecono dodatkowe badania, na których wyniki wciąż czekamy.

(łł)