Szef Pentagonu Chuck Hagel powiedział, że podczas kryzysu związanego z sytuacją na Ukrainie Stany Zjednoczone zwiększą pomoc militarną dla swych sojuszników w NATO, w tym Polski i krajów bałtyckich, gdzie trafi sześć dodatkowych samolotów USA.

Stany Zjednoczone zintensyfikują wspólne ćwiczenia lotnicze prowadzone z Polską oraz zwiększą swój udział w ochronie przestrzeni powietrznej krajów bałtyckich - oświadczył minister obrony USA, występując przed komisją Senatu USA ds. sił zbrojnych.

W środę rano ministerstwo obrony poczyniło kroki mające na celu udzielenie wsparcia naszym sojusznikom - dodał Hagel.

Zapowiedział, że Pentagon będzie prowadził szkolenia, wykorzystując swoją jednostkę lotniczą w Polsce (AvDet - aviation detachment). W Polsce przebywa na stałe amerykański pododdział lotniczy AvDet złożony z 10 żołnierzy - pilotów, techników, logistyków, specjalistów informatyki i łączności. Przygotowuje on rotacyjne pobyty amerykańskich pilotów w polskich bazach.

Nie jest jasne, na czym ma polegać intensyfikacja tych szkoleń, ale "jedną z możliwości jest dostarczenie dodatkowych samolotów" - powiedział Reuterowi anonimowy przedstawiciel amerykańskiej administracji.

Siły zbrojne USA zwiększą też swój udział w operacji NATO, w ramach Sił Szybkiego Reagowania NATO, polegającej na obronie przestrzeni powietrznej trzech krajów nadbałtyckich: Litwy, Łotwy i Estonii (Baltic Air Policing) - powiedział Hagel.

Pentagon wyśle w tym tygodniu do krajów bałtyckich sześć dodatkowych myśliwców typu F-15 oraz jeden samolot tankujący typu KC-135. Obecnie w misji Baltic Air Policing uczestniczą cztery F-15 - powiedział agencji Reutera przedstawiciel amerykańskiej administracji, który pragnął zachować anonimowość.

USA przejęły rotacyjną, czteromiesięczną misję w krajach bałtyckich w styczniu.

Szef Pentagonu dodał, że USA chcą utwierdzić swych sojuszników w Europie Środkowej i Wschodniej w przekonaniu, że dotrzymają wobec nich swoich zobowiązań.

W kontekście kryzysu na Ukrainie "potrzebne jest nam dowództwo rozważne, stabilne i zdecydowane" - dodał Hagel.

Poinformował też, że wcześniej w środę przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA generał Martin Dempsey rozmawiał z szefem sztabu generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej Walerijem Gierasimowem.

Dempsey przekazał, że zaapelował do Gierasimowa, by "w nadchodzących dniach nadal dawał dowody powściągliwości, tak aby pozostawić miejsce na dyplomatyczne rozwiązanie (kryzysu na Ukrainie)".

Szef połączonych sztabów poinformował też, że po wybuchu kryzysu na Ukrainie rozmawiał z dowódcami sił zbrojnych krajów bałtyckich. Ze zrozumiałych względów są oni niespokojni, oczekują naszych zapewnień dotyczących ich bezpieczeństwa - dodał Dempsey.

Powiedział również, że Waszyngton "chce dostarczyć NATO opcji, które pozwolą ustabilizować (sytuację), ale nie będą prowadzić do wzrostu napięć na Ukrainie".

Chuck Hagel zapowiedział, że jeszcze tego samego dnia będzie rozmawiał z ministrem obrony Ukrainy Ihorem Teniuchem. Dowódca sił amerykańskich w Europie i zarazem dowódca wojsk NATO w Europie generał Philip Breedlove ma się spotkać z szefami sztabów krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

Waszyngton ma zamiar upewnić w ten sposób swych wschodnioeuropejskich sojuszników należących do NATO o swym zaangażowaniu w ich bezpieczeństwo, w związku z zaniepokojeniem, jakie wywołały działania militarne Rosji na Ukrainie.

Pytany przez senatorów o to, czy Pentagon dostarczyłby Ukrainie broni, gdyby doszło do rosyjskiej inwazji na ten kraj na szerszą skalę, Hagel odpowiedział, że taką decyzję może podjąć tylko prezydent Barack Obama. Wyjaśnił też, że wysiłki Waszyngtonu koncentrują się teraz na nakłonieniu Moskwy do wycofania swych oddziałów na Krymie do ich bazy w Sewastopolu.

W Warszawie szef MON Tomasz Siemoniak zapowiedział w środę, że najbliższa edycja wspólnych polsko-amerykańskich ćwiczeń lotniczych będzie znacznie większa niż planowano.

Siemoniak powiedział dziennikarzom w Sejmie, że jest zadowolony z zapowiedzi Hagla. Występowaliśmy o to, żeby Stany Zjednoczone podjęły bardzo doraźne, szybkie działania i ta dzisiejsza reakcja sekretarza obrony jest bardzo szybka i dobra, i adekwatna - ocenił polski minister.

Rotacyjne stacjonowanie w Polsce komponentu lotniczego Sił Powietrznych USA jest wypełnieniem postanowień polsko-amerykańskiego porozumienia międzyrządowego z 2011 r. Przewiduje ono, że rotacyjny pododdział będzie przebywał w Polsce raz na kwartał w bazach w Łasku lub w Powidzu, na okres od dwóch tygodni do miesiąca. Może liczyć do 250 żołnierzy. Na ćwiczenia na zmianę przylatują załogi samolotów bojowych F-16 i transportowych C-130 Hercules. Liczba samolotów różni się dla każdej rotacji, maksymalnie może przybyć kilkanaście F-16 i kilka Herculesów.

(jad)