"Brytyjski premier Keir Starmer przygotowuje się do ogłoszenia dymisji" - napisał w niedzielę tygodnik "The Observer", dodając, że szef rządu ma plan stopniowego przekazania władzy następcy. Przedstawiciele rządu zaprzeczają tym doniesieniom.
- Premierem Wielkiej Brytanii jest obecnie Keir Starmer z Partii Pracy, który objął ten urząd 5 lipca 2024 roku.
- Starmer według anonimowych źródeł, które cytuje "The Observer", nie ma wystarczającego poparcia w partii i rozważa przekazanie władzy nowemu liderowi.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
"Premier doszedł do wniosku, że nie jest w stanie dalej walczyć o pozostanie na stanowisku, a przyczyniło się do tego niedawne zdecydowane zwycięstwo jego największego rywala Andy'ego Burnhama w wyborach uzupełniających do Izby Gmin" - podkreśla "The Observer".
"Starmer zderzył się boleśnie z rzeczywistością: nie ma po prostu poparcia" - przekazał tygodnikowi anonimowy, wysoko postawiony polityk laburzystów. Według kolejnego źródła Keir Starmer opracowuje harmonogram uporządkowanego oddania władzy osobie, którą Partia Pracy wybierze na swego nowego lidera.
Anonimowe źródło w rządzie przekazało agencji Reutera, że Keir Starmer skupia się na swojej pracy i nic nie zmieniło się od czasu, gdy deklarował, że ma zamiar walczyć o pozostanie na stanowisku. Jeszcze w piątek szef rządu mówił, że weźmie udział w ewentualnym wyścigu o władzę w partii, jeśli formalna procedura zostanie uruchomiona.
Główny rywal Keira Starmera, Andy Burnham, dostał się w piątek do parlamentu, zdecydowanie zwyciężając w wyborach uzupełniających do Izby Gmin w Makerfield na północy Anglii. Uzyskanie mandatu otwiera mu drogę do formalnego stawienia czoła Starmerowi jako liderowi Partii Pracy, a co za tym idzie - stanowiska szefa rządu.
Według regulaminu Partii Pracy do uruchomienia procedury wyboru lidera potrzebne jest poparcie 81 posłów ugrupowania, a według rozmówców tygodnika "The Observer" Burnham mógłby liczyć na ponad 200 takich deklaracji.
Słabe wyniki sondażowe oraz niekorzystne rezultaty w wyborach lokalnych w Anglii i wyborach do parlamentów Walii i Szkocji sprawiły, że Keir Starmer mierzy się z buntem we własnej partii. Kryzys pogłębił się, gdy do dymisji niespodziewanie podał się John Healey, minister obrony, dotąd uważany za sojusznika Starmera.


