​Choć nie podał konkretnej daty, to amerykański przywódca Donald Trump zapowiedział, że zamierza odwiedzić Wenezuelę. Podkreślił także, że w praktyce uznał pełniącą funkcję tymczasowej prezydent Wenezueli Delcy Rodriguez za prawowitego przywódcę kraju. "Prowadzimy z nimi interesy, wykonują świetną pracę. Delcy wykonuje bardzo, bardzo dobrą robotę, a nasze relacje są silne" - przyznał prezydent.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na RMF24.pl.

Trump twierdząco odpowiedział na pytanie dziennikarzy, czy odwiedzi Wenezuelę. Prezydent wypowiadał się przed odlotem do Fort Bragg, gdzie spotka się z komandosami, którzy uczestniczyli w ataku na ten kraj w styczniu. 

Dopytywany o datę wizyty, Trump odparł, że jeszcze nie zdecydował. 

Trump wybiera się do Wenezueli

Trump gorąco chwalił jednak swoje relacje z następczynią Nicolasa Maduro, Delcy Rodriguez, oceniając stosunki z jej ekipą na 10 w w 10-stopniowej skali. Pytany, czy uzna Rodriguez za prawowitą przywódczynię Wenezueli, odpowiedział, że "już to zrobił".

Prowadzimy z nimi interesy, wykonują świetną pracę. Delcy wykonuje bardzo, bardzo dobrą robotę, a nasze relacje są silne - zapewniał. 

Dodał, że ropa jest wydobywana i inne państwa płacą za nią dużo pieniędzy. My się tym zajmujemy, rafinujemy ją - dodał, zaznaczając, że "duża część" przychodów trafi do Wenezueli. 

USA wyłączyły z sankcji 5 koncernów naftowych

Jak dotąd Stany Zjednoczonych formalnie nie uznawały ani rządów Nicolasa Maduro, ani jego byłej wiceprezydentki Delcy Rodriguez. W piątek amerykański resort finansów wydał licencję wyłączającą z wenezuelskich sankcji pięć koncernów naftowych, pozwalając im na wznowienie działań w Wenezueli. Są to amerykański Chevron, który jako jedyny utrzymywał działalność w kraju, a także europejskie koncerny BP, Shell, Eni i Repsol.