Rabusie włamali się do budynku przez dach. Następnie opuścili się na linach szybem windy do skarbca, który znajdował się pod ziemią. Złodzieje wykorzystali świąteczną przerwę: w jej trakcie przez trzy dni opróżniali sejfy. Napad odkryli pracownicy, którzy po długim weekendzie wrócili do pracy.
To prywatne skrytki, były w nich diamenty i inna kosztowna biżuteria - mówi jeden z klientów okradzionej firmy. Jak zdradził, w jego przypadku straty mogą wynosić około 35 tysięcy funtów.
W większości przypadków zawartość sejfów depozytowych jest ubezpieczana. Korzystający z usług firmy jubilerzy cenią dyskrecję. Dzięki temu bardzo możliwe, że nigdy nie poznamy faktycznej wartości skradzionych przedmiotów. Niektóre nie zostaną nawet zgłoszone policji.
(md)