Premier Włoch Giuseppe Conte, który otrzymał misję powołania nowego rządu, powiedział w niedzielę, że musi on powstać we wtorek lub najpóźniej w środę. Gabinet powołają Ruch Pięciu Gwiazd i Partia Demokratyczna, prowadzące w tych dniach rozmowy programowe.

Łącząc się przez telemost z uczestnikami festynu lewicowego dziennika "Il Fatto Quotidiano" w Pietrasanta w Toskanii, Conte - desygnowany w czwartek na szefa następnego rządu - podkreślił, że rozmowy przyszłych koalicjantów przebiegają w dobrej atmosferze. Odnosząc się do dawnych napięć i ostrych politycznych sporów między Ruchem a centrolewicą, dodał: Jestem absolutnie przekonany, że wszyscy są gotowi odłożyć przeszłość na bok i skoncentrować się na tym ważnym projekcie, który dotyczy całego kraju.

Conte wyjaśnił, że rozmowy koncentrują się na programie, a nie obsadzie stanowisk. Jednocześnie zastrzegł, że od obu ugrupowań nie oczekuje "suchych wskazówek" w sprawie nominacji ministrów, ale sugestii, dzięki którym będzie mógł wybrać "najlepszą drużynę".

Będę pracował nad tym, by uniknąć powstania całkowicie męskiej drużyny - zapewnił.

W swoim wystąpieniu premier podkreślał, że nie jest człowiekiem Ruchu Pięciu Gwiazd, który nalegał na jego pozostanie na stanowisku.

Odnosząc się do polityki migracyjnej, którą zaostrzył poprzedni kierowany przez niego rząd, Conte powiedział: Ten, kto przypływa do Włoch, przypływa do Europy. A zatem nie byłoby w ogóle rozsądne myślenie, że nie należy kontynuować w sprawie migracji polityki poważnej i rygorystycznej.

Konieczne jest - mówił - "zwalczanie nielegalnego przemytu ludzi i praca nad europejskimi mechanizmami przyjmowania i dystrybucji migrantów".

Opracowanie: