Ponad pięć milionów osób zatrudnionych na państwowych stanowiskach we Francji strajkuje w całym kraju. Według dziennika "Le Figaro" w 90 departamentach tego państwa odbywa się ponad 130 manifestacji. ​Po raz pierwszy od 10 lat do protestu zgodnie wezwało dziewięć central związkowych działających wśród pracowników publicznych - od urzędników po nauczycieli, personel szpitali i policję. Gazeta podkreśla, że to wyraz sprzeciwu wobec planów rządu, który zamierza zlikwidować 120 tys. stanowisk pracy, po odejściu na emeryturę osób dotychczas pełniących te obowiązki.

Ponad pięć milionów osób zatrudnionych na państwowych stanowiskach we Francji strajkuje w całym kraju. Według dziennika "Le Figaro" w 90 departamentach tego państwa odbywa się ponad 130 manifestacji. ​Po raz pierwszy od 10 lat do protestu zgodnie wezwało dziewięć central związkowych działających wśród pracowników publicznych - od urzędników po nauczycieli, personel szpitali i policję. Gazeta podkreśla, że to wyraz sprzeciwu wobec planów rządu, który zamierza zlikwidować 120 tys. stanowisk pracy, po odejściu na emeryturę osób dotychczas pełniących te obowiązki.
Strajkujący we Francji /GUILLAUME HORCAJUELO (PAP/EPA) /PAP

Związkom zawodowym nie podobają się zmiany w kodeksie pracy. Zarzucają rządowi zamrożenie wynagrodzeń pracowników sektora publicznego czy też kwestionowanie ich statusu. Do ich zarzutów należy również nadmierna łatwość zwalniania pracowników, zmniejszenie odszkodowań za bezprawne zwolnienia i ułatwienie zwolnień zbiorowych, a także możliwość pomijania związków zawodowych w negocjacjach między pracodawcami a pracownikami.

Według telewizji LCI tylko w Marsylii jedna na 10 szkół podstawowych jest zamknięta. Nieczynnych jest ponad 320 szkolnych stołówek. W Paryżu co najmniej dziewięć szkół średnich ma zabarykadowane wejścia - najczęściej stertą zapalonych śmieci - zebranych przez uczniów szkół średnich.

Odwołane loty między Francją a Polską. Kontrolerzy strajkują przeciwko prezydentowi Macronowi

Poważne zakłócenia lotów na paryskich lotniskach. Powodem jest całodobowy strajk części kontrolerów przeciwko polityce prezydenta Emmanuela Macrona. W sumie ma zostać odwołana blisko jedna trzecia połączeń we francuskiej stolicy. Tylko we wtorek przed południem, anulowanych zostało co najmniej... czytaj więcej

Na razie nie ma poważnych zakłóceń w transporcie kolejowym i miejskim - informuje LCI. Odwołano natomiast jedną trzecią lotów m.in. z lotnisk Roissy-Charles de Gaulle i Orly w Paryżu oraz w Beauvais, skąd latają tanie linie do Polski. Francuska Generalna Dyrekcja Lotnictwa Cywilnego (DGAC) zwróciła się do przewoźników o odwołanie 30 proc. połączeń. Skutki mają być odczuwalne w ciągu dnia w całym kraju.

Zdaniem "Le Figaro" przeciwnicy prezydenta Emmanuela Macrona postanowili się zjednoczyć po decyzji szefa państwa o zmniejszeniu podatku od majątku. Ostatnio Macron nazywany jest "prezydentem bogatych".

Gazeta podkreśla, że według Macrona gospodarka Francji potrzebuje ponownego kształtowania się, aby przyciągnąć inwestycje. Rząd chce m.in. zmniejszyć pomoc mieszkaniową i zwiększyć składki na ubezpieczenie społeczne.

Strajk jest wyrazem sprzeciwu wielu urzędników (...). Potrzebują oni uznania i godnego wynagradzania, ponieważ w służbie publicznej brakuje wielu osób - powiedział Philippe Martinez, sekretarz generalny centrali związkowej CGT w radiu France Info.

Urzędnicy nie są wcale dyskredytowani. Są niezbędni do funkcjonowania naszego kraju i bierzemy pełną odpowiedzialność za podejmowane działania - zapewnił premier Edouard Philippe na antenie rozgłośni Europe 1.

Francuski minister ds. działań i wydatków publicznych Gerald Darmanin poinformował, że w najbliższy poniedziałek 16 października odbędzie się spotkanie z przedstawicielami służb publicznych poświęcone wynagrodzeniom.

(adap)