Brytyjskie media poinformowały w sobotę wieczorem o katastrofie helikoptera w pobliżu stadionu King Power Stadium w Leicester, na którym wcześniej odbył się mecz 10. kolejki Premier League pomiędzy drużynami Leicester City i West Ham Londyn.

Według mediów, rozbity helikopter należy do 61-letniego właściciela "Lisów" Vichaia Srivaddhanaprabhy. Nie jest jasne, czy dysponujący wycenianym na 4,9 miliarda dolarów majątkiem mężczyzna, który jest uważany za jedną z najbogatszych osób w Tajlandii, znajdował się na pokładzie maszyny.

Stacja BBC podała, powołując się na źródła bliskie rodzinie, że Tajlandczyk był na pokładzie maszyny w czasie wypadku. 

Zamieszczone w internecie zdjęcia i filmy z miejsca zdarzenia pokazują potężny pożar na parkingu w pobliżu stadionu. Policja hrabstwa Leicestershire poinformowała, że jest obecna na miejscu.

Z kolei służby prasowe klubu zapowiedziały, że przekażą bardziej szczegółowe informacje po tym, jak "uda nam się ustalić więcej".

Telewizja Sky Sports poinformowała jednak, że - wbrew wcześniejszym spekulacjom - w helikopterze nie było wiceprezesa Leicester i syna właściciela Aiyawatta Srivaddhanaprabhy i dyrektora ds. piłkarskich Jona Rudkina.

Komentator BeIN Sports Ben Jacobs zapowiedział nieoficjalnie, że King Power - spółka należąca do Srivaddhanaprabhy - wyda oficjalny komunikat ws. wypadku w niedzielę rano.

Wielu piłkarzy "Lisów" - w tym m.in. Jamie Vardy i Harry Maguire - zamieściło w mediach społecznościowych wpisy sugerujące modlitwę za osoby poszkodowane w katastrofie.

Z kolei były piłkarz Leicester City i reprezentacji Anglii Gary Lineker napisał po cotygodniowym magazynie telewizji BBC "Match of the Day", którego jest gospodarzem, że "to był najtrudniejszy (program) jaki kiedykolwiek prowadził". To okropna tragedia, łamiąca serce - dodał.

Mecz Leicester City z West Ham zakończył się remisem 1:1. W bramce gości, grających od 38. minuty w dziesiątkę, wystąpił Łukasz Fabiański. Pokonał go dopiero w końcówce spotkania Wilfred Ndidi. Polski golkiper nie miał żadnych szans, bowiem po strzale Nigeryjczyka z dystansu piłka odbiła się od jednego z graczy i zmieniła lot.

Tajlandczyk Srivaddhanaprabha kupił Leicester City FC za 39 milionów funtów w 2010 roku, przejmując drużynę jeszcze w drugiej lidze, Championship. W 2016 roku doprowadził klub do mistrzostwa Anglii, co jest uznawane za jedno z najbardziej zaskakujących rozstrzygnięć w historii ligi.

(ag)