Kolejna piękna armada płynie właśnie w kierunku Iranu. Mam nadzieję, że pójdą na układ - powiedział prezydent USA Donald Trump. Iran zamknął we wtorek przestrzeń powietrzną i podejścia morskie wokół swojej najważniejszej bazy morskiej Dżask w Zatoce Omańskiej i rozpoczął ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji.
- Prezydent USA Donald Trump poinformował o kolejnych amerykańskich okrętach zmierzających na Bliski Wschód.
- Trump wyraził nadzieję, że Iran zdecyduje się na porozumienie, podkreślając, że powinien był to zrobić już wcześniej.
- Jakim arsenałem dysponuje Iran? Czym może odpowiedzieć?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
O kolejnych amerykańskich okrętach zmierzających na Bliski Wschód prezydent USA poinformował w przemówieniu w Clive w stanie Iowa. A propos, kolejna piękna armada płynie właśnie w kierunku Iranu. Mam nadzieję, że pójdą na układ. Powinni byli zawrzeć układ za pierwszym razem - mówił Donald Trump.
Prezydent USA już wcześniej informował o przesunięciu jednej "armady" w region Bliskiego Wschodu - grupy uderzeniowej lotniskowca USS Abraham Lincoln. Nie jest dotąd jasne, jakie kolejne okręty zostały skierowane do regionu, lecz wcześniejsze doniesienia, m.in. Fox News, mówiły, że ze swoich portów w ostatnich tygodniach wypłynęły dwa inne lotniskowce - USS Theodore Roosevelt z San Diego i USS George H.W. Bush.
Trump mówił wcześniej, że okręty zostały skierowane do regionu, by dać mu opcje uderzenia na Iran, choć zaznaczał, że woli rozwiązanie dyplomatyczne. Oni chcą zawrzeć porozumienie. Wiem o tym. Wiele razy dzwonili. Chcą rozmawiać - twierdził prezydent w niedzielę.
Amerykańscy urzędnicy podkreślają, że potencjalna umowa musiałaby obejmować pozbycie się przez Iran całego wzbogaconego uranu, ograniczenie irańskich zapasów pocisków rakietowych dalekiego zasięgu, zmianę polityki dotyczącej wspierania podmiotów proxy w regionie oraz zakaz niezależnego wzbogacania uranu w tym kraju. Irańczycy zadeklarowali gotowość do rozmów, ale nie zasygnalizowali gotowości do zaakceptowania tych warunków - napisał portal Axios.
Iran zamknął we wtorek przestrzeń powietrzną i podejścia morskie wokół swojej najważniejszej bazy morskiej Dżask w Zatoce Omańskiej i rozpoczął ćwiczenia z użyciem ostrej amunicji, co zbiega się z przybyciem na Bliski Wschód grupy uderzeniowej lotniskowca USS Abraham Lincoln.
Manewry te są również reakcją na wysłanie w okolice irańskiej bazy amerykańskiego samolotu wywiadowczego RC-135 Rivet Joint, wyposażonego w sprzęt do rozpoznania fotograficznego i elektronicznego, którego misją może być przygotowanie amerykańskich ukierunkowanych ataków na najważniejsze osoby irańskiego reżimu.
Dowództwo lotnictwa irańskiego nadało we wtorek depeszę NOTAM, informującą linie lotnicze i pilotów o zamknięciu nieba bezpośrednio nad i wokół portu Dżask - wynika z danych zamieszczonych na portalu NOTAMinfo. Obowiązujące do czwartku ograniczenie ruchu zostało uzasadnione "strzelaniem z ostrej broni i prowadzeniem działań związanych z rakietami osiągającymi wysokość do 7,5 km".
Baza Dżask została zbudowana poza Cieśniną Ormuz w Zatoce Omańskiej, co umożliwia Iranowi rozmieszczanie okrętów i eksport ropy naftowej bez konieczności pokonywania wąskiego gardła Zatoki Perskiej między Omanem a Iranem.
Analitycy wojskowi zamknięcie przestrzeni wokół bazy i rozpoczęte manewry tłumaczą chęcią zabezpieczenia przez Teheran tej morskiej "trasy wyjścia" i wysłaniem Stanom Zjednoczonym sygnału, że Iran jest gotowy do użycia rozmieszczonych wzdłuż wybrzeża systemów obrony, w tym rakiet przeciwokrętowych i baterii obrony powietrznej.
Ale działania te zbiegły się również w czasie z informacjami przekazanymi przez brytyjski portal MiddleEastEye (MEE), który, powołując się na urzędników amerykańskich, ostrzegł w poniedziałek, że Waszyngton rozważa w najbliższej przyszłości konkretne ataki na najważniejszych irańskich urzędników i dowódców wojskowych, uznanych przezeń za odpowiedzialnych za śmierć tysięcy protestujących Irańczyków. Ta potencjalna eliminacja mogłaby nastąpić nawet w bieżącym tygodniu, choć według źródeł MEE dyskusje na ten temat w administracji prezydenta Donalda Trumpa były "chaotyczne" i towarzyszyło im pytanie o konsekwencje prawdopodobnego irańskiego odwetu.
Chociaż władze USA nie potwierdziły publicznie planów zabójstw, zbieżność przybycia wysoce zaawansowanego samolotu szpiegowskiego z takimi doniesieniami wywołała spekulacje, że misja samolotu może polegać na identyfikowaniu i śledzeniu komunikacji ważnych irańskich osobistości wojskowych lub politycznych.
Stany Zjednoczone oprócz grupy uderzeniowej lotniskowca Abraham Lincoln zgromadziły wokół Iranu potężne siły wojskowe, w tym okręty, samoloty, czołgi i tysiące żołnierzy, sugerując przygotowanie do potencjalnej rozprawy z reżimem w Teheranie.
Tysiące tanich irańskich dronów kamikadze mogą realnie zagrozić okrętom najnowocześniejszej na świecie grupy uderzeniowej lotniskowca USS Abraham Lincoln, która wpłynęła na wody Zatoki Perskiej - ostrzegł Cameron Chell, dyrektor generalny i współzałożyciel amerykańskiego producenta dronów Draganfly.
Chell w rozmowie ze stacją Fox powiedział w niedzielę, że Iran może wystrzelić dużą liczbę nieskomplikowanych dronów bezpośrednio na amerykańskie okręty wojenne, z którymi ich tradycyjne systemy obrony mogą sobie nie poradzić. Jeśli setki takich dronów zostaną wystrzelone w krótkim czasie, niektóre z nich prawie na pewno się przebiją - ostrzegł Chell.
A drony to nie jedyna niespodzianka, jaką Iran przygotował na ewentualne starcie z siłami Stanów Zjednoczonych wysłanymi na Bliski Wschód. W Cieśninie Ormuz marynarka wojenna islamskiej republiki rozmieściła również okręty podwodne klasy Fateh, którym towarzyszą miniaturowe okręty podwodne Ghadir konstrukcyjnie przystosowane do pływania po płytkich wodach Zatoki Perskiej.
Według azjatyckiego portalu DefenseSecurityAsia ich rozmieszczenie stanowi celową, strategiczną eskalację asymetrycznej doktryny morskiej Teheranu, wykorzystującą wojnę podwodną do zniwelowania przewagi sił morskich Stanów Zjednoczonych. A przed destrukcyjnymi możliwościami tych miniaturowych okrętów ostrzegł niedawno Amerykanów były dowódca marynarki wojennej Iranu (IRIN), kontradmirał Hossein Chanzadi, mówiąc, że klasa Ghadir jest zdolna do tego, co niemieckie okręty podwodne robiły z amerykańskimi okrętami podczas II wojny światowej.
Ich potencjału nie lekceważą też Amerykanie; kapitan marynarki wojennej USA Tracy A. Vincent przyznał, że te miniaturowe jednostki tworzą istotną warstwę irańskiej obrony i są dobrze przygotowane do podwodnej walki partyzanckiej oraz do przeprowadzania zasadzek na duże okręty.
Cytowani przez DefenseSecurityAsia eksperci wojskowi szacują, że Iran posiada również tysiące min morskich, które prawdopodobnie już zaczął rozmieszczać w Zatoce Perskiej. Miny te mogą poważnie uszkodzić konstrukcję kadłuba większości okrętów, eliminując je na długo z walki.
To w zasadzie wszystko, co Iran może przeciwstawić siłom Stanów Zjednoczonych. Dysproporcje między obiema armiami są bowiem olbrzymie. Podczas gdy Iran ma około 580 tys. regularnych żołnierzy i 200 tys. członków Gwardii Rewolucyjnej, Stany Zjednoczone dysponują co najmniej 1,3 mln żołnierzy i ponad 760 tys. rezerwistów. Według danych Departamentu (Ministerstwa) Wojny USA jeszcze większa jest przepaść w wydatkach na obronę; Teheran przeznacza na nią około 15,5 mld dolarów, a Waszyngton prawie 895 mld dolarów rocznie.


