Według najnowszych szacunków w trakcie ostatnich protestów w Iranie mogło zginąć nawet 36,5 tysiąca osób w ciągu zaledwie dwóch dni. To najbardziej krwawy konflikt w regionie od lat. Brak dostępu do wiarygodnych informacji sprawia, że liczba ofiar pozostaje niepewna.

  • W irańskich protestach mogło zginąć nawet 36,5 tys. osób.
  • Różne źródła podają odmienne dane - od 6 tys. do ponad 36 tys. ofiar.
  • Iran objęty jest blokadą informacyjną, co utrudnia weryfikację informacji.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Według raportu portalu Iran International liczba zabitych podczas ostatnich protestów w Iranie mogła sięgnąć 36,5 tysiąca osób. Dane te mają pochodzić z dokumentów Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, przekazanych Najwyższej Radzie Bezpieczeństwa Narodowego Iranu.

Według serwisu wszystkie ofiary miały zginąć w ciągu zaledwie dwóch dni - 8 i 9 stycznia 2026 roku.

Różne źródła, różne liczby

Szacunki dotyczące liczby ofiar różnią się w zależności od źródła. Amerykański magazyn "Time", powołując się na pracowników irańskiego ministerstwa zdrowia, podaje liczbę ponad 30 tysięcy zabitych. Z kolei Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA) potwierdziła śmierć 6126 osób i wciąż weryfikuje kolejne przypadki. Oficjalne dane władz irańskich mówią o 3117 ofiarach śmiertelnych.

Portal podkreślił, że żaden konflikt w regionie nie charakteryzował się równie wysokimi wskaźnikami ofiar. Dziennikarze serwisu wyliczyli, że 8 i 9 stycznia zabijano jedną osobę co pięć sekund - 18 250 zabitych dziennie.

Dla porównania, podczas wojny iracko-irańskiej w latach 80. w trakcie najintensywniejszych bombardowań ginęło średnio 188 cywilów dziennie. W powstaniu szyitów i Kurdów w Iraku w 1991 roku liczba ofiar wynosiła od 1400 do 4800 dziennie. W trwającej dwa lata wojnie w Strefie Gazy średnia dzienna liczba zabitych to 70-74 osoby.

Blokada informacyjna utrudnia weryfikację

Iran od lat pozostaje krajem z ograniczonym dostępem do niezależnych źródeł informacji. Blokada informacyjna sprawia, że ustalenie rzeczywistej liczby ofiar jest niezwykle trudne. Mimo to, nawet oficjalne dane władz wskazują na bezprecedensową skalę represji wobec protestujących.