Liczba ofiar śmiertelnych czerwcowej katastrofy budowlanej w Surfside na Florydzie wzrosła do 86. Burmistrz hrabstwa Miami-Dade Daniella Levine Cava poinformowała, że w gruzach apartamentowca znaleziono kolejne siedem ciał.
Burmistrz dodała, że zidentyfikowano już 62 ofiary śmiertelne katastrofy, a wciąż zaginione są 43 osoby. Liczba zaginionych może okazać się jednak niższa, ponieważ możliwe jest, iż nie wszyscy byli w budynku w chwili zawalenia.
W środę, po prawie dwóch tygodniach od tragicznego wypadku, władze postanowiły zakończyć akcję ratunkową i skupić się na poszukiwaniu zwłok.
AFP podała, że w piątek ekipom ratowniczym udało się odnaleźć w gruzach żywego kota należącego do rodziny, która mieszkała na dziewiątym piętrze budynku. Binx, bo tak nazywa się zwierzę, został zwrócony swojej rodzinie.
Do częściowego zawalenia się budynku doszło około godz. 2 w nocy (godz. 8 czasu polskiego) z 23 na 24 czerwca. W wybudowanym w 1981 roku, położonym tuż przy plaży apartamentowcu, było ponad 130 mieszkań.
Jak podał "Washington Post", do zawalenia się 40-letniego domu doszło zaledwie dzień po tym, gdy pomyślnie przeszedł on inspekcję budowlaną.
Należąca do aglomeracji Miami miejscowość Surfside jest znana jako ośrodek społeczności ortodoksyjnych Żydów, a także jako "mała Argentyna" ze względu na dużą liczbę imigrantów z tego kraju.


