Arnold Schwarzenegger został uhonorowany tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Ulsteru w Belfaście. Aktor, były gubernator Kalifornii i legenda kulturystyki odebrał wyróżnienie podczas uroczystości w miejscu, które – jak sam podkreślił – odegrało kluczową rolę w jego życiu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
78-letni gwiazdor wrócił wspomnieniami do swojej pierwszej wizyty w stolicy Irlandii Północnej w 1966 roku. Przyjechał tam jako młody kulturysta na zawody, które wygrał, choć - jak żartował - nie znał jeszcze języka angielskiego i potrafił powiedzieć zaledwie kilka słów. Jedyne słowa, jakie z siebie wtedy wydusiłem, to: "Nie mówić po angielsku" - zdradził. Mimo to publiczność przyjęła go z ogromnym entuzjazmem.
To właśnie wtedy po raz pierwszy zmierzył się z wystąpieniami publicznymi. Jak przyznał, doświadczenie to dodało mu pewności siebie i stało się punktem zwrotnym, który pomógł mu w dalszej karierze - zarówno w świecie filmu, jak i później w polityce. Za każdym razem mówiłem coraz więcej i więcej, aż w końcu nie dało się mnie uciszyć - powiedział aktor.
Władze uczelni podkreśliły, że wyróżnienie przyznano za wybitne osiągnięcia oraz wkład w działalność publiczną, ochronę środowiska i sztukę.
W swoim przemówieniu Schwarzenegger zaznaczył, że kluczem do sukcesu jest jasno określony cel i konsekwencja w jego realizacji. Podkreślił, że to właśnie ambitne, trudne wyzwania mają największą wartość i motywują do działania.



