Protesty wywołała przede wszystkim zapowiadana przez Macrona kontrowersyjna reforma zakładająca większą elastyczność kodeksu pracy, która ma być przeforsowana dekretami. Związkowcy alarmują, że zmniejsza ona prawa pracowników w razie konfliktów z pracodawcami.
Komentatorzy są zgodni, że te protesty to tylko widoczny wierzchołek góry lodowej powszechnego rozczarowania. W czasie kampanii wyborczej Macron obiecał rodakom dużo szybkich zmian na lepsze w ich życiu codziennym - na razie tych obietnic nie spełnił.
Macron coraz częściej krytykowany jest za to, że zachowuje się jak wyniosły i zarozumiały monarcha, który jest przekonany, że wszystko wie najlepiej, ale w praktyce nie jest w stanie niczego zmienić.
(az)