Chwilę grozy przeżyła pięciolatka z Chin, która podczas wizyty w zoo wpadła do zagrody dla pand. Kto wie, co by się z nią stało, gdyby nie reakcja strażników, którzy wyciągnęli ją z wybiegu.

Pandy są zazwyczaj przedstawiane jako słodkie i niegroźne misie. Niesłusznie. Biało-czarne niedźwiedzie potrafią wyrządzić człowiekowi wiele krzywd. Przekonał się o tym pewien pijany Chińczyk, który postanowił pogłaskać jedną z pand znajdujących się w pekińskim zoo. Mężczyzna chcąc popisać się przed swoim kolegą przeskoczył ogrodzenie i spróbował pogłaskać zwierzę. Panda poczuła się zagrożona i pogryzła goleń mężczyzny. Zhang - bo tak się nazywał - potrzebował operacji i kilku wizyt w szpitalu, by dojść do siebie. Tę historię opisała BBC.

Nic więc dziwnego, że kiedy pięcioletnia dziewczynka spadła do zagrody, tłum gapiów odwiedzających ośrodek dla pand w Chengdu wstrzymał oddech.

Na nagraniu, które pojawiło się w sieci widać, jak strażnicy próbują podać dziewczynce kij i za jego pomocą wyciągnąć ją z zagrody. Wszystkiemu z uwagą przypatrują się ciekawskie pandy, które podchodzą coraz bliżej dziewczynki.

Pierwsze próby udzielenia pomocy pięciolatce nie przynoszą efektu. Wtedy jeden ze strażników zdecydował się przejść na drugą stronę ogrodzenia. Jedną ręką chwycił za barierkę, a drugą starał się złapać dziewczynkę. W końcu udało mu się chwycić dłoń pięciolatki. Przy pomocy innych osób wyciągnął ją zza zagrody. Nic się jej nie stało.

Według chińskiej stacji telewizyjnej, dziewczynka siedziała na ogrodzeniu i nagle przewróciła się do tyłu. 

Opracowanie: