Donald Trump publikując treść otrzymanego listu dodał komentarz. Wielki postęp - napisał na Twitterze.
Północnokoreański przywódca zwrócił się do Trumpa z prośbą o podjęcie konkretnych kroków, które wzmocnią wzajemne zaufanie Waszyngtonu i Pjongjangu.
Spotkanie z prezydentem Trumpem i "wspólne oświadczenie, które podpisaliśmy w Singapurze 24 dni temu, dało początek wartościowej podróży" - napisał dyktator w liście datowanym na 6 lipca.
Północnokoreański przywódca pochwalił amerykańskiego prezydenta za podjęte przez niego "nadzwyczajne i pełne energii wysiłki w pogłębianiu relacji między oboma krajami", które mogą prowadzić do "nowej przyszłości" w relacjach USA i Korei Północnej.
Reuters zwraca uwagę, że Kim wyraża nadzieję, iż podjęte zostaną w przyszłości "praktyczne działania", ale nie precyzuje, jakie działania ma na myśli.
Data listu sugeruje, że został on nadany przed wizytą szefa dyplomacji USA Mike'a Pompeo w Pjongjangu. Po jego wyjeździe północnokoreańskie ministerstwo spraw zagranicznych oceniło rozmowy jako "godne ubolewania" i zarzuciło mu "jednostronne, gangsterskie żądanie denuklearyzacji".
Sam Pompeo oświadczył, że dziewięciogodzinne "produktywne rozmowy" z przedstawicielami władz Korei Północnej, w tym z Kim Jung Czolem, najbliższym współpracownikiem przywódcy kraju Kim Dzong Una, przyniosły "postęp w prawie wszystkich kluczowych kwestiach".
Była to trzecia podróż Pompeo do Pjongjangu, odkąd w kwietniu został sekretarzem stanu USA, i pierwsza po 12 czerwca kiedy w Singapurze spotkali się przywódcy obu krajów Donald Trump i Kim Dzong Un i rozmawiali o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego.
(ł)