Karambol na autostradzie międzystanowej w amerykańskim stanie Kolorado. W pobliżu miejscowości Pueblo zderzyło się kilkadziesiąt samochodów, w tym sześć ciężarówek. Zginęły cztery osoby, a 29 zostało rannych.

  • Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Widoczność bliska zeru

Jak poinformowała agencja Associated Press, przyczyną katastrofy był silny wiatr, który wzbił w powietrze tumany suchej ziemi. Nad jezdnią uformowała się gęsta, brunatna zasłona pyłu zwana "brown out". Zjawisko to powstaje, gdy porywisty wiatr unosi luźną glebę z wysuszonych obszarów, tworząc nieprzeniknioną barierę. Major Brian Lyons z patrolu stanowej policji podkreślił, że w krytycznym momencie widoczność na drodze była bliska zeru.

Auta wpadały na siebie niczym kostki domina. W sumie w karambolu uczestniczyło kilkadziesiąt pojazdów, w tym sześć ciężarówek. Zginęły co najmniej cztery osoby. 29 zostało rannych. Stan kilku z nich lekarze określają jako ciężki. Pozostali mają lekkie i umiarkowane obrażenia.

Ostrzeżenie meteorolgiczne już po karambolu

Krajowa Służba Pogodowa (NWS), poinformowała, że warunki atmosferyczne w regionie były skrajnie trudne. Średnia prędkość wiatru wynosiła od 60 do 65 km/h, osiągając w porywach od 95 do nawet 105 km/h. Połączenie gwałtownych podmuchów, nietypowo wysokiej temperatury oraz bardzo niskiej wilgotności powietrza nie tylko sprzyjało unoszeniu się pyłu, ale również gwałtownie zwiększyło zagrożenie pożarowe we wschodniej części stanu.

Major Lyons, cytowany przez "The Gazette", wyjaśnił, że była to burza o charakterze nagłym, w której wiatr przybrał na sile w bardzo krótkim czasie, tworząc złudzenie "brązowej ściany". Funkcjonariusz zwrócił uwagę, że oficjalne ostrzeżenia meteorologiczne przed ekstremalnymi podmuchami zostały wydane dopiero po tym, jak doszło do tragedii.